Pierwsza drużyna

Do trzech razy Chrobry

Dopiero po raz trzeci w historii Górnik Łęczna zagra z Chrobrym Głogów. Do tej pory bilans jest na remis. Raz wygrali Zielno-Czarni, a raz rywale z Dolnego Śląska. W środę dojedzie do starcia, które może przechylić szalę na stronę Górnika.

Bezkrólewie

Pierwszy, historyczny, mecz z Chrobrym miał miejsce 23 sierpnia 2017 roku. W zespole, który wystawił Tomasz Kafarski, znalazło się wielu młodych zawodników. W ataku zagrał Michał Suchanek, na skrzydle wystąpił Patryk Szysz, a w środku pola rozgrywał Tomasz Makowski.

Skład został uzupełniony o doświadczonych: Sergiusza Prusaka, Grzegorza Bonina i Pawła Sasina, który wystąpił na niecodziennej dla siebie pozycji defensywnego pomocnika. Ta mieszanka miała dać zwycięstwo Górnikowi. Niestety, nie udało się.

Chrobry wyszedł na prowadzenie w 53. minucie za sprawą trafienia Przemysława Trytki. W końcówce gola dołożył Michał Borecki. Zielono-Czarni odegrali się dopiero wiosną w 2018. Nie było lepszej okazji do rewanżu niż runda rewanżowa.

Za sterami przemodelowanego Górnika stanął Bogusław Baniak. Zespół pod wodzą popularnego Bebeto wygrał 2:1. Gole zdobyli Marcin Flis i Przemysław Pitry. W Łęcznej Głogowianie byli zdecydowanie słabsi. Stać ich było tylko na jedno trafienie autorstwa Konrada Kaczmarka. W zespole Górnika grał wtedy Mikołaj Lebedyński. Dziś ten piłkarz stanowi o sile ataku Chrobrego.

W meczach Górnika z Chrobrym mamy więc remis. Raz wygrywali jedni, raz drudzy. Nawiązując do nazwy środowych rywali Zielono-Czarnych: obecnie panuje bezkrólewie.

Młokos między słupkami

W zespole Chrobrego jest wielu doświadczonych piłkarzy. Jednak świetne noty zbiera jeden z najmłodszych. Kacper Bieszczad został wypożyczony do Głogowa z Zagłębia Lubin. Z miejsca stał się pierwszym bramkarzem Chrobrego.

18-latek jest ważną kartą w talii trenera Ivana Djurdjevcia. Do tej pory zagrał w pierwszej drużynie 6 spotkań, co łącznie złożyło się na 570 minut na boisku. Bieszczad debiutował w Pucharze Polski z Cracovią, gdzie obronił rzut karny.

– Hanca to doświadczony zawodnik, więc czułem, że jak zobaczy młodego, niedoświadczonego bramkarz to będzie chciał uderzyć pasóweczką. Wybrałem róg i pozostało się rzucić – tłumaczył w rozmowie z portalem „Łączy nas Piłka”.

Na szczęście Paweł Wojciechowski karne wykonuje perfekcyjnie. Nie mamy obaw, że gdy przyjdzie taka okazja, pokona Bieszczada. Bezpośrednie starcia napastników Górnika z młodym golkiperem powinny być ozdobą meczu.

Rywalizacja bramkarzy też będzie ciekawa. Z jednej strony doświadczony Maciej Gostomski, z drugiej Bieszczad, który został powołany do reprezentacji U-19. Golkiper Chrobrego będzie mógł czerpać wiedzę od doświadczonego fachowca.

Piekło wojny

Podczas meczu spotkają się dwaj Serbowie. Dyrektor sportowy Górnika – Veljko Nikitović i trener gości Ivan Djurdjević. Łączy ich nie tylko pochodzenie. Obaj przeżyli też piekło Wojny Bałkańskiej.

– Uwielbiam udka z kurczaka. Mama przyrządziła je na kolację. Usiedliśmy przy stole jak każdego dnia. Dokładnie o godzinie 20 usłyszeliśmy syreny. Wiedzieliśmy, co to oznacza – tak na łamach “Przeglądu Sporotwego” Velo wspominał pierwszy dzień nalotów NATO na Belgrad.

„Serbowie byli ostrzegani, że może dojść do działań wojennych, ale sami przyznają, że lekceważyli te zapowiedzi. Przygotowywano ich jednak na taki scenariusz, w telewizji podawano instrukcje, co robić, gdy zawyją syreny. – Wiecie, jak brzmi taki dźwięk? Przerażająco głośno. A trwał nieprzerwanie 8–10 godzin. Znam ludzi, którzy nie wytrzymywali tego psychicznie – mówi Djurdjević”. Fragment artykułu opublikowanego w „Przeglądzie Sportowym”.

Na całe szczęście wojna to odległe wspomnienie. Jeśli ktoś go użyje, to będzie to tylko przenośnia.