Trener Maciej Stolarczyk po meczu z GKS-em Tychy [WIDEO]

W 5. kolejce Betclic 1. Ligi piłkarze Górnika Łęczna zremisowali na wyjeździe z GKS-em Tychy 2:2. Po tym starciu trener zielono-czarnych Maciej Stolarczyk przyznał, że należy szanować punkt wywalczony w Tychach, podkreślając jednocześnie ważną rolę piłkarzy wprowadzonych w tym spotkaniu z ławki rezerwowych.

Myślę, że to był atrakcyjny mecz dla kibiców z dużą liczbą sytuacji strzeleckich z obu stron. Nie ma co ukrywać, że chcieliśmy zgarnąć pełną pulę w tym spotkaniu, choć zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że GKS Tychy pod wodzą trenera Artura Skowronka jest drużyną prezentującą wysoką intensywność gry oraz atakującą dużą liczbą zawodników. Straciliśmy bramkę na początku spotkania po dobrej, kombinacyjnej akcji przeciwników. W pierwszej połowie mieliśmy problem z ofensywnymi pomocnikami rywali wchodzącymi między naszych obrońców. Nie mogliśmy sobie z tym poradzić. Wraz z upływem spotkania mieliśmy więcej możliwości i lepiej budowaliśmy ataki, przeciwstawiając się wysokiemu pressingowi gospodarzy. Tworzyliśmy sobie okazje do strzelenia goli. Po rzucie rożnym bardzo ciekawą sytuację miał Mateusz Broda. Niestety pod koniec pierwszej połowy nie ustrzegliśmy się straty bramki. Rykoszet delikatnie nas zaskoczył i na półmetku rywalizacji to gospodarze prowadzili. W drugiej połowie ważne były dla nas zmiany i zawodnicy, którzy pojawili się na boisku, ponieważ to właśnie oni dali impuls drużynie. Gdy graliśmy w przewadze liczebnej wykreowaliśmy sobie okazję, po której Solo Traore zdobył przepiękną bramkę. W końcówce zmianami chcieliśmy wprowadzić więcej kreacji, ale nie wystarczyło nam czasu, żeby przechylić zwycięską szalę na swoją stronę. Szanujemy ten remis, ponieważ rywalizowaliśmy z mocnym zespołem na trudnym terenie – stwierdził trener Górnika.

Jeśli chodzi o nieuznanego gola Bartosza Śpiączki, to nie miałem okazji oglądać tej sytuacji po raz drugi. Polegam na decyzji sędziego i na tym, co dostrzegł w tej akcji. Natomiast bardzo żałuję, że nie zdobyliśmy wtedy bramki, ponieważ mecz mógł mieć jeszcze ciekawszy scenariusz – dodał opiekun zielono-czarnych.

W ostatnim tygodniu mieliśmy trochę problemów. Adam Deja wrócił do gry po urazie. Miał zbicie i to miejsce odezwało się podczas meczu w Tychach. Branislav Spacil nie trenował w ostatnim czasu z powodu problemów zdrowotnych. Z kolei Oskar Osipiuk mierzył się z zatruciem. To była okazja dla piłkarzy, którzy czekali na swój moment i miejsce w pierwszym składzie. Bardzo się z tego cieszę, ponieważ na treningach zgłaszają chęć do bycia w wyjściowej jedenastce. Ponadto zawodnicy, którzy weszli z ławki rezerwowych dali nam bardzo dużo i dzięki temu mogliśmy utrzymać jakość, a w niektórych przypadkach nawet ją podnieść – powiedział doświadczony szkoleniowiec.

Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, jakie rezultaty osiągamy, ale też na jakiej jesteśmy drodze i tą drogą się zajmujemy. Nie ma co ukrywać, że przed sezonem straciliśmy dwóch najlepszych strzelców. Obecnie pracujemy nad tym, żeby odpowiedzialność za strzelanie goli wzięli na siebie inni zawodnicy. Głęboko wierzę w to, że Ci piłkarze są w stanie zdobywać bramki, tak jak chociażby Fryderyk Janaszek, który w drugim meczu z rzędu wpisał się na listę strzelców. Pozostali piłkarze również mają ku temu możliwości. Na treningach przekładają swoje umiejętności na bramki. Natomiast w futbolu kluczową sprawą jest powtarzalność. W tym wypadku ogromną rolę odgrywa także głowa. Mecz jest zupełnie innym obciążeniem psychicznym niż trening. Wierzę w moich zawodników i uważam, że to jest dla nich dobre miejsce. Kreujemy sobie wiele sytuacji. Moim zdaniem praca, którą wykonujemy się obroni i będziemy zdobywali bramki – zakończył trener Górnika.