Archiwum

RAPORT: Górnik Łęczna na Arenie Lublin

Pod koniec roku, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami prezesa Artura Kapelko, odbyła się konferencja podsumowująca ostatnie miesiące pt. “Górnik Łęczna na Arenie Lublin”. Z dziennikarzami spotkali się prezes Kapelko i ekspert z ramienia spółki Ekstraklasa SA – Mateusz Dmowski.

Spotkanie rozpoczął prezes Artur Kapelko, który powiedział, że decyzja o przeprowadzce była bardzo trudna i głównym jej motywem były względy biznesowe. – To była decyzja obarczona dużym ryzykiem i dużą trudnością emocjonalną. Dzisiaj jest czas na małe podsumowanie i podzielenie się wnioskami, które mamy po tym okresie – powiedział. Na wstępie prezes przypomniał także, iż wszyscy w klubie pamiętają o tym, że dom Górnika jest w Łęcznej. Podkreślił, że przeprowadzka była motywowana powodami biznesowymi oraz, że Górnik Łęczna jest dobrym sąsiadem dla wszystkich mieszkańców Lubelszczyzny.

W pierwszych slajdach prezes przedstawił kilka wskaźników biznesowych. Klub odnotował 65% wzrost przychodu z tytułu umów reklamowych (poza wpływami z LW Bogdanka SA i Ekstraklasy SA), w porównaniu do całego zeszłego sezonu. Średnie per mecz przychody z dnia meczowego wzrosły o 71%, w porównaniu do rundy wiosennej i finałowej sezonu 2015/2016. Przy tej okazji pokazano również, że ilość nieodpłatnych biletów promocyjnych spadła o 13%. Po stronie przychodów pojawiła się również nowa kategoria – Loże biznesowe. Przychód z tej działalności, na chwilę obecną, stanowi 12% przychodu z dnia meczowego. – Oczywiście nie ratuje to w całości finansów klubu, ale jest to poważny wzrost jednego z fundamentów. Budżet trzeba rozwijać i nad nim pracować – podsumował prezes Artur Kapelko.

W drugiej części konferencji skupiono się na analizie frekwencji oraz zjawisk i trendów w niej zachodzących. Najpierw Mateusz Dmowski ze spółki Ekstraklasa SA zaprezentował główne determinanty zjawiska obecności kibiców na stadionie, zapewniając, że cała liga mocno nad tym elementem pracuje i jednocześnie zaznaczając, że Górnik bardzo angażuje się w ten proces. – Ekstraklasa od dłuższego czasu przygląda się zjawisku budowania frekwencji. W naszym interesie leży to, żeby na wszystkie stadiony w lidze przychodziło jak najwięcej kibiców – powiedział Dmowski na początek swojej części prezentacji.

Zaprezentowane dane i wykresy niosły za sobą przekaz, że frekwencja nie jest zjawiskiem płynnym i liniowym, a zmiennym w czasie. Kibice na stadiony Ekstraklasy nie przychodzą cały czas z taką samą regularnością. Jest to zjawisko, które podlega dużym wahaniom. Niemniej statystyki wykazują pewien rytm.

Mamy trzy charakterystyczne momenty. Pierwszy to start sezonu, kiedy trend jest zasadniczo pozytywny. Później stabilizujemy frekwencję i w okolicach listopada notujemy poważny spadek. On się powtarza w każdym sezonie i istnieje w każdym klubie. Trzeci etap jest w drugiej części sezonu, kiedy po przerwie zimowej znowu mamy nierówny start, a potem frekwencja rośnie – wyjaśnił Dmowski.

Pokazał również, że widoczna jest zależność między frekwencją, a tym kto do nas przyjeżdża, z kim gramy. Kibiców na stadion przyprowadzają mocne marki jak Legia Warszawa, Lech Poznań czy Wisła Kraków.

Natomiast ostatni element ogólny to rynek. W przypadku Górnika w promieniu 50 km od stadionu mieszka nieco ponad milion osób, a przyjmuje się, że potencjalnie zainteresowanych meczami klubu może być 600 tysięcy osób. To statystyka, którą trzeba brać pod uwagę przy porównaniu frekwencji na stadionach, gdyż poszczególne kluby funkcjonują w innych warunkach.

Górnik zanotował rekordy frekwencyjne w meczach z Legią (9248 kibiców) oraz Lechem (7078). Oznacza to, że w najlepszym pod kątem widowni meczu stadion zapełnił się w 60%. Do meczu z Ruchem średnia ilość widzów była na podobnym poziomie jak przed rokiem i wynosiła 4287. W ostatnich dwóch spotkaniach z Ruchem Chorzów (1895) i Termaliką (1505) odnotowaliśmy najniższe wyniki frekwencyjne, które wpisały się w negatywny trend wyłaniający się z danych historycznych.  Dmowski podkreślił, że mając wiedzę na temat procesu budowania frekwencji można niwelować negatywne trendy i wzmacniać pozytywne.

Jeśli chodzi o bezwzględną liczbę widzów, to w porównaniu do ubiegłego sezonu zanotowaliśmy spadek z 43535 do 37685 kibiców. Liczby przedstawione przez Dmowskiego pokazują również, że gdyby na meczach pojawiała się część najwierniejszych kibiców Górnika i co za tym idzie kibice drużyn przyjezdnych, to frekwencja byłaby na trochę wyższym poziomie niż przed rokiem.  Oczywiście liczby kibiców, którzy nie przyjeżdżają na mecze do Lublina nie można ograniczyć tylko do fanów z trybuny B, ale na potrzeby analizy skorzystano z liczb możliwych do oszacowania na podstawie danych historycznych.

(Dane w kolumnach Kibice Górnika ŁęcznaKibice Gości oszacowano na podstawie średniej liczby kibiców zasiadających na trybunie B w poprzednim sezonie na analogicznych meczach oraz średniej liczbie kibiców drużyn przyjezdnych. Porównanie jest oparte na meczach z tymi samymi drużynami w poprzednim sezonie. Na potrzeby analizy, w miejsce tegorocznych beniaminków przyjęto liczby ze spotkań, ze spadkowiczami z zeszłego sezonu).

W ostatnim półroczu na stadionie w Lublinie pojawiło się 18077 nowych fanów. Na samym meczu z Legią takich osób było 5821. Na spotkaniach rozgrywanych na Arenie pojawiało się średnio na jedno spotkanie 1807 nowych kibiców. W rundzie wiosennej i finałowej poprzedniego sezonu średnio na meczu pojawiało się 1300 nowych kibiców. W tej materii odnotowaliśmy wzrost o 39%. – Reasumując, wygląda na to, że zainteresowanie Ekstraklasą na Lubelszczyźnie rośnie – podsumował ekspert Ekstraklasy. Warto zwrócić uwagę na fakt, że nowych kibiców przybywa, a na ważnych meczach klub jest w stanie generować lepszy wyniki niż w ubiegłym sezonie.

Dmowski odniósł się też do zjawiska tzw. one-timerów, a więc ludzi, którzy nie wracają od razu na trybuny po pierwszej wizycie, a w najlepszym wypadku przychodzą po raz kolejny na mecz ze znaną marką. – W skali całej ligi 70% biletów zostało sprzedane osobom, które przyszły na stadion tylko raz. To oznacza, że to nie jest zagadnienie związane z Lublinem, zderzamy się z nim w całej lidze – mówił. Na meczu z Legią pojawiło się ich 5821 i jak dodał Dmowski, opierając się na badaniach, najprawdopodobniej duża część z nich przyjdzie na mecz z kolejnym silnym brandem.

Plan realizowany w ramach projektu „Ticketing” na dalszą część rundy rewanżowej zakłada, że na poszczególnych meczach będą generowane umiarkowane wzrosty frekwencji względem ubiegłego sezonu. Ponadto klub chce wykorzystać najbardziej atrakcyjny mecz rundy zasadniczej, a więc potyczkę z Wisłą Kraków, żeby dokonać kolejnego przełomu i pobić rekord frekwencji. Kluczem do zapełnienie stadionu będą dwa kierunki działania.

Pierwszym kierunkiem jest obecna baza kibiców, którzy byli już na meczu Górnika. W ramach tej grupy klub rozwija i udoskonala proces zarządzania sprzedażą biletów i karnetów, aktywnie uczestnicząc w projekcie ‘Ticketing’. Przy omówieniu rozwiązań Dmowski podkreślił, że: – Mamy nadzieję, że nasi najlepsi przyjaciele – kibice Górnika Łęczna – pewnego dnia ponownie wesprą nasz zespół swoim dopingiem. Drugi kierunek rozwoju opiera się na nowych kibicach. Klub aktywnie pracuje nad powiększeniem grona widzów i sympatyków Górnika Łęczna oraz prowadzi szerokie działania mające na celu rozwój sprzedaży indywidualnej i biznesowej.

Podejście do budowania frekwencji w Lublinie jest analityczne, konsekwentne, silnie ukierunkowane i logiczne. Nie mówimy, że wszystko się udało, ale działamy spokojnie i metodycznie. My, jako Ekstraklasa, bardzo mocno te działania wspieramy i dokładamy wszelkich starań, żeby tu u państwa w Lublinie pewnego dnia pojawił się komplet widzów. Jestem przekonany, że taki komplet zobaczymy szybciej, niż dzisiaj, w tej trudnej atmosferze wokół frekwencji, moglibyśmy się tego spodziewać – zakończył Mateusz Dmowski.

Na koniec przyszedł czas na krótkie podsumowanie: – Decyzja o przenosinach była bardzo trudną decyzją biznesową. Wstępne analizy pokazują, ze z biznesowego punktu widzenia było to dobre rozwiązanie.  Niezależnie od tego, naszym największym wyzwaniem pozostaje frekwencja  na meczach Górnika Łęczna. Budowanie jej jest procesem złożonym i wielowątkowym. Ciężko pracujemy i korzystamy ze wsparcia Ekstraklasy, aby zwiększać ilość kibiców obecnych na naszych meczach –  zakończył prezes Kapelko.