Pierwsza drużyna

Śpiączka: Wreszcie wracamy do gry

Znowu możecie trenować razem w grupie. Widać, że bardzo się z tego powodu cieszycie. Długo czekaliście na ten moment.

To prawda! Ostatnie tygodnie były bardzo ciężkie, bo trenowaliśmy indywidualnie a to wiadomo, że zupełnie inny rodzaj zajęć. Teraz wchodzimy w treningi z drużyną i cieszymy się, że możemy poczuć w końcu piłkę przy nodze. Zostało jeszcze kilka dni i wreszcie wracamy do gry!

Na początek czeka Was ciężkie spotkanie z również walczącym o awans GKS-em Katowice.

Wiemy jaki mamy cel przed sobą więc musimy wygrywać. Uważam, że ten pierwszy mecz 
w Katowicach będzie bardzo ważny. Jeśli zdobędziemy tam komplet punktów to na pewno to wszystko ruszy do przodu.

Przed dwoma miesiącami nie wszystko było po waszej myśli, więc teraz przed Wami taka druga szansa, żeby lepiej zacząć tą część sezonu.

Zdecydowanie tak. Nikt się nie spodziewał takich wyników a szczególnie tak wysokiej porażki w pierwszym meczu. W spotkaniu z Widzewem, mimo że zakończonym naszą porażką byliśmy już inna drużyną i graliśmy o wiele lepiej.

Po powrocie do wspólnych treningów ciężko pracowaliśmy. Trzeba było nadrobić tą przerwę. Teraz schodzimy już z obciążeń i bardzo czekamy na ten pierwszy mecz. Chcemy go wygrać i zostać w czubie tabeli.

Trochę zmieniając temat. Długo trzeba było Cię namawiać do powrotu do Łęcznej?

Nie! Tak naprawdę to chciałem tu wrócić. Tutaj jest mój drugi dom, mamy fajny klimat, fajni ludzie tu pracują, a ja dobrze się tutaj czuję. Wcześniej mi się tu podobało, dlatego uważam, że ten powrót jest bardzo dobrym ruchem z mojej strony. Szczególnie w sytuacji, w której ostatnie lata nie były dla mnie udane. Mamy fajną drużynę, trener fajnie to poukładał i to na pewno nie przypadek, że Górnik jest na tym miejscu w tabeli.

To prawda ze jesteś teraz dla Pawła Sasina tym kimś kim dla niego był kiedyś Grzegorz Bonin?

(śmiech) Można powiedzieć, że tak! Jestem tylko o 10 lat młodszy!