W 24. kolejce Betclic 1. Ligi zawodnicy Górnika Łęczna ulegli przed własną publicznością Wieczystej Kraków 0:3. O opinię dotyczącą tego meczu zapytaliśmy Łukasza Budziłka, który w pierwszej połowie obronił rzut karny wykonywany przez Carlitosa.
– Myślę, że zejście Adama Dei było kluczowe w tym spotkaniu. To dla nas bardzo ważny zawodnik, którego trudno zastąpić. Przegraliśmy ten mecz i nie przynosi to nam chluby. Musimy zostawić tę porażkę za sobą, bo do końca sezonu nie pozostało wiele czasu, a wciąż brakuje nam punktów. Najlepiej będzie pomyśleć o tym, że za chwilę gramy w Rzeszowie i robić wszystko, aby odnieść zwycięstwo w najbliższym starciu. Trzeba również oddać kibicom, że przez cały mecz bardzo głośno i kulturalnie nas wspierali. Nie było z ich strony żadnych złych słów w naszym kierunku. W imieniu drużyny chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyszli na stadion, żeby nas dopingować – powiedział golkiper Górnika.
– Co do obronionego rzutu karnego, to z trenerem Sergiuszem Prusakiem działamy tak, że przygotowuje mi materiał i już na boisku sam podejmuję decyzję. Zadziałał patent z Motoru Lublin zastosowany w meczu z GKS-em Katowice. Możecie spytać Kamila Kruka, bo chwilę przed tym karnym powiedziałem, że zrobię to jak z Katowicami i udało się. Natomiast zdecydowanie zamieniłbym obronę tego karnego na chociaż jeden punkt. Drużyna jest w tym momencie dla mnie najważniejsza i powinna być najważniejsza dla każdego zawodnika – dodał Łukasz Budziłek.


