Archiwum

A. Rybarski: Niektórych sytuacji na boisku nie powinno być

Trener Rybarski obszernie skomentował mecz z Wisłą na konferencji prasowej.

Może zacznę od tego, czy ja wierzę w szczęście? Często mnie o to pytają dziennikarze, ponieważ ja jestem tym człowiekiem, który siedzi w liczbach, przynajmniej tak mnie interpretują. Pytanie – co to jest to szczęście? Czy to coś z niebios, z góry, czy to jest kwestia pewnych sytuacji na boisku? Odnoszę się do trzeciej bramki dla Wisły. Nie wiem czy to jest szczęście Wisły czy pech Górnika. 

– Natomiast odnosząc się do gry swojego zespołu chciałbym powiedzieć, że nie od dziś wiadomo o naszym problemie na prawej obronie. Przeciwnicy o tym wiedzą i wykorzystują bardzo dobitnie, dzisiaj wykorzystali to w stu procentach. Niestety nie mogę powiedzieć, że mam na prawej obronie zawodnika, który mi tę strefę zamknie. Liczyłem na to, ale się przeliczyłem, a Wisła wykorzystała to idealnie. Przegrywamy 2:3, myślę, że teraz czas na poważne rozmowy i poważne ruchy, bo niektórych sytuacji na boisku nie powinno być. I niektórych ludzi na boisku również. Jeżeli chcemy grać w Ekstraklasie, to prezentujmy poziom Ekstraklasy.

– Z Piesiem to bardzo świeża sprawa, mam wiele informacji na temat tego co wydarzyło się na boisku, a nie chciałbym pochopnie podejmować wniosków. Jedno co mogę powiedzieć, to że jestem zdziwiony taką postawą, ale nie chciałbym mówić, że wina jest po stronie Grześka, być może został sprowokowany. Jeżeli nie, to na pewno będą wyciągnięte konsekwencje bardzo konkretne.

– Oceniając na gorąco, wiem, że trzecia bramka to był ewidentny spalony, a pierwsza na centymetry. Jeżeli tam był spalony i z tego padł gol, to można powiedzieć, że szczęścia w ogóle nie mieliśmy, tylko zadaję jeszcze raz pytanie – co to jest to szczęście? Jeżeli tego spalonego nie było, to znaczy, że my musimy wyciągnąć wnioski. Oprócz tego, że jest kontrowersja wokół spalonego, tam jest też konkretne zachowanie prawego obrońcy, które było niewłaściwe, które było złe i myślę, że przez które padła bramka. Bo gdyby Sasin biegł z Boguskim do końca i zachował się jak obrońca, to prawdopodobnie Boguskiemu byłoby trudniej zdobyć tę bramkę albo by jej nie zdobył.

– Miałem przed tym meczem pewną strategię grania z Wisłą. Wiedziałem, że lepiej im idzie, niż szło. I wiem, że ten mecz był dla nich bardzo ważny, aby go wygrać. Moją strategią było nie stracić bramki w pierwszej połowie i wybić Wisłę z rytmu. Można powiedzieć, że ta strategia w siódmej czy ósmej minucie rozwaliła się. Nie ze względu na to, że byliśmy źle przygotowani do meczu, tylko ze względu na to, że nie każdy do końca wykonał swoją robotę. Jesteśmy zawodowcami i wiemy, jaka robota jest naszą robotą, a nie zostało to wykonane, zostało odpuszczone krycie Boguskiego, padła bramka. No i później trzeba było myśleć o zmianie strategii.