Pierwsza drużyna

To nie Grunwald tylko Tychy. Jagiełło daje zwycięstwo!

Przed sezonem chyba nikt nie spodziewał się tak dobrej postawy Zielono-Czarnych. Podopieczni Kamila Kieresia po emocjonującym meczu pokonali GKS Tychy. Decydującą bramkę w serii rzutów karnych zdobył Aleksander Jagiełło.

Piorunująco zaczęli mecz Tyszanie, którzy już w 2. minucie otworzyli wynik spotkania. Kacper Piątek pokonał Macieja Gostomskiego. Szybko odpowiedź Zielono-Czarnych. Mak wstrzelił piłkę w pole karne, ale Mańka wybił futbolówkę na rzut rożny. Chwilę potem mogło być 2:0. Bartosz Biel na całe szczęście przestrzelił.

W 23. minucie świetnym podanie otrzymał Sebastian Steblecki. Nie pilnowany wyszedł sam na sam z Gostomskim i pokonał golkipera Górnika. Na szczęście sędzia odgwizdał pozycję spaloną.

Nieco po ponad pół godzinie gry fantastyczne podanie trafiło na głowę Śpiączki. Skoczny napastnik Górnika pofrunął nad obrońcami GKS-u Tychy i tylko parada Konrada Jałochy uratowała gospodarzy.

Chwilę potem dobrze dogrywa Mak, a głową uderza Banaszak. Znów fenomenalnie broni Jałocha. Golkiper GKS-u Tychy zamurował bramkę. W drugiej połowie Zielono-Czarni musieli ten mur skruszyć.

Chcieli Górnicy to wygrać i sekundy po wznowieniu gry Serhii Krykun wpadł w pole karne zgłaszając akces po 3 punkty. Rozpaczliwym wślizgiem Ukraińca zatrzymuje Szymura. W 51. minucie odpowiedzieli Tyszanie. Kacper Piątek mocno, ale jego strzał zatrzymał Gostomski.

Mieli swoje dogodne sytuacje Zielono-Czarni. Aktywny był Krykun, Śpiączka i Mak, ale piłka niczym zaczarowana nie chciała wpaść do bramki GKS-u. Górnicy naciskali. Walczyli. Gryźli. Dopiero w 88. minucie Leandro wycofał piłkę do Maka, a ten precyzyjnym strzałem pokonał Jałochę doprowadzając do dogrywki.

Ta mogła się źle zacząć bowiem w 96. minucie świetnie wyszedł Szymon Lewicki, ale uderzył wysoko nad bramką. Co więcej, napastnik GKS-u Tychy był na spalonym. Pierwszą część dogrywki zakończył niecelny strzał Paweł Wojciechowski.

Dodatkowe półgodziny nie przyniosło rozstrzygnięcia. Serie jedenastek źle zaczął Paweł Wojciechowskiego, ale to były dobrego złe początki. Decydujący rzut karny pewnie wykorzystał Aleksander Jagiełło przybliżając Zielono-Czarnych do Ekstraklasy.

GKS Tychy – Górnik Łęczna 1-1 (1-0) pd. k. 2-4
Kacper Piątek 3 – Michał Mak 87

Karne: (0-0 Paweł Wojciechowski – obroniony), (0-0 Szymon Lewicki – poprzeczka), 0-1 Leândro, 1-1 Łukasz Moneta, 1-2 Tomasz Midzierski, 2-2 Nemanja Nedić, 2-3 Gabriel Matei, (2-3 Oskar Paprzycki – obroniony), 2-4 Aleksander Jagiełło

Tychy: 91. Konrad Jałocha – 5. Maciej Mańka, 6. Nemanja Nedić, 30. Kamil Szymura, 20. Bartosz Szeliga (91, 24. Dominik Połap) – 77. Kacper Piątek (64, 27. Kamil Kargulewicz), 25. Wiktor Żytek, 7. Jakub Piątek (64, 4. Oskar Paprzycki), 17. Sebastian Steblecki (75, 34. Łukasz Norkowski), 14. Bartosz Biel (91, 13. Łukasz Moneta) – 32. Szymon Lewicki.

Górnik: 33. Maciej Gostomski – 20. Bartłomiej Kukułowicz (83, 17. Karol Struski), 25. Paweł Baranowski, 2. Tomasz Midzierski, 3. Leândro – 27. Michał Mak, 26. Adrian Cierpka (83, 14. Gabriel Matei), 23. Bartłomiej Kalinkowski (59, 7. Tomasz Tymosiak), 22. Serhij Krykun (73, 10. Aleksander Jagiełło) – 19. Przemysław Banaszak (72, 28. Paweł Wojciechowski), 18. Bartosz Śpiączka.

Żółte kartki: Mak, Tymosiak.

Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).