Archiwum

Pogoń Szczecin – Górnik Łęczna 1:1 (0:1)

Z trudnego terenu w Szczecinie zielono-czarni wrócą z jednym punktem. W 10. kolejce Lotto Ekstraklasy zremisowali z Pogonią 1:1. Dla Górnika trafił Bartosz Śpiączka, natomiast wyrównał Rafał Murawski.

Pierwsza połowa nie należała do najciekawszych. Co prawda celny strzał obejrzeliśmy już w 3. minucie – kiedy na bramkę Pogoni kopnął Grzegorz Piesio – ale na kolejne dogodne sytuacje trzeba było trochę poczekać. Gospodarze najlepszą okazję mieli w 14. minucie. Ricardo Nunes dośrodkował z rzutu wolnego, a do główki najwyżej wyskoczył Jarosław Fojut. Było w tym sporo przypadku, bo piłka otarła się jeszcze o jednego z naszych obrońców, aż wreszcie odbiła od słupka. Mieliśmy trochę szczęścia, gdyby obrońca Pogoni strzelił trochę niżej, to Sergiusz Prusak nie sięgnąłby futbolówki. Głową strzelał też kilkanaście minut później Adam Frączczak, ale pocelował obok słupka.

Pogoń przeważała, jeśli chodzi o utrzymywanie się przy piłce, lecz niewiele z tego wynikało. Podopieczni Andrzeja Rybarskiego byli skupieni na defensywie i utworzyli szczelny mur, przez który rywale nie potrafili się przebić. Górnik próbował kontratakować, choć większość z tych akcji kończyła się niecelnym podaniem prostopadłym albo dośrodkowaniem bez adresata.

Kiedy wydawało się, że do przerwy będzie bezbramkowy remis, Grzegorz Bonin postanowił strzelić z trzydziestego metra. Bramkarz rywali odbił piłkę przed siebie, po czym dopadł do niej Bartosz Śpiączka i strzelił. Jeden z obrońców wybił z linii bramkowej, ale futbolówka wróciła do naszego napastnika, który tym razem bez problemu wpakował ją do siatki. Chwilę później sędzia zakończył pierwszą część gry.

Po zmianie stron działo się więcej. W 47. minucie zza pola karnego strzelił Javier Hernandez, a Adrian Henger znów odbił piłkę prosto przed siebie, ale tym razem czujni byli jego koledzy i zażegnali niebezpieczeństwo. Nieco później taką próbę po drugiej stronie boiska podjął Adam Gyurcso i kopnął na tyle mocno, że Sergiusz Prusak nawet nie próbował łapać. Po pięćdziesięciu minutach gry podanie na osiemnastym metrze przed naszą bramką otrzymał Rafał Murawski. Kapitan Pogoni strzelił po ziemi, a piłka odbiła się od Gersona, przez co nasz bramkarz nie miał szans na interwencję – gospodarze wyrównali i wrócili do gry.

Po zdobytej bramce Pogoń przycisnęła, na parę minut spychając Górnika do głębokiej defensywy. Szybko przerodziło się to w okazję do kontry. W 62. minucie Bartosz Śpiączka stanął oko w oko z bramkarzem i go minął, ale wypuścił sobie piłkę tak niefortunnie, że spudłował do pustej bramki. Pięć minut później zobaczyliśmy podobną sytuację, tylko że tym razem autor pierwszego gola nie kończył akcji samemu, a wyłożył piłkę Slavenowi Jurisy, który jednak skiksował i w nią nie trafił.

Szczęście dopisało nam w 78. minucie. Wtedy Adam Gyurcso wyszedł sam na sam z Prusakiem i podciął nad nim piłkę, ale nieznacznie chybił. Do końca meczu obie ekipy starały się zmienić wynik, ale ostatecznie sędzia zakończył mecz przy stanie jeden do jednego.

 

 

Pogoń Szczecin – Górnik Łęczna 1:1 (0:1)

 

Pogoń: Adrian Henger – Cornel Rapa, Jarosław Fojut, Sebastian Rudol, Ricardo Nunes – Spas Delew (72’ Łukasz Zwoliński), Mateusz Matras, Rafał Murawski, Kamil Drygas (82’ Dawid Kort), Adam Gyurcso – Adam Frączczak

Górnik: Sergiusz Prusak – Aleksander Komor, Gerson, Maciej Szmatiuk, Leandro – Grzegorz Bonin (86’ Piotr Grzelczak), Krzysztof Danielewicz, Szymon Drewniak, Javier Hernandez (53’ Slaven Jurisa), Grzegorz Piesio – Bartosz Śpiączka (78’ Przemysław Pitry)

Żółta kartka: Drygas

Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)

Widzów: 4354