Rogala: Chcę, żeby powstała tu drużyna, która pójdzie w ogień

Spędził w GKS-ie Katowice niemal siedem lat, przechodząc z tym klubem drogę od II ligi aż do Ekstraklasy i rozgrywając blisko 200 meczów. Dziś Grzegorz Rogala zamyka ten ważny rozdział i melduje się w Łęcznej.

W rozmowie po podpisaniu kontraktu opowiada o emocjonalnym rozstaniu z Bukową, kulisach transferu do Górnika, gotowości do roli lidera oraz o tym, dlaczego fizyczna walka na ligowych boiskach to jego żywioł.

Cześć Grzegorz, witam cię w Górniku. Spędziłeś w GKS-ie Katowice niemal siedem lat. Przeszedłeś z tym klubem drogę od drugiej ligi do ekstraklasy, rozgrywając tam blisko 200 meczów. Jak trudna osobiście była to dla ciebie decyzja o definitywnym opuszczeniu Bukowej i zamknięciu tego ważnego rozdziału w twojej karierze?

Grzegorz Rogala: Cześć, witam przede wszystkim. To była dla mnie bardzo emocjonalna decyzja o zmianie przynależności klubowej – w końcu spędziłem tam tyle czasu. Jednak wspólnie z trenerem i dyrektorem, z którymi znamy się już siedem lat, doszliśmy do wniosku, że zmiana klubu to najlepsze, co może mnie teraz spotkać. Mój wiek predysponuje mnie do tego, że jestem w stanie – przynajmniej ja tak uważam – jeszcze wiele dać zespołowi, do którego przychodzę. Taka zapadła decyzja i dzisiaj melduję się w Górniku Łęczna.

Z GieKSą przeżyłeś dwa spektakularne awanse. Najpierw z drugiej do pierwszej ligi, potem do Ekstraklasy. Doskonale wiesz, co jest kluczem do sukcesu w ligowej rzeczywistości, gdzie często decydują detale i cechy wolicjonalne. Jakie mechanizmy z tamtych zespołów będziesz chciał zaszczepić w Górniku?

Myślę, że tę zespołowość, która w GieKSie obrosła już lekką legendą. Tam powstała fajna, prawdziwa drużyna, która wspierała się w każdym możliwym momencie i każdy szedł za sobą w ogień. To jest na pewno punkt, który chciałbym wnieść tutaj. Chciałbym, żeby w Górniku też powstała silna, fajna, skonsolidowana drużyna, która razem pójdzie na najgorsze, najcięższe boje.

Wspomniałeś już o powodach odejścia z GieKSy. A co zadecydowało, że akurat Górnik Łęczna i Lubelszczyzna?

Przede wszystkim profesjonalizm prezesa i trenera w rozmowach – zarówno ze mną, jak i z moim menedżerem. Prezes odezwał się praktycznie tydzień przed zakończeniem rozgrywek. Na początku nie było to dla mnie nawet realne, nie brałem tego pod uwagę. Z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień widziałem jednak coraz większą wolę przekonania mnie. Bardzo profesjonalne podejście, przedstawienie całego planu, pomysłu na zespół i mojej roli w drużynie – krótko mówiąc, to mnie przekonało, że dzisiaj jestem tu, gdzie jestem.

Masz, nie ma co ukrywać, duże doświadczenie z wyższych lig i wchodzisz do szatni Górnika jako naturalny lider. Czy jesteś gotowy na wzięcie na siebie odpowiedzialności za zespół zarówno na boisku, jak i mentalnie w szatni?

Czy jestem gotowy? Tak, jestem gotowy. Jestem też w dobrym wieku. Oczywiście jestem już innym zawodnikiem niż wtedy, gdy przychodziłem do Katowic, ale wiem, do jakiej szatni wchodzę. Wiem, że są tu chłopcy równie doświadczeni, jest tu kilku liderów. Postaram się w jakiś mały sposób dołożyć swoją cegiełkę do tego zespołu i razem osiągniemy tutaj fajny cel.

Ta liga jest niezwykle specyficzna – pełna walki, fizyczna, nieprzewidywalna. Znasz ją trochę. Czy nie obawiasz się ponownego zderzenia z tym poziomem rozgrywkowym po kilku latach gry wyżej?

Nie patrzę na to w ten sposób. Wiemy, że Ekstraklasa, pierwsza liga i druga liga robią fajne kroki do przodu – boiska, style gry drużyn, pojawia się wielu młodych trenerów z ciekawymi pomysłami. Wiadomo, że ta liga jest zdecydowanie bardziej fizyczna niż Ekstraklasa, ale ja jestem typem zawodnika, który lubi fizyczną grę i walkę. Totalnie nie obawiam się tego, co może mnie spotkać na tym poziomie, na który wracam po paru latach.

Kibice w Łęcznej oczekują od Górnika szybkiego włączenia się do walki o wyższe cele. Jak ty podchodzisz do tej presji wyniku od pierwszej kolejki?

Chyba mogę powiedzieć, że ta presja mnie osobiście napędza. W Katowicach przez siedem lat spotykałem się z ogromną presją ze strony kibiców od pierwszego dnia. Tam ludzie czekali kupę lat na powrót do krajowej elity. Najpierw wróciliśmy szczebel wyżej, później do Ekstraklasy, a presja towarzyszyła nam z sezonu na sezon. Słowo „presja” jest jednak trochę na wyrost. To nie jest coś, co może nam pętać nogi – to raczej rzecz, która będzie nas napędzała. Wiemy, jaki mamy cel. Ważne będzie jasne określenie, że chcemy grać o konkretne cele i tyle.

Wspomniałeś na początku, że uznaliście wspólnie w Katowicach, że jesteś w takim wieku, że możesz jeszcze sporo pograć. Czy czujesz, że trafiasz do Górnika w tym najlepszym, najbardziej dojrzałym momencie swojej kariery?

Chyba tak. Mogę też otwarcie powiedzieć, że w ostatnich dwóch sezonach nie rozegrałem takiej liczby minut, która by mnie satysfakcjonowała. To będzie dla mnie sezon na udowodnienie tego, że Grzegorz Rogala jeszcze się nie skończył i jest w stanie wiele dać drużynie.

Gdybyś miał wskazać jedną najważniejszą cechę piłkarską i jedną cechę charakteru, którą wnosisz do drużyny Górnika Łęczna, co to by było?

Chyba przebojowość w ofensywie – wbiegnięcie za linię obrony połączone z dobrym dośrodkowaniem. Myślę, że to jako cecha piłkarska da nam jako drużynie sporo radości.

Podpisałeś z Górnikiem kontrakt na zasadzie transferu definitywnego, co pokazuje, że wiążesz tutaj swoje długofalowe plany. Gdzie widzisz siebie i Górnik za dwa, trzy lata?

Tak jak mówisz, wiążę z tym klubem długofalowy plan. Jesteśmy z żoną po ślubie, nie chcieliśmy zmieniać klubu co roku. Szukaliśmy dobrego projektu i uznaliśmy, że Górnik na dzisiaj jest naprawdę fajnym miejscem, w którym można zrobić coś wielkiego. Gdzie widzę siebie za dwa, trzy lata? Na pewno klasę wyżej. A co przyniesie życie i piłkarskie boiska – przekonamy się. Oby to było jak najwyżej.

Na koniec: czego najbardziej życzyć tobie na starcie tego sezonu w barwach Górnika Łęczna?

Jeśli czegoś mi życzyć, to na pewno zdrowia, którego trochę brakowało mi w ostatnim czasie. Teraz jest już wszystko dobrze, więc krótko: zdrowia.

Dużo zdrowia w takim razie, powodzenia w zielono-czarnych barwach i dziękuję ci za rozmowę.

Dziękuję bardzo.