Archiwum

Wiemy o co gramy

W sobotę Górnik po raz ostatni w tym sezonie zagra na Arenie Lublin. W 36. kolejce Lotto Ekstraklasy gościć będziemy pewne utrzymania Zagłębie Lubin. Początek meczu o godz. 18:00.

Jak wygląda sytuacja obu drużyn?

Zagłębie nie musi się już o nic martwić. Lubinianie należą do grona dziesięciu zespołów, które są już pewne pozostania w Ekstraklasie. Teraz starają się tylko o najwyższą lokatę w grupie spadkowej. Piłkarze Górnika będą bardziej zdeterminowani, bo po przegranej z Piastem margines błędu zmniejszył się nam do minimum – mamy tylko punkt przewagi nad strefą spadkową. Z drugiej strony, jeśli zwyciężymy, a Arka swój mecz przegra, to już w ten weekend będziemy świętować utrzymanie.

Jak było w przeszłości?

Niezwykle miłe dla Górnika wspomnienia z barażów o awans do najwyższej ligi przeplatają się z przykrymi doświadczeniami ostatnich lat. Nie udało nam się wygrać w żadnym z pięciu ostatnich spotkań z Miedziowymi. Najwyższy czas przerwać tę niefortunną serię.

Na kogo zwrócić uwagę?

Największą gwiazdą i motorem napędowym Zagłębia jest bez wątpienia Filip Starzyński, który w tym sezonie uzbierał już siedem goli i siedem asyst. Oprócz niego groźni będą choćby Jarosław Kubicki czy Kamil Mazek, czyli potencjalni reprezentanci U-21. U zielono-czarnych w tak delikatnym momencie oczy będą zwrócone na liderów zespołu, jego najbardziej doświadczonych graczy, takich jak Grzegorz Bonin, Paweł Sasin czy Bartosz Śpiączka.

Czego można się spodziewać?

Co prawda potrzebna będzie pomoc rywali, ale skoro łęcznianie mają teoretyczne szanse utrzymać się już w sobotę, to musimy ze swojej strony zrobić wszystko, żeby to umożliwić. Zwycięstwo z drużyną, która w poprzednich latach była dla nas tak niewygodnym przeciwnikiem, byłaby kolejnym argumentem za tym, że Górnik zasłużył sobie w tym sezonie na pozostanie w elicie. – Wiemy o co gramy. Następny mecz jest praktycznie o wszystko – mówi przed meczem kapitan Grzegorz Bonin. – Na szczęście wszystko jest w naszych rękach i nogach. Wierzymy, że wygramy i będziemy patrzyć, co dalej się wydarzy – dodaje. Trzymamy kciuki!