Archiwum

Trzeba pokazać swoje atuty

W 19. kolejce Lotto Ekstraklasy podejmiemy na Arenie Lublin gości z Niecieczy. W pojedynku z tamtejszą Bruk-Bet Termaliką nasi zawodnicy postarają się o długo wyczekiwane zwycięstwo. Początek w sobotę o godz. 15:30.

Zasadnicze pytanie, jakie nasuwa się przed tą rywalizacją, to czy nasi piłkarze będą potrafili odciąć grubą kreską serię kiepskich wyników z ostatniego miesiąca. Jeden punkt, który w ubiegłej kolejce wywalczyli na boisku Cracovii, może być dobrym punktem wyjścia do tego, żeby odzyskać równowagę, wrócić do gry na miarę możliwości i pozytywnie zakończyć rok.

Analizując terminarz można dojść do wniosku, że w trzech meczach, jakie zostały do rozegrania w grudniu, o punkty będzie najprościej właśnie z niecieczanami, jednak byłoby to ich lekceważeniem. W trwających rozgrywkach podopieczni Czesława Michniewicza solidnie zapracowali na to, by przestać traktować ich jako ciekawostkę. Wszelkie wątpliwości rozwiewa tabela – w końcu Termalica jest na aktualnie na najniższym stopniu podium. Umożliwiły to między innymi zwycięstwa nad Legią Warszawa czy Lechią Gdańsk, które może i nie są osiągane przez niecieczan w spektakularnym stylu, ale i tak wzbudzają respekt. Podobne zdanie o rywalach ma stojący na czele naszego sztabu szkoleniowego Sławomir Nazaruk. – Termalica jest dobrze zorganizowanym klubem i stoi na solidnych podstawach. Jest to zespół konsekwentnie wzmacniany. Jeżeli ktoś dalej ich traktuje jako niespodziankę, to się myli – mówi.

W ostatnim spotkaniu przeciwko „Słoniom” nie dopisało nam szczęście. Przeciwnicy skorzystali na kontrowersyjnej decyzji o rzucie karnym i wyszli na prowadzenie, którego już nie oddali. Górnicy nie ukrywali po tamtym meczu rozgoryczenia, więc w sobotę mogą być dodatkowo zmotywowani chęcią odegrania się. Dobrze byłoby nawiązać do czasów, kiedy oba zespoły mierzyły się jeszcze na zapleczu Ekstraklasy, ponieważ wtedy zielono-czarni mieli na Termalikę patent, doprowadzając do wygranej albo remisu, ale nie odnosząc żadnej porażki. Niecieczanie potrzebowali aż dziesięciu prób, żeby wreszcie odnieść nad nami zwycięstwo i miało to miejsce już po awansie obu zespołów.

Kibice Górnika nie po raz pierwszy mogą mieć obawę o sferę mentalną w naszym zespole, tak często wskazywaną jako główną przyczynę przegranych. Uspokaja ich Sławomir Nazaruk. – W sporcie nie może być obawy. Trzeba po prostu pokazać swoje atuty i starać się zneutralizować przeciwnika – przekonuje. Trzy punkty są zatem w zasięgu Górnika, wszystko w nogach i głowach piłkarzy.