Pierwsza drużyna

Bale z Łęcznej nigdy się nie poddaje! Setka Leandro

8768 minut, jeszcze 99 meczów, 5 asyst i dwie bramki. Tak wygląda bilans Leandro w Górniku Łęczna. Tysiące chwil radości, uśmiechy, cała masa serdeczności i multum zaangażowania wkładanego w każde spotkanie – tego już nie da się policzyć!

Biało-Czerwone przeznaczenie

Leandro Messias dos Santos urodził się w Rio de Janeiro. Mieście samby, karnawału i świetnych piłkarzy. Jego droga do Łęcznej była długa i zawiła. Karierę zaczął 700 kilometrów na południe od miejsca urodzenia.

Pierwszym profesjonalnym klubem w karierze Leo był Parana Club z Kurytyby. Kto mógł wtedy wiedzieć, że najbardziej polskie z brazylijskich miast jest tylko prologiem do pięknej kariery w Górniku Łęczna. Kurytyba, czy bardziej z portugalskiego Coritiba to miasto bardzo silnie związane z drugą ojczyzną Leo.

W XIX wieku przyjechali tu Polscy robotnicy i zastali bezkresną dżunglę. W 1890 roku w Kurytybie zainaugurowało działalność Towarzystwo Tadeusza Kościuszki, a z tego miasta pochodzi słynna polsko-brazylijska grupa taneczna „Wisła”.

To także miejsce, w którym rozwijają się świetni piłkarze. Nieopodal Kurytyby, w stanie Santa Caterina, wychował się były zawodnik Chelsea i Atletico Madryt – Luis Felipe Kasmirski, którego pochodzący z Kalisza pradziadek w 1886 roku trafił do Brazylii. Oprócz naszego Leo w Paranie grali m.in. Daniel, Ze Roberto i Jamaica, którzy reprezentowali „brazylijską” Pogoń Szczecin.

Leandro zagrał jeszcze w kilku innych klubach w swojej pierwszej ojczyźnie. W większości z nich grał też inny piłkarz, który ma Polskę w CV. Dobrym kumplem Leo jest Fernandinho z Manchesteru City, Willian (nowy nabytek Arsenalu) oraz Joao Miranda, który rok temu zamienił Inter Mediolan na Chiny.

Kieleckie nieszczęście

Jesień 2008 Leandro spędził w Europie. Jako młody chłopak trafił do Czarnomorca Burgas. – Menadżer załatwił mi klub w Bułgarii. Ale to była nieładna historia. Byłem oszukiwany na pieniądzach. Nie mam nic do kraju, ludzi, ale taka mnie spotkała sytuacja i wróciłem do Brazylii. Po pół roku, gdy znowu grałem w szóstej lidze, znowu wypatrzył mnie menadżer i powiedział, że ma dla mnie ofertę w Niemczech, w Unionie Berlin… – mówił na lamach „Weszło”.

Leo nie podpisał tam kontraktu, a menadżer kazał wracać do Brazylii. – Co miałem tam robić? Grać w szóstej lidze? – mówił. Dostał bilet i został za naszą zachodnią granicą. Rękę wyciągnął do niego jeden z piłkarzy Unionu.

Przyszły zawodnik Górnika się nie poddał, choć wielu by już złożyło broń. Najpierw testy w TSV 1860 Monachium, a potem w anonimowej szóstoligowej drużynie. Los w końcu się do niego uśmiechnął. Wypatrzył go skaut, który zabrał na Ukrainę.

Za Bugiem nasza legenda przywdziewała stroje m.in. Zakarpatii Użhorod, Tawriji Symferopol oraz Wołynia Łuck. Ukraiński epizod to kolejne spotkania z Polską. Grał z Pawłem Hajduczkiem. Mierzył się z Mariuszem Lewandowskim.

W ostatnim ukraińskim klubie Leandro — Howerli Użhorod — brakowało płynności finansowej. W związku z tym Brazylijczyk trafił do Polski. Jeszcze nie do Górnika Łęczna, a do Korony Kielce. Transfer do Polski omawiał z byłym piłkarzem Juventusu – Olivierem Kapo.

Zagrał dobry sezon. 22 występy i 1 gol w Ekstraklasie. Jednak na skutek zmiany przepisów włodarze Korony rozwiązali umowę z Leandro, a on trafił do Łęcznej. Kieleckie nieszczęście, stało się powodem do radości dla kibiców Górnika. 

Górnicza rodzina

Przez kilka lat w Zielono-Czarnych barwach wszyscy pokochali Leo za jego grę i nieustępliwość. Ważnym momentem w karierze naszej Legendy był mecz z Cracovią w sezonie 2016/17. Górnicy wygrali 3:0, a strzelanie rozpoczął brazylijski defensor.

Jednak firmową akcją Leandro jest jego rajd w meczu z Legią. To był sprint godny Ligi Mistrzów i Garetha Bale! Biegnąc poza boiskiem, wyprzedził obrońcę stołecznej drużyny i podał wprost na głowę Grzegorza Bonina, który takich sytuacji nie marnuje.

Warto cofnąć się do szatni:

– Bonin! Ja dzisiaj będę miał do ciebie asystę. Uwierz mi.

– Leo, ja ci wierzę.

I udało się, choć dopiero w końcówce. Asysta życia.

Leo zżył się z Górnikiem, z kibicami, z miastem i ze wszystkim dookoła. Od października 2018 ma polskie obywatelstwo. – To jest klub, który trzyma się jak rodzina. Zawodnicy. Kibice. Zarząd. Tu zawsze był taki klimat i to mi się podobało, my Brazylijczycy lubimy kontakt z ludźmi, to dla nas ważne, żeby ta atmosfera relacji między sobą była dobra. Do dziś tak jest w Łęcznej. No i nie ma co ukrywać – tutaj poznałem swoją żonę, założyłem rodzinę, mamy dziś córeczkę. Nie można trafić lepiej. Jestem bardzo szczęśliwy.

Cytaty pochodzą z wywiadu Leszka Milewskiego na weszło.com. Tekst powstał przed meczem z GKS-em Bełchatów.

Krystian Juźwiak