Archiwum

Żądni rewanżu

Ledwie graliśmy w Chorzowie na inaugurację sezonu, a już czeka nas kolejne spotkanie z Ruchem, tym razem w ramach rundy rewanżowej sezonu zasadniczego. Pierwszy gwizdek na Arenie Lublin usłyszymy w sobotę o godz. 15:30.

Do dalszej części ligowych zmagań obie drużyny przystąpią z podobnego położenia. Ciężko stwierdzić, czy zasłużenie, ale na tę chwilę to właśnie Górnik i Ruch zamykają tabelę. Wpłynęły na to porażki w dwóch kolejkach poprzedzających przerwę reprezentacyjną. Niżej są chorzowianie, przy czym o kolejności zadecydował lepszy bilans bramkowy Górnika, bo jeśli chodzi o punkty, to jeden i drugi zespół ma ich czternaście. W teorii spotkanie między ostatnimi w tabeli nie zapowiada się fascynująco, lecz należy się spodziewać, że niekorzystne położenie tylko nakręci piłkarzy do zacieklejszej walki.

Jeśli to nie przekonało, warto dodać, że w dotychczasowych meczach między tymi drużynami nie padł jeszcze remis. Jak dotąd sobotni rywale zaliczyli po trzy zwycięstwa. Najbliżej podziału punktów było w spotkaniu otwierającym trwający sezon, ale gol Mariusza Stępińskiego w ostatniej akcji dał ostatecznie zwycięstwo niebieskim. Podopieczni Andrzeja Rybarskiego wzięli sobie do serca fakt, że rozpoczyna się runda rewanżowa i chcą odegrać się na przeciwnikach za tamtą porażkę. – Od tego tygodnia trwa operacja „Ruch Chorzów” i na tym się skupiamy. Chcemy zdobyć trzy punkty – mówi Sergiusz Prusak.

Strzelca tamtej feralnej bramki na szczęście nie ma już w Chorzowie. O sile Ruchu nadal decydują jednak młodzi zawodnicy, jak autor kilku asyst Patryk Lipski czy pochodzący z Lubelszczyzny Jarosław Niezgoda, który błysnął formą przed przerwą na reprezentacje, trafiając do siatki w czterech kolejnych spotkaniach. Pauza w rozgrywkach wpłynęła pozytywnie na naszą sytuację kadrową, bo do zdrowia wracają Bartosz Śpiączka oraz Vojo Ubiparip. Nie jest wykluczone, że już w ten weekend będą oni do dyspozycji trenera, którego powinno ucieszyć większe pole manewru w ofensywie. – W wielu meczach graliśmy naprawdę dobrą piłkę, ale brakowało kropki nad „i”. Myślę, że do szesnastki gramy nieźle, lecz brakowało wykończenia. Po tym jak już nasi napastnicy wrócą po kontuzjach, to będzie zdecydowanie lepiej wyglądało – zapowiada trener bramkarzy Arkadiusz Onyszko.

Skoro zielono-czarni pragną wspiąć się w górę tabeli i wylądować w czołowej ósemce, to w sobotę nie mają innego wyjścia, niż sięgnąć po trzy punkty, a tym samym odnotować czwarte ligowe zwycięstwo. Arkadiusz Onyszko ręczy za zawodników i przekonuje: – Drużyna wyjdzie z przekonaniem, że ten mecz na pewno wygramy, bo musimy się w końcu dobrze pokazać tutaj, przed własną publicznością.