Pierwsza drużyna

Kiereś: Szanujemy punkt, ale nie jesteśmy zadowoleni

– Uważamy, że grając z tak trudnym rywalem na jego terenie, byliśmy w stanie pokusić się o zwycięstwo. Musimy myśleć o następnym meczu. Wiemy, że Jastrzębie jest nisko w tabeli, lecz to nie oznacza, że to przeciwnik, który położy na boisku. Jak każde, to spotkanie nie będzie łatwe – mówi Kamil Kiereś.

– Przed tym spotkaniem wygraliśmy cztery i rozegraliśmy je tę samą jedenastką, która wydawała się mocna. Tym razem nie mieliśmy kompletu, bo po przyjeździe do Głogowa rozchorował się Paweł Baranowski, a wcześniej wypadł podstawowy młodzieżowiec Michał Goliński. Zaczęliśmy więc w nowym ustawieniu, dodatkowo z Karolem Struskim na nietypowej dla niego pozycji – na bocznym pomocniku, a wiadomo, że to zawodnik środka pola. Jeśli miałbym odpowiedzieć na pytanie czy szanuję punkt, to powiem, że tak. Przede wszystkim wracaliśmy do gry z wyniku 0:1. Osiągnęliśmy więc ten punkt i szanuję to. A gdybym miał odpowiedzieć czy jestem zadowolony, to nie, nie jestem. Jesteśmy wkurzeni, bo wydaje mi się, że – choć Chrobry miał swoje sytuacje – mogliśmy pokusić się o zwycięstwo. Mieliśmy mocny początek.

To był fragment bardziej pod naszą kontrolą. Byliśmy pewniejszym zespołem, graliśmy dużo pressingiem na połowie rywala, co kilka razy wymusiło błąd obrońców. Bartosz Śpiączka miał wtedy sytuację sam na sam. Szkoda, że nie potwierdziliśmy tego bramką. Miałem odczucie, że niestrzelenie z tych kilku pośrednich sytuacji czy kluczowej Bartka spowodowały utratę emocji w zespole. Ostatnie 20 minut wydawało się ospałe, a w efekcie strata bramki. Tej szkoda, bo zawodnik Chrobrego był zamknięty przy linii bocznej, a daliśmy się przedryblować. Powiedziałbym, że to bramka za darmo. Dziś zaprezentowaliśmy głębię składu. Przetasowania i dokonane zmiany napędzały drużynę do dążenia do wyrównania po przerwie, być może nawet do zwycięstwa. Chrobry miał oczywiście swoje sytuacje, ale wynikały one z naszego pełnego ryzyka. Uczulaliśmy, żeby się zabezpieczać, lecz nie zawsze to się udawało. Czasami zawodnicy Chrobrego mieli źle ustawiony celownik i nie podwyższyli na 2:0.

W końcówce miałem dylemat. Na boisku Wojciechowski, Śpiączka, z ławki Przemek Banaszak… Uznałem, że zdejmę Pawła Wojciechowskiego, mimo że Bartek nie wykorzystał dwóch doskonałych okazji. W swojej głowie uznałem, że będzie miał trzecią i się nie pomyliłem. Strzela piątego gola, choć widziałem w szatni jego niezadowolenie, bo jego celownik mógł być lepiej ustawiony. Mieliśmy piłkę meczową, rzut wolny z 18 metra i mogliśmy zadać cios. Szkoda, że się nie udało. Szanujemy jednak punkt, ale nie szukamy w głowach minimalizmu. Uważamy, że grając z tak trudnym rywalem na jego terenie, byliśmy w stanie pokusić się o zwycięstwo. Musimy myśleć o następnym meczu. Wiemy, że Jastrzębie jest nisko w tabeli, lecz to nie oznacza, że to przeciwnik, który położy na boisku. Jak każde, to spotkanie nie będzie łatwe. 

Na podstawie materiałów Chrobrego Głogów.