Po dwóch latach spędzonych w Unii Skierniewice, okraszonych dwoma historycznymi awansami, Karol wraca do Górnika Łęczna. W rozmowie opowiada o kulisach powrotu, emocjach towarzyszących ponownemu założeniu zielono-czarnych barw oraz celach, jakie stawia przed sobą i drużyną na nadchodzący sezon.
Cześć, Karol. Dobrze cię zobaczyć ponownie w Łęcznej. Jakie to uczucie, że możesz ponownie założyć koszulkę Górnika Łęczna i jakie emocje ci towarzyszą?
Szczęść Boże. Jestem bardzo szczęśliwy, że będę mógł ponownie założyć barwy naszego Górniczka.
W poprzednim sezonie, ale też jeszcze wcześniejszym, byłeś widywany na trybunach w Łęcznej. Przychodziłeś tu z czystej tęsknoty za klubem czy już wtedy kiełkowała w głowie myśl, że fajnie byłoby tu jeszcze kiedyś wrócić?
Przede wszystkim na pewno miałem z tyłu głowy, że fajnie byłoby jeszcze wrócić i dzielić szatnię z zawodnikami. Często, kiedy tylko mogłem przyjechać z Warszawy czy ze Skierniewic, chciałem bywać na meczach Górnika – zarówno domowych, jak i wyjazdowych.
To fakt. Widzieliśmy się nawet chyba w Pruszkowie na meczu ze Zniczem. Co odegrało kluczową rolę w decyzji o powrocie? Czy negocjacje trwały długo, czy od samego początku, odkąd odszedłeś z Unii, wiedziałeś, że Górnik Łęczna to jest ten jedyny właściwy krok?
Kluczowe były przede wszystkim rozmowy z prezesem. Już dużo wcześniej dostałem informację, że klub jest zainteresowany moją osobą. Bardzo się cieszę, że doszło do finalizacji tego transferu.
A powiedz, jak ten czas, który spędziłeś poza Łęczną w Unii, na ciebie wpłynął? W jakim stopniu zmieniłeś się jako piłkarz i jako człowiek od momentu, w którym ostatni raz grałeś tutaj na stadionie?
Odchodząc z Górnika dwa lata temu, dołączyłem do Unii Skierniewice. Cieszę się, bo poznałem tam bardzo dużo wartościowych ludzi. Uważam, że zmężniałem i jestem pewniejszym siebie człowiekiem. Fajnie, że przez te dwa lata udało się nam zrobić awans z trzeciej do drugiej ligi, a potem z drugiej do pierwszej. Towarzyszyły mi bardzo pozytywne emocje, mieliśmy świetną, zgraną ekipę. Kiedy odchodziłem z Górnika, towarzyszyło mi poczucie silnej więzi rodzinnej. Cieszę się, że w Unii Skierniewice udało się doświadczyć tego samego – byliśmy oddani dla siebie nawzajem, jeden za drugiego. To zaprocentowało dwoma historycznymi awansami dla klubu.
Wracasz do klubu, który znasz dość dobrze, ale drużyna na pewno się zmieniła. Jak zostałeś przyjęty w szatni? Masz tutaj jeszcze jakichś znajomych, z którymi wcześniej miałeś okazję grać?
Tak, oczywiście. Jestem w szatni nadal z Dawidem Tkaczem oraz z Fryderykiem Janaszkiem. W świecie piłkarskim poznałem bardzo dużo ludzi, z którymi cały czas miałem kontakt. Bywając na meczach w poprzednich sezonach, miałem okazję poznać te osoby, zanim jeszcze wszedłem teraz do szatni. Uważam, że zostałem dobrze przyjęty. Od trzech tygodni trenuję z drużyną i szybko zaaklimatyzowałem się w moim rodzinnym mieście i klubie.
Chyba właśnie nie było z tym problemów. A miałeś już okazję rozmawiać z trenerem o swojej roli w zespole i o tym, jak widzi cię w taktyce na najbliższy czas?
Tak, odbyła się rozmowa z trenerem, sztabem oraz z zarządem. Przede wszystkim chciałbym pokazać chłopakom w szatni, że posiadam górniczy charakter. Chcę przekuć to na zespół i na boisko – musimy „gryźć trawę”, walczyć o te barwy i nigdy się nie poddawać. Chcielibyśmy razem, jako drużyna i kibice, wywalczyć awans.
Wspominasz o awansie, a twoje ostatnie dwa sezony to pasmo sukcesów z Unią. Górnik zawsze mierzył wysoko. Mówisz o celu drużynowym, ale jakie cele stawiasz sam przed sobą?
Przede wszystkim być zdrowym. Oprócz tego chciałbym dostać od trenera jak największą liczbę minut i walczyć o to, by w każdym meczu móc reprezentować barwy Górnika.
Kibice w Łęcznej dobrze cię znają i myślę, że tego górniczego charakteru nikt ci odmówić nie może. Czy w związku z tym czujesz lekką presję, czy traktujesz to raczej jako wsparcie?
Traktuję to przede wszystkim jako dodatkowe wsparcie, które pomaga mi się rozwijać. Wiem, że ludzie związani z Górnikiem życzą mi dobrze. Chcą, żebym się rozwijał i pomógł klubowi we wszystkim, co spotkamy na naszej drodze. Nie czuję z tego powodu żadnej dodatkowej presji.
A czego pod względem czysto piłkarskim kibice Górnika mogą się po tobie teraz spodziewać? Nad jakimi elementami gry pracowałeś najmocniej w Skierniewicach?
Przede wszystkim nad szybkością, dośrodkowaniami i charakterem.
Gdybyś miał wskazać jedną rzecz, którą najbardziej chciałbyś osiągnąć z Górnikiem w tym sezonie poza awansem, co by to było?
Naszym głównym celem bezwzględnie pozostaje awans. Poza tym chciałbym jednak zbudować silną więź w zespole. Dołączyło do nas wielu nowych zawodników z Ekstraklasy, pierwszej i drugiej ligi. Chcę złapać dobry kontakt z nowymi ludźmi i przekazać im, a także kibicom, że jesteśmy jednością. Chcę, żeby chłopaki w szatni wiedzieli, że mogą czuć się bezpiecznie i mają pełne wsparcie. Żeby każdy na każdym kroku oddawał serce, pot i łzy za te barwy.
Bardzo ci dziękuję za tę rozmowę. Pozostaje mi życzyć ci przede wszystkim dużo zdrowia i jak najwięcej udanych występów.
Dziękuję bardzo. Do zobaczenia na stadionie!
