Archiwum

Do Krakowa po zwycięstwo

Na pierwsze listopadowe spotkanie Górnik pojedzie do Krakowa, by zmierzyć z tamtejszą Wisłą. Pierwszy gwizdek meczu usłyszymy w niedzielę o godzinie 15:30.

Można żałować, że przyszło nam się zmierzyć z Wisłą dopiero teraz. Gdyby mecz rozgrywał się w początkowej fazie sezonu, to zapowiedź wyglądałaby zgoła inaczej. Wtedy krakowianie byli bez formy. Dość powiedzieć, że zaliczyli serię siedmiu ligowych porażek z rzędu. Jeszcze w połowie września mieli zaledwie trzy punkty i zamykali tabelę. Ale jak każda zła seria i ta musiała się kiedyś skończyć – a po wygranej nad Piastem nasi rywale nie tylko wrócili na właściwe tory, co mocno się na nich rozpędzili. Teraz mają za sobą passę sześciu spotkań bez porażki, a po drodze potrafili przeciwstawić się Legii czy Lechowi.

Nasi zawodnicy pałają chęcią wygranej, która pozwoliłaby im trochę podreperować swoją sytuację w tabeli, tym bardziej, że Wiślacy mają tylko oczko więcej. „Biała Gwiazda” jest dla nas wyjątkowo niewygodnym rywalem. Jak na razie udało nam się ją pokonać tylko raz, natomiast stadion przy ul. Reymonta wciąż pozostaje przez nas niezdobyty. Niedzielne spotkanie jest doskonałą okazją do tego, żeby w historii pojedynków obu drużyn dopisać zwycięstwo po stronie Górnika.

Jakiekolwiek statystyki by nie były, to i tak w niedzielę nie będą miały znaczenia. Przed nami 90 minut walki o trzy punkty. Żeby zwiększyć swoje szanse Górnicy nie mogą powtórzyć błędów indywidualnych w obronie, na które po przegranej ze Śląskiem zwracał uwagę trener. Muszą też być bardziej skuteczni pod bramką przeciwnika. Jeśli chodzi o ten element, to z pomocą Andrzejowi Rybarskiemu może przyjść nasz nowy nabytek, czyli Nika Dzalamidze. Formalności związane z jego transferem zostały w tym tygodniu dopięte i będzie on mógł pojawić się na boisku.

Trener Dariusz Wdowczyk na łamach strony internetowej Wisły studzi głowy swoich graczy i ostrzega przed Górnikiem. Mówi o nas jako niebezpiecznym zespole, który potrafi bezwzględnie wykorzystać błędy przeciwników. Trzymamy kciuki, aby nasi piłkarze nie dali mu powodu do zmiany zdania i odnieśli zwycięstwo!