Pierwsza drużyna

Sasin: Górnik bez Sasina sobie poradzi, a Sasin za Górnikiem na pewno będzie trochę tęsknił

„Nie spodziewałem się, że tak to się potoczy, że będę musiał odejść z Górnika. Życie toczy się dalej. Górnik bez Sasina sobie poradzi, a Sasin za Górnikiem na pewno będzie trochę tęsknił”

Paweł Sasin

Przed transferem do Arki Gdynia Paweł Sasin udzielił nam dość obszernego wywiadu. Rozmawialiśmy o jego 8-letnim pobycie w Łęcznej, odejściu z Górnika, roli w szatni, bramkach w zielono-czarnych barwach oraz Audi które wciąż jest do sprzedania. Zapraszamy do lektury.

Paweł, swego czasu na klubowych social mediach pojawił się skrót słynnego meczu z Podbeskidziem z Twoim autorskim komentarzem. Dziś też muszę Cię prosić o kilka słów komentarza, ale nieco innej sytuacji. Odchodzisz z Górnika Łęczna…

Nie spodziewałem się, że po tylu latach życie napisze taki scenariusz, że będę się żegnał z Górnikiem. Jest we mnie duży smutek i delikatny żal, bo nie tak to sobie wyobrażałem. Myślałem, że będzie mi dane zakończyć tu piłkarską przygodę. Życie napisało jednak inny scenariusz i dziś odchodzę z Klubu.

Kiedyś powiedziałeś takie zdanie, że skończysz grać w piłkę gdy Górnik wróci na salony. Rozumiem, że miałeś na myśli Ekstraklasę. Odchodzisz z taką myślą, że nie udało się spełnić tego założenia?

Nie. Górnik jest na dobrej drodze aby to założenie spełnić i zobaczymy jak to się dalej potoczy. Pamiętam, że tak powiedziałem. Byłem z Klubem na dobre i na złe. Zabolały mnie bardzo te dwa spadki, dlatego ten awans do 1 ligi bardzo mnie ucieszył. Marzyłem, że wrócę z Górnikiem do Ekstraklasy i będzie to dla mnie takie fajne zakończenie tej przygody w Łęcznej. No niestety nie będzie mi to na dziś dane. Życzę Górnikowi jak najlepiej, żeby jak naszybciej wrócił na te salony. Mam duży sentyment do Klubu i drużyny. Spędziłem tu kawał piłkarskiego życia, bo aż 8 lat i na pewno łezka się w oku kręci.

Grałeś tu jak już wspomniałeś 8 lat. Czy masz jakiś taki moment, który bardzo zapadł Ci w pamięć?

Na pewno bardzo przyjemne były awanse. Nie ma co ukrywać, że zawsze jest fajnie jak się wygrywa i jak są sukcesy. Były też porażki, ale ja chcę pamietać te dobre chwile – awans z 1 ligi do Ekstraklasy i teraz z 2 ligi do Fortuna 1 Ligi były bardzo miłymi momentami. Na pewno będę do tych chwil często wracał.

Oferta z Arki, która pojawiła się dość niespodziewanie to była oferta z tych których się nie odrzuca?

Tak jak mówisz ta oferta pojawiła się dość niespodziewanie, ale byłem szczery wobec Klubu i Zarządu. Na pewno to nie jest tak, że Paweł Sasin chciał na siłę uciec z Górnika Łęczna. Byłem w klubie na rozmowach, chciałem znać zdanie Prezesa na temat mojej przyszłości w Klubie już teraz. Chciałem przedłużyć ten kontrakt, który kończył się w czerwcu. Dostałem informację, że nie ma na dziś takiej możliwości a ja nie mogłem w takiej sytuacji ryzykować i czekać do czerwca, bo ta oferta która się pojawiła daje perspektywę dalszego grania i dalszego rozwoju.

Chciałem, żebyśmy cofnęli się trochę w czasie. Lech Poznań – wchodziłeś wtedy do szatni jako młody zawodnik, a tam w szatni tacy doświadczeni piłkarze jak Piotr Reiss, Tomasz Iwan czy Piotr Świerczewski. Zastanawiam się jakie to było wejście do szatni.

Na pewno był to dla mnie duży przeskok bo przechodziłem z drugoligowego Śląska Wrocław do drużyny Ekstraklasy. Tych zawodników których wymieniłeś miałem okazję oglądać dotychczas tylko w telewizji. Wiedziałem, że tylko swoją dobrą grą i postawą na boisku mogę kupić przychylność drużyny i szatni. Udało mi się to zrobić. Dostałem szansę od trenera Michniewicza, pokazałem się z jak najlepszej strony. Wtedy było troszkę łatwiej.

Dużo się od tych zawodników nauczyłem i wiele u nich podpatrywałem. Była to dla mnie duża szkoła na przyszłość. Jeśli utrzymałem się w takiej silnej szatni pełnej charakterów i gram w piłkę do dziś to myślę, że ze wskazówek które mi przekazywali wyciągnąłem wnioski i brałem jego sobie do serca. To one sprawiły, że w tej piłce cały czas jeszcze funkcjonuje.

Jakie to były wskazówki? Pytam bo ciekawi mnie jakim Ty jesteś mentorem? Jakie ty dajesz wskazówki młodym zawodnikom?

Wszystko wychodziło na treningach – jakieś elementy taktyczne czy piłkarskie. Ale były też rady jak funkcjonować w szatni i jak się do starszych zawodników odzywać. To była taka szkoła życia. Jestem ogólnie zawodnikiem, który w szatni woli spokojnie porozmawiać, który woli wziąć kogoś na bok i wymienić kilka spostrzeżeń, niż na zawodnika krzyczeć. Bardziej trafia do mnie merytoryczna rozmowa.

Poruszyłeś też temat komunikacji na lini młody zawodnik – starszy. Ciekawi mnie czy teraz jak do szatni wchodził np. Paweł Perdun czy wcześniej Patryk Szysz to padało z ich ust „Dzień dobry Panie Pawle”?

Zdarzało się kilka razy, że pierwsze spotkanie było na „dzień dobry”. Od razu była szybka korekta. Skoro jesteśmy w jednej szatni, na jednym treningu to nie jestem dla Ciebie żaden Pan, tylko jestem Twoim kolegą z drużyny i masz się do mnie zwracać po imieniu.

Czujesz się, że jako starszy zawodnik masz jakaś misję żeby młodszym kolegom coś przekazać i czegoś ich nauczyć?

Doświadczyłem wielu wzlotów i upadków. Często starsi zawodnicy pomagali mi i wskazywali jaką drogą warto iść. Tak samo ja staram się przekazywać wskazówki młodszym kolegom. Najważniejsze, żeby oni chcieli słuchać i wyciągać wnioski.

Pamietam gest, który wykonałeś jak zdobyłeś bramkę w meczu z Zagłębiem Sosnowiec, który był skierowany do Bartka Śpiączki. To pokazuje, że Górnik stracił dziś nie tylko zawodnika Pawła Sasina, ale też ważną osobę w szatni.

Szatnia w Górniku jest taka, że zawsze wszyscy razem się wspieramy. Ta atmosfera odkąd tu jestem jest na prawdę bardzo dobra. Mam nadzieje, że zostawiam po sobie bardzo dobre wrażenie. Z wieloma osobami bardzo się zżyłem. Mam tu wielu przyjaciół i kolegów nie tylko z pracy, ale i prywatnie.

Z kibicami również złapałem bardzo fajny kontakt. Szanuję ich za to co oni tutaj robią. Ciężkie chwile, które były w Górniku pokazały, że oni mają bardzo wielkie serducha żeby za ten Klub walczyć i za tym Klubem stać murem. Szkoda mi bardzo. Nie spodziewałem się, że tak to się potoczy, że będę musiał odejść z Górnika. Życie toczy się dalej. Górnik bez Sasina sobie poradzi, a Sasin za Górnikiem na pewno będzie trochę tęsknił.

Skoro już jesteśmy w szatni to podobno jesteś bardzo muzykalną osobą.

(śmiech) Myślę, że nasza Paulinka (Asystentka Zarządu – przyp. red.) może to potwierdzić. Jak tylko wchodziłem do Klubu to było wiadomo, że to Saszka. Zawsze wchodziłem do budynku z muzyką na ustach. Jak jakąś piosenkę zanuciłem, to koledzy z szatni mówili, że tak cały dzień za nimi chodzi i też cały czas ją nucą. Myślę, że będą mnie tu pamiętać nie tylko z boiska ale tez z takich sytuacji.

195 występów w Górniku Łęczna. Przez te lata grałeś tu z wieloma ciekawymi piłkarzami. Zastanawiam się jak wygląda Twoje TOP3?

Na pewno wymienię tutaj i to nie tylko dlatego, że jest moim bardzo dobrym przyjacielem, ale uważam, że był bardzo dobrym piłkarzem. Jeszcze co prawda gra ale jest to już schyłek jego kariery – mam tu na myśli Grzegorza Bonina. Uważam, że bardzo dobrym zawodnikiem był również Gerson, który grał u nas w Ekstraklasie. Pamiętam jeszcze, gdy byłem tu za pierwszym razem, a trenerem był Mirosław Jabłoński był Ricardinho, który zrobił na mnie jako zawodnik techniczny bardzo duże wrażenie.

Nie mogło zabraknąć Grzegorza, który jak sam wspomniałeś jest Twoim przyjacielem i świetnym przykładem. Ciekawi mnie jak to pomaga na boisku, że tak dobrze się rozumieliście.

Bardzo pomaga. Trener Kafarski czy trener Smuda śmiali się, że my czasem z Bońkiem jak to się mówi po piłkarsku gramy w ciemno. Trochę razem lat spędziliśmy czy to w Koronie, czy ŁKS-ie i trafiliśmy tu na siebie w Górniku. Człowiek to czuł na boisku w którym rejonie może być Grzesiek, jak tą piłkę mu zagrać itd.

Tak się dobrze rozumieliśmy, że mieliśmy kilka śmiesznych sytuacji. Jedna z nich miała miejsce za czasów trenera Kafarskiego. Na przedmeczowych zgrupowaniach trener losował dwójki, które będą ze sobą w pokojach. Wrzucał wszystkie numery do jednego wora i było losowanie. Na trzy takie losowania dwa razy trafiliśmy z Grześkiem na siebie (śmiech).

To nie był przypadek.

No nie (śmiech).

Teraz mam dla Ciebie taki szybki quiz. Zdobyłeś w barwach Górnika 4 bramki. Pamiętasz jakie to były mecze?

Tak! Na pewno była to bramka w 1 lidze z Olimpią Grudziądz tutaj na stadionie w Łęcznej, była z Termalicą, ostatnia z Zagłębiem Sosnowiec i na początku sezonu z GKS-em Bełchatów.

Zgadza się. Jednak mimo tych zdobytych bramek chyba najbardziej cieszyłeś się z gola Arkadiusza Woźniaka z Niepołomic w 2013 roku?

(śmiech) No tak. Pamiętam tą sytuację. Tak cieszyłem się z tej bramki, a był to gol strzelony już w doliczonym czasie gry na 2:1, że z radości wskoczyłem na płot sektora naszych kibiców. Pamiętam, że schodząc z tego płotu sędzia już czekał na mnie pokazując mi żółtą kartkę. A że była to moja czwarta żółta kartka to niestety w następnym meczu musiałem pauzować.

To była karta z której cieszy się, że się ją dostaje?

Wtedy nie myślałem o tym nawet, że moja radość pociągnie za sobą upomnienie. To była taka euforia. Mieliśmy wtedy taką fajną, mocną ekipę, że potrafiliśmy te mecze wygrywać też w końcówkach w doliczonym czasie gry. Wiedzieliśmy, że to było dla nas ważne zwycięstwo, że kroczymy po ten awans do Ekstraklasy i każdy mecz był dla nas ważny. Takie zwycięstwa jeszcze bardziej budowały nasz charakter i naszą mentalność. Tą kartę myślę, że można mi chyba wybaczyć.

Wtedy zawisłeś na tym płocie i zastanawiam się, czy to właśnie z tego powodu dostałeś ksywkę Legwan?

Tak, właśnie od tego (śmiech). Wracając już do Łęcznej dowiedziałem się, że chłopaki dali mi kolejną z ksywek – Legawan od tego, że wisiałem na tym płocie właśnie jak prawdziwy Legwan.

Była też taka bramka z Termalicą Bruk-Betem. Pamiętam wtedy Twoją dość ekspresyjną radość i celebrację z gola z będącym na ławce obecnym dyrektorem sportowym Veljko Nikitovićiem.

Pamiętam tą bramkę, bo nasza sytuacja w tabeli nie była wtedy różowa. To był chyba pierwszy mecz po zwolnieniu trenera Rybarskiego. Prowadził nas w nim Sławek Nazaruk, a na ławce był też Velo. Pamiętam, że bardzo cieszyliśmy się z tej bramki. Wiedzieliśmy, że ten mecz musimy wygrać żeby mieć cały czas szanse na utrzymanie. A że tych bramek człowiek dużo nie strzelał to ta radość była naprawdę wielka.

W tej rundzie strzeliłeś dwie bramki. Jednak nie patrząc tylko na gole, czy to była najlepsza runda Pawła Sasina w karierze?

Myślę, że w karierze to nie, bo miałem udane momenty we wcześniejszych Klubach. Na pewno była to jedna z lepszych rund w Górniku Łęczna. Chociaż ja na to tak nie patrzę, bo tak jak powiedział Midzier wiek to tylko liczba i ja się z tym zgadzam. To fajnie, że w tym wieku można biegać od pola karnego do pola karnego i wywalczyć sobie miejsce w składzie sadzając na ławce młodszych kolegów. Pewnie nie byłoby też tak dobrej mojej formy gdyby nie forma całego zespołu, bo pokazaliśmy, że jesteśmy silną drużyną.

Trzymam za Ciebie kciuki i chciałbym, żebyś grał jak najdłużej, ale jednak też musisz przyznać, że w Twoim wieku piłkarze zaczynają myśleć o końcu kariery. Masz licencję UEFA A, a my mamy prężnie działającą Akademię. Zastanawiam się czy to nie jest jedna z furtek do powrotu do Łęcznej?

Zobaczymy jaki życie napisze scenariusz. Wiadomo, że jednak jestem bliżej tego końca niż początku grania, jednak dopóki zdrowie pozwoli i forma będzie okej to chciałbym tą piłkarską przygodę kontynuować. Mam zrobioną licencję UEFA A, chciałbym przy tej piłce i sporcie zostać a jednak życie pokaże na jakiej to będzie płaszczyźnie.

Mamy też przygotowany dla Ciebie specjalny filmik. Chciałbym, żebyś sobie go obejrzał i nieco przypomniał.

[Na filmiku; Życzenia ślubne dla Tomka Tymosiaka] Paweł Sasin: Mam A4 do sprzedania (śmiech). Sergiusz Prusak w tle: Daj młodym w prezencie.

Chciałem zapytać też o to Audi. Jedziesz nim do Gdyni czy udało się sprzedać? (śmiech)

No właśnie niestety nie było chętnego kupca. To auto jest jeszcze na chodzie i sprawuje się dobrze, więc to właśnie nim będę musiał przenieść wszystkie bagaże do Gdyni.

Paweł wszystkiego dobrego i dziękujemy za rozmowę.

Dzięki serdeczne.

Rozmawiał Krystian Juźwiak