Archiwum

Niewdzięczna rola

Zielono-czarnych czeka teraz trudny mecz w Poznaniu, gdzie w ramach 26. kolejki Lotto Ekstraklasy zmierzymy się ze znakomicie grającym ostatnio Lechem. Początek w niedzielę o godz. 15:30.

Faworytem dla postronnych kibiców będą niewątpliwie gospodarze, ale trzeba pamiętać, że Górnicy nie raz potrafili sprawić niespodziankę i wywalczyć dobry wynik, nawet gdy przed pierwszym gwizdkiem byli skazywani na pożarcie. Poza tym w ubiegły weekend przekonaliśmy się, że forma naszych piłkarzy zmierza ku dobremu. Choć przeciwko Pogoni ugraliśmy tylko jeden punkt, to jednak przypomnieliśmy sobie, jak groźni potrafią być łęcznianie, gdy zagrają na miarę swojego potencjału.

Mecz z Kolejorzem będzie jeszcze trudniejszy. Efektowna gra może nie wystarczyć nawet do remisu, o czym boleśnie przekonaliśmy się przy okazji jesiennego meczu obu drużyn. Wtedy, jeszcze pod wodzą Andrzeja Rybarskiego, szybko wyszliśmy na prowadzenie, a korzystny dla nas wynik długo się utrzymywał, ale pod koniec Lechici wyprowadzili dwa ciosy i wyjechali z Lublina jako zwycięzcy. Statystyka bezpośrednich potyczek nie jest dla nas zbyt korzystna, zwłaszcza jeśli brać pod uwagę grę na wyjeździe, więc triumf w tej kolejce byłby jeszcze bardziej znaczący.Górnik jedzie do Poznania w czasie, gdy przeciwnicy są w imponującej dyspozycji. Piłkarze Nenada Bjelicy zaczęli rundę wiosenną od trzech z rzędu zwycięstw 3:0, później w meczu na szczycie pokonali Lechię. Bramkę stracili dopiero w ostatniej kolejce za sprawą Arki, ale i tak wygrali 4:1. W ten sposób wspięli się na drugie miejsce w tabeli, a do lidera tracą tylko jeden punkt.

Zbliżający się mecz będzie dla Lecha szczególny. Na niedzielę zaplanowano bowiem obchody 95. rocznicy powstania klubu. Z tego powodu na trybunach przy ul. Bułgarskiej szykuje się rekordowa frekwencja. Warto przypomnieć, że swoją cegiełkę do szacownej historii tej drużyny dołożył trener Franciszek Smuda, wywalczając z nią awans do 1/16 Pucharu UEFA czy zdobywając Puchar Polski. Górnikowi przypada zatem trochę niewdzięczna rola, bo w naszym interesie leży popsucie świętowania. Trener Smuda spodziewa się ciężkiego meczu, ale jak podkreślił: Nie mamy nic do stracenia.