Archiwum

Zrobić kolejny krok do celu

W sobotę zawodnicy Górnika postarają się przedłużyć serię pomyślnych wyników. Zagrają przeciwko Wiśle Płock, którą już raz w tych rozgrywkach pokonali. Spotkanie w ramach 28. kolejki Lotto Ekstraklasy rozpocznie się o godz. 15:30 na Arenie Lublin.

Co prawda przystąpimy do tego meczu wciąż sklasyfikowani na ostatnim miejscu w tabeli, ale jeśli tylko zielono-czarni pozostaną na obranym parę kolejek temu kursie, to wkrótce sytuacja powinna zmienić się na lepsze. Trwająca aktualnie seria trzech meczów bez porażki wlała w serca kibiców sporą dawkę optymizmu, a piłkarze wcale nie zamierzą na tym poprzestać. Wydaje się, że każdy z rywali pozostałych w rundzie zasadniczej jest w naszym zasięgu. Z pewnością do pokonania jest Wisła, w końcu poprzednio naszym graczom już się to udało – jesienią w Płocku zwyciężyliśmy 2:1.

Tamto spotkanie obfitowało w emocje. Wszystkie gole strzelono w ciągu ostatnich pięciu minut, a ten decydujący, autorstwa Szymona Drewniaka, padł tuż przed ostatnim gwizdkiem, i to w niezwykłych okolicznościach, bo bezpośrednio z rzutu rożnego. Zażarta walka o pełną pulę jest zresztą typowa dla meczów między tymi zespołami. Choć Górnik mierzył się z płocczanami regularnie – najczęściej ze wszystkich ligowych rywali – to ostatni remis miał miejsce aż osiem lat temu.

Jeśli to nie stanowi wystarczającej zachęty, trzeba dodać, że przeciwnicy przystąpią do sobotniego pojedynku w równie dobrej dyspozycji co łęcznianie. W ostatniej kolejce efektownie ograli Cracovię, strzelając jej cztery bramki. Do tego wciąż mają spore szanse na miejsce w górnej ósemce. Aktualnie są na dziewiątym miejscu, ale mają tyle samo punktów, co wyprzedzająca ich Korona, czyli trzydzieści pięć. Górnik ma w tej chwili dziewięć oczek mniej.

Śmiało można oczekiwać, że obie drużyny zagrają bez kalkulacji i przyszykują nam ekscytujące widowisko. Trener Franciszek Smuda nie ukrywa, że chce widzieć Górnika grającego odważną, ładną dla oka piłkę. – Z każdym zespołem, gdzie pracuję, staram się wypracować swój styl gry. Nie trenuję po to, żeby wyjść na boisko i tylko przeszkadzać, byle nam nie strzelili bramki. My prowadzimy swoją grę. Musimy być tylko bardziej sumienni, dokładni, skoncentrowani – mówi przed spotkaniem. Jednocześnie szkoleniowiec starał się trochę ostudzić emocje w szatni. – Nie ma się jeszcze z czego cieszyć. Euforia za bardzo nam nie pomoże. Niech ta euforia będzie, ale już po ostatnim meczu, gdy będzie osiągnięty cel, czyli utrzymanie w Ekstraklasie – skomentował. Sobotnia wygrana z Wisłą Płock przybliżyłaby Górnika o krok do tego celu.