Archiwum

Górnik Łęczna – Jagiellonia Białystok 0:2 (0:2)

Derby ściany wschodniej dla Jagiellonii. W 7. kolejce Lotto Ekstraklasy rywale zwyciężyli z Górnikiem 2:0 po golach Fedora Cernycha i Tarasa Romanchuka.

Górnik zaczął od mocnego uderzenia – a konkretniej od potężnego strzału zza szesnastki w wykonaniu Grzegorza Piesia już w 4. minucie. Wydawało się, że piłka wyląduje w samym okienku bramki, ale gości uratował słupek. Odpowiedź Jagi przyszła trzy minuty później. Wtedy do akcji ofensywnej podłączył się Łukasz Burliga, po czym zakończył ją plasowanym strzałem. Sergiusz Prusak był na posterunku.

Od początku aktywny był Fedor Cernych. W 11. minucie ściął do środka z rogu pola karnego i strzelił w kierunku dalszego słupka. Następna szansa dla gości wynikła ze straty Pawła Sasina. Białostoczanie szybko rozegrali w środku pola, ale na szczęście Maciej Szmatiuk był na miejscu i zażegnał niebezpieczeństwo. W 21. minucie po drugiej stronie boiska popisać mógł się Vojo Ubiparip, który złożył się do strzału przewrotką, jednak nie trafił w piłkę.

W 24. minucie łęcznianie ponownie dopuścili się błędu przy wyprowadzaniu piłki, co umożliwiło kontratak przeciwnikom. Tym razem nie było nikogo, kto w porę przerwałby ich akcję, więc Fedor Cernych musiał tylko dostawić nogę i z kilku metrów skierować piłkę do siatki. Litewski napastnik miał sporą chrapkę na drugiego gola i kilka minut później oddał jeszcze jeden mocny, lecz niecelny strzał. Więcej szczęścia miał w 29. minucie Taras Romanchuk, który z bliska podwyższył prowadzenie Jagiellonii.

Wcześniej zielono-czarni radzili sobie w ofensywnie całkiem nieźle, ale dwa stracone gole skutecznie ostudziły ich zapał. Przed końcem pierwszej połowy nie potrafili już stworzyć większego zagrożenia, wyjąwszy rozpaczliwe uderzenia z dystansu.

Po zmianie stron niewiele się zmieniło. Piłkarze Michała Probierza tłumili w zarodku wszystkie akcje Górnika, do tego wraz z upływem minut gra stawała się coraz ostrzejsza. Po jednym z fauli murawę musiał opuścić Vojo Ubiparip. W końcu sędzia sięgnął po bardziej zdecydowane środki i tak w 67. minucie czerwoną kartkę obejrzał Łukasz Tymiński.

Najbliżej gola byliśmy w 85. minucie, kiedy po dobrej wymianie podań przed bramką znalazł się Grzegorz Piesio, lecz zanim strzelił, zablokowali go defensorzy Jagi. Sporo ożywienia wniósł rezerwowy Bartosz Śpiączka, to było jednak za mało. Dziesięciu łęcznian nie było w stanie zmienić niekorzystnego rezultatu.

 

 

Górnik Łęczna – Jagiellonia Białystok 0:2 (0:2)

Fedor Cernych 24’, Taras Romanchuk 29’

 

Górnik: Sergiusz Prusak – Paweł Sasin, Radosław Pruchnik, Maciej Szmatiuk, Leandro – Szymon Drewniak, Krzysztof Danielewicz (32’ Łukasz Tymiński) – Grzegorz Bonin, Vojo Ubiparip (52’ Piotr Grzelczak), Grzegorz Piesio, Przemysław Pitry (65’ Bartosz Śpiączka)

Jagiellonia: Marian Kelemen – Łukasz Burliga, Ivan Runje, Guti, Piotr Tomasik – Rafał Grzyb, Taras Romanchuk, Konstantin Vassiljev, Dmytro Khomchenovsky (84’ Karol Mackiewicz), Przemysław Frankowski (90’ Marek Wasiluk) – Fedor Cernych (84’ Karol Świderski)

Żółte kartki: Runje – Tymiński, Sasin

Czerwona kartka: Tymiński 67’

Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń)

Widzów: 2817