Pierwsza drużyna Wideo

Kalinkowski: czuć delikatny niedosyt [Wideo]

W 54. minucie Bartłomiej Kalinkowski otworzył wynik spotkania z GKS-em Tychy. To było jego drugie trafienie dla Górnika. – Fajnie byłoby coś więcej strzelać. W golach i samobójach mam remis 2:2 – śmieje się ofensywny pomocnik.

– Jest delikatny niedosyt. Mieliśmy swoje sytuacje i gdybyśmy je wykorzystali, mielibyśmy trzy punkty. Trzeba jednak docenić klasę rywala. Znów potrafiliśmy się utrzymać przy piłce. Dobrze konstruowaliśmy akcje. Mam wrażeni, że w końcówce zabrakło cierpliwości. Remis nie krzywdzi żadnej z drużyn – ocenia strzelec gola.

W ostatnich dnia ewoluowało pozycja Kalinkowskiego. Z defensywnego pomocnika został przesunięty nieco wyżej. – Zdania defensywne ma cała drużyna, więc ja również. Grałem dzisiaj na „dziesiątce”, ale przez większość kariery występowałem przynajmniej piętro niżej, więc i moje zachowania są nieco inne niż dla klasycznej „dziesiątki”. Staramy się bronić całą drużyną. Żeby pressing był skuteczny, to musi się zaczynać ode mnie i Bartka Śpiączki – tłumaczy „Kali”.

Jak wyglądał gol oczyma strzelca? – Szczerze… Pamiętam tylko, że Sergiej Krykun dograł piłkę. Ja był w środku bramki. Co prawda za obrońcą, ale on miał za daleko do mnie. Piłka tak naprawdę spadła mi na nogę. Nie wiele musiałem zrobić, tylko dostawiłem nogę.

Takie zachowania jak to Kalinkowskiego często przypisuje się tzw. rasowym napastnikom. – Fajnie byłoby coś więcej strzelać. W golach i samobójach mam remis 2:2