W 30. kolejce Betclic 1. Ligi zawodnicy Górnika Łęczna zremisowali na wyjeździe ze Zniczem Pruszków 2:2. Poniżej prezentujemy zapis wypowiedzi trenera zielono-czarnych Jurija Szatałowa z pomeczowej konferencji prasowej.
O przebiegu spotkania
Dojechaliśmy dopiero w drugiej połowie na ten mecz, bo w pierwszej części nas nie było. Naprawdę słabiutko to wyglądało. Nie mogliśmy dostosować się do gry przeciwnika. Co do samego spotkania, to uważam, że to było średnie widowisko, bo piłka przez większość czasu znajdowała się w powietrzu. Mam tu na myśli perspektywę szkoleniowca, bo dla kibiców to mógł być interesujący mecz. Było wiele sytuacji podbramkowych oraz dużo biegania. Znowu muszę trafić do swojego zespołu, aby nie było dwóch różnych 45 minut. Jedna połowa była lepsza, a druga gorsza. To problem, który od czasu do czasu się pojawia i trzeba sobie z nim poradzić.
O nieudanej pierwszej połowie
Moje określenie związane z tym, że moja drużyna nie dojechała na pierwszą połowę odnosi się do tego, że zespół nie trzymał się taktyki. Wiedzieliśmy, w jaki sposób prezentuje się Znicz. Grają na „9” i zgrywają piłkę do Radosława Majewskiego, uruchamiając akcje. To bardzo proste, ale jednak nie mogliśmy sobie z tym poradzić. W przerwie porozmawialiśmy, a także ustaliliśmy wszystko już innym tonem i to zaczęło inaczej wyglądać.
O dążeniu do wywalczenia utrzymania
Po przegranej w pierwszym meczu w tym roku już było mówione, że to koniec. Po prostu zamykajcie szatnię i idźcie. Myślę, że walka o miejsce gwarantujące utrzymanie potrwa do ostatniej kolejki. Nie zakładaliśmy, że przegramy lub zremisujemy mecz ze Zniczem, bo zawsze wychodzimy na boisko po to, żeby zwyciężyć. To jest nasz główny cel. W szatni pojawiło się niewielkie, ale jednak załamanie, ponieważ nie udało nam się wywalczyć trzech punktów.

