Archiwum

Arka Gdynia – Górnik Łęczna 1:0 (1:0)

Tej wiosny Górnik rozgrywał już zdecydowanie lepsze mecze. W 33. kolejce przegraliśmy z Arką Gdynia 0:1. Decydującego gola dla rywali strzelił Rafał Siemaszko.

Pierwsza połowa przebiegła pod dyktando Arki. Już w 3. minucie gdynianie mieli sytuację, po tym jak nasi obrońcy się zagapili i dali Rafałowi Siemaszce trochę miejsca. Na szczęście Gerson zdążył z interwencją. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego mieli przewagę w posiadaniu, grali cierpliwie i szukali luk w defensywie Górnika. Nasi piłkarze starali się wychodzić z kontratakami, ale o nie było ciężko przez dużą niedokładność w podaniach.

Arka miała dogodną szansę w 17. minucie. Oko w oko z Wojciechem Małeckim stanął Dariusz Formella. Nasz bramkarz wyszedł z tego pojedynku zwycięsko i pewnie obronił. Na pierwszą składną akcję zielono-czarnych musieliśmy zaczekać do 27. minuty. Wtedy Grzegorz Bonin posłał przeszywającą piłkę w szesnastkę rywali, ale tam nie było nikogo, kto mógłby akcję wykończyć.

W 39. minucie gdynianie wykonywali rzut rożny. Piłka spadła przed szesnastkę, skąd kopnął ją Dominik Hofbauer. Uderzenie mu się nie udało, ale futbolówka zaczęła odbijać się od nóg obrońców stłoczonych w polu karnym, aż wreszcie znalazła się tuż przed Rafałem Siemaszką. Ten bez namysłu strzelił i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Górnik zszedł do szatni z tylko jednym strzałem w statystykach, a w dodatku jeszcze przed przerwą boisko musiał opuścić kontuzjowany Gabriel Matei.

W 51. minucie dobrą akcję na prawym skrzydle przeprowadził Grzegorz Bonin do spółki z Piotrem Grzelczakiem, ale niestety dośrodkowanie tego drugiego było niecelne. Chwilę później niesygnalizowany, kąśliwy strzał oddał Mateusz Szwoch. Na szczęście Wojciech Małecki był czujny i obronił.

Mecz nie należał do najciekawszych. Arka miała dobry wynik i skupiła się na tym, żeby go utrzymać. Z kolei w grze Górnika nie było nic z płynności, którą widzieliśmy we wcześniejszych kolejkach, czego efektem był w zasadzie brak sytuacji bramkowych.

W 76. minucie Dariusz Formella uderzył obok słupka z rogu pola karnego. Kilkadziesiąt sekund później jeszcze raz próbował z tego samego miejsca – tym razem celniej, ale na tyle lekko, że Wojciech Małecki nie miał żadnych problemów z interwencją. Jeszcze w ostatniej akcji strzelać próbował Javier Hernandez, ale wynik nie uległ już zmianie.

Arka Gdynia – Górnik Łęczna 1:0 (1:0)

Rafał Siemaszko 39’

Arka: Pavels Steinbors, Tadeusz Socha, Krzysztof Sobieraj, Michał Marcjanik, Marcin Warcholak, Yannick Sambea, Mateusz Szwoch, Dominik Hofbauer (72’ Antoni Łukasiewicz), Marcus da Silva (66’ Luka Zarandia), Dariusz Formella, Rafał Siemaszko (82’ Przemysław Trytko).

Górnik: Wojciech Małecki – Gabriel Matei (44’ Łukasz Tymiński), Adam Dźwigała, Gerson, Leandro, Grzegorz Bonin, Paweł Sasin, Josimar Atoche (84’ Vojo Ubiparip), Szymon Drewniak, Piotr Grzelczak (67’ Javier Hernandez), Bartosz Śpiączka.

Żółte kartki: Leandro, Bonin, Hernandez.

Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

Widzów: 5623.