Archiwum

Górnik Łęczna – Wisła Kraków 3:1 (1:0)

Górnicy świetnie spisali się na koniec rundy zasadniczej i wygrali z Wisłą Kraków 3:1. Dwie bramki zdobył Bartosz Śpiączka, jedną dołożył Grzegorz Bonin.

Podopieczni Franciszka Smudy wiedzieli, że wobec podziału punktów remis nic im nie daje, więc od razu zabrali się za atakowanie. Grzegorz Bonin raptem chwilę po pierwszym gwizdku zaczął czarować, zagrał piętą do Bartosza Śpiączki i niewiele zabrakło, żeby napastnik znalazł się w dogodnej sytuacji. W 10. minucie szansę na pierwszego gola w zielono-czarnych barwach miał Josimar Atoche, jednak źle trafił w piłkę.

Rywale z Krakowa mieli niewiele do powiedzenia i za ich najgroźniejszą akcję trzeba uznać tę z 19. minuty. Wtedy Patryk Małecki potężnie huknął zza pola karnego, jednak dobrze ustawiony bramkarz Górnika nie miał problemów z interwencją.

Łęcznianie grali dobrze, a przypieczętowaniem tego była akcja z 22. minuty. Jej bohaterem od początku do końca był Bartosz Śpiączka. Najpierw wywarł presję na obrońcach Wisły i odebrał im piłkę. Następnie zagrał na skrzydło do Piotra Grzelczaka, popędził w pole karne i po chwili strzałem z powietrza wykorzystał dośrodkowanie, wyprowadzając zielono-czarnych na prowadzenie. Kilkadziesiąt sekund później mogło być jeszcze wyżej, jednak Paweł Sasin nie trafił w bramkę po kopnięciu wolejem zza pola karnego.

Gdyby dopisało nam szczęście, to jeszcze przed przerwą wynik byłby wyższy. Najpierw w 41. minucie po zamieszaniu w szesnastce gości strzał oddał Adam Dźwigała, niestety został zablokowany. Z kolei tuż przed zejściem do szatni prawym skrzydłem popędził Grzegorz Bonin i dograł rewelacyjną piłkę do Szymona Drewniaka, jednak ten w tylko sobie znany sposób nie pocelował do siatki.

Trzy minuty po zmianie stron Gabriel Matei dostrzegł, że w polu karnym sporo miejsca ma Grzegorz Bonin i dośrodkował w jego kierunku. Niestety kapitan włożył w strzał wolejem trochę za dużo siły i tym razem zamiast w okienku piłka wylądowała na trybunach.  W 53. minucie Wisła przeprowadziła podobną akcję po drugiej stronie boiska. Semir Stilić nie próbował strzelać z dystansu, tylko chciał najpierw przyjąć. Nie udało mu się jednak opanować futbolówki.

W 60. minucie prawym skrzydłem ruszył Gabriel Matei, po czym mocno wstrzelił piłkę w pole karne. Gdyby tylko ktoś to przeciął, bramkarz gości byłby bez szans.  W 67. minucie Bartosz Śpiączka mógł strzelić drugiego gola. Po wrzutce Szymona Drewniaka mocno uderzył głową, tylko że prosto w ręce bramkarza. Nieco później kontra Górnika poszła lewą stroną, kończył ją strzałem Piotr Grzelczak i nie trafił. Na dwadzieścia minut przed końcem jeden z napastników rywali mógł wyjść sam na sam, ale świetnie zachował się Przemysław Pitry, który zdążył wybić mu futbolówkę spod nóg. Niestety tuż po tym Wiślacy wykonywali rzut rożny, a po nim Arkadiusz Głowacki trafił na 1:1.

Górnicy nie mieli nic do stracenia – w końcu podział punktów nie dawał im nic – więc nie cofnęli się, tylko dalej atakowali. W 76. minucie pięknie wyszli spod pressingu i zaatakowali lewą stroną. Niestety dośrodkowanie było zbyt wysokie dla Bartosza Śpiączki. Trzy minuty później piłkę przed polem karnym przeciwników przejął Grzegorz Bonin. Trudno policzyć, ile razy przełożył obrońcę, zanim postanowił kopnąć w kierunku dalszego słupka i trafił. Kolejny piękny gol kapitana dał nam prowadzenie 2:1. Wydawało się, że to końcowy rezultat, gdy w ostatniej akcji Bartosz Śpiączka trafił na 3:1 w sytuacji sam na sam.

 

 

Górnik Łęczna – Wisła Kraków 3:1 (1:0)

Bartosz Śpiączka 22’, Grzegorz Bonin 79’, Bartosz Śpiączka 90+2’ – Arkadiusz Głowacki 72’

 

Górnik: Wojciech Małecki – Gabriel Matei, Przemysław Pitry, Adam Dźwigała, Leandro, Grzegorz Bonin, Szymon Drewniak, Paweł Sasin, Josimar Atoche (82’ Łukasz Tymiński), Piotr Grzelczak, Bartosz Śpiączka.

Wisła: Łukasz Załuska – Arkadiusz Głowacki, Pol Llonch, Alan Uryga, Zdenek Ondrasek (59’ Paweł Brożek), Semir Stilić (59’ Enner Valencia), Tomasz Cywka, Petar Brlek, Matija Spicić, Patryk Małecki, Hugo Videmont.

Żółte kartki: Brlek.

Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).

Widzów: 5903.