Archiwum

Lechia Gdańsk – Górnik Łęczna 3:0 (1:0)

Zła passa Górnika trwa dalej.  Z Pomorza wracamy bez punktów po porażce 0:3 z Lechią Gdańsk.

Po dziewięciu minutach gry zielono-czarni przekonali się, że nie powinni nawet na chwilę tracić koncentracji, bo niepotrzebna strata Gersona mogła przynieść rywalom gola. Piłkę przejął Sławomir Peszko i wyłożył ją do Marco Paixao. Na szczęście napastnik Lechii nie trafił w piłkę. Górnicy odpowiedzieli ładną akcją prawą stroną. Grzegorz Bonin uruchomił Pawła Sasina, który dośrodkował w kierunku Bartosza Śpiączki. Niestety napastnik nieczysto kopnął piłkę i ta poleciała wysoko nad poprzeczką.

Piłkarze obu drużyn wymieniali się ciosami. W 13. minucie przycisnęliśmy rywali w ich własnym polu karnym, ale żaden z atakujących nie znalazł sobie miejsca w tłoku, by oddać celny strzał. Chwilę później, po szybkiej kontrze Lechii, do interwencji zmuszony został debiutant Wojciech Małecki. Ten po strzale Milosa Krasicia dobrze interweniował. W 21. minucie duet napastników Górnika zaskoczył gospodarzy i w efekcie w dobrej sytuacji znalazł się Bartosz Śpiączka. Strzelił mocno, był bliski zdobycia bramki, ale skutecznie obronił Vanja Milinković-Savić.

Łęcznianie mogą sobie pluć w brodę, że nie wykorzystali żadnej z sytuacji, bo w 25. minucie się to na nich zemściło. Grzegorz Kuświk z łatwością ograł Dariusza Jareckiego i odnalazł Marco Paixao, któremu nie pozostało nic innego, tylko dostawić nogę, by wyprowadzić swój zespół na prowadzenie. Gdańszczanie starali się pójść za ciosem. W 30. minucie sam na sam z naszym bramkarzem stanął Grzegorz Kuświk, lecz Wojciech Małecki dobrze skrócił kąt, zmuszając napastnika do strzału obok bramki. W 38. minucie role w ataku Lechii się odwróciły, tym razem to Marco Paixao zagrywał prostopadle do wcześniejszego asystenta, na szczęście nasz golkiper pierwszy złapał piłkę.

Niewiele brakowało, by tuż po zmianie stron Górnicy doprowadzili do wyrównania.  W 47. minucie Grzegorz Bonin celnie przerzucił do Piotra Grzelczaka. Ten dobrze przyjął, miał wyśmienitą sytuację i sporo czasu, ale włożył w strzał zbyt dużo siły, więc piłka poszybowała nad poprzeczką. Jakiś czas później blisko bramki, i to dosłownie, byli Lechiści. Piłka zaginęła na chwilę w gąszczu nóg tuż przed linią bramkową, by ostatecznie wyjść na rzut rożny.

W 63. minucie łęcznianie ruszyli z dobrze zapowiadającym się kontratakiem, ale zbyt wolno przenosili piłkę pod bramkę gdańszczan, przez co nie oddali nawet strzału. Kilkadziesiąt sekund później Marco Paixao chciał zaskoczyć Małeckiego niesygnalizowanym strzałem z daleka. Jego próba nie miała szans na powodzenie, w odróżnieniu od uderzenia Rafała Wolskiego z 69. minuty. Pomocnik Lechii otrzymał plasowane podanie i bez przyjęcia skierował piłkę tuż przy słupku naszej bramki.

Niestety łęcznianom brakował konkretów żeby zmienić niekorzystny rezultat. Na domiar złego gospodarze w 86. minucie postawili jeszcze kropkę nad „i”, trafiając po raz trzeci. Przed utratą bramki nie uchronił nas ani wślizg Aleksandra Komora, ani obrona Wojciecha Małeckiego chwilę później – Lukas Haraslin spróbował bowiem po raz trzeci, ustalając tym samym wynik spotkania.

Lechia Gdańsk – Górnik Łęczna 3:0 (1:0)

Marco Paixao 25’, Rafał Wolski 69’, Lukas Haraslin 86’

Lechia: Vanja Milinković-Savić – Rafał Janicki, Mario Maloca (81’ Steven Vitoria), Grzegorz Wojtkowiak, Paweł Stolarski (58’ Joao Nunes), Sławomir Peszko, Michał Chrapek, Milos Krasić, Rafał Wolski (71’ Lukas Haraslin), Marco Paixao, Grzegorz Kuświk

Górnik: Wojciech Małecki – Paweł Sasin, Aleksander Komor, Maciej Szmatiuk, Dariusz Jarecki, Grzegorz Bonin (80’ Javier Hernandez), Gerson, Łukasz Tymiński (72’ Nika Dzalamidze), Szymon Drewniak, Piotr Grzelczak, Bartosz Śpiączka (85’ Vojo Ubiparip)

Żółte kartki: Jarecki, Gerson.

Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)

Widzów: 11075