Pierwsza drużyna

Korty z Igą Świątek i szatnia z Michałem Karbownikiem. Poznajcie “Kukuła”

10 sierpnia 2018 roku Bartłomiej Kukułowicz przeniósł się z Legii Warszawa do Górnika Łęczna. Ostatnio perspektywiczny zawodnik zbierał szlify podczas wypożyczenia w Avii Świdnik. – Starsi, bardziej doświadczeni zawodnicy we wszystkim mi podpowiadają. Jeśli mam jakieś pytania to poświęcają mi czas – mówi.

– Bartek, jak zaczęła się twoja przygoda z piłką?

Bartłomiej Kukułowicz: – Jako dziecko uprawiałem całą masę różnych gatunków sportu. Tak teraz szybko liczę i było tego aż siedem. A dlaczego piłka? Koledzy grali i namówili mnie, żeby iść z nimi na trening. Pamiętam, że byłem wtedy w pierwszej klasie podstawówki, więc miałem jakieś siedem lat. I jakoś to poszło. Złapałem zajawkę. Wszystko mi się podobało. Pokochałem piłkę.

– Co jeszcze uprawiałeś oprócz piłki nożnej?

– Bardzo lubię tenis. Zdarzyło się nawet zagrać na tych samych turniejach co Iga Świątek, która właśnie wygrała Rolanda Garrosa. Siedziałem, oglądałem i trzymałem kciuki. Do tego uprawiałem też pływanie, karate… Dużo tego było, ale tenis i piłka nożna to były moje dwie pasje. Jak miałem 13-14 lat musiałem podjąć decyzję i postawiłem na futbol.

– Ostatnio słyszałem taką opinię o tym, że Znicz Pruszków to trudna szatnia. Tak samo było w zespole juniorskim?

– Nie wiem, jak w seniorach, ale w juniorach było bardzo wesoło. Dobrze wspominam tamten czas.

– Młodzieżowa drużyna Legii to kopalnia talentów. Kto z tamtego zespołu zrobił na tobie największe wrażenie?

– Jeśli chodzi o całą akademię Legii to zdecydowanie Sebastian Szymański. Było widać, że ma to coś. Niebywały luz z piłką. A z mojej drużyny to Sebastian Walukiewicz, który teraz gra w Cagliari. Bazował na spokoju i wyprowadzeniu piłki. Nie miało dla niego znaczenia czy był na 20. metrze, czy na połowie rywala. Zawsze potrafił kiwnąć i dokładnie podać.

Bartłomiej Kukułowicz z numerem 2. Numer 5 – Sebastian Walukiewicz. Źródło archiwum prywatne Bartka.

– Grałeś też z Michałem Karbownikiem. Jesteś zaskoczony tym, jak potoczyła się jego kariera?

– Jeśli jestem czymś zaskoczony to jedynie tym, że to tak szybko poszło. Debiut w reprezentacji, jeszcze na lewej obronie, gdzie on jest środkowym pomocnikiem. Z drugiej strony totalnie nie jestem zaskoczony tym, że gra w kadrze. Od razu było widać, że to wielki talent. Michał zawsze ciężko trenował i teraz wszyscy widzimy tego efekty.

– A jak Bartłomiej Kukułowicz wyglądał na tle takiego Karbownika?

– Bardzo dobrze. Nie miałem kompleksów.

– Jak to jest z twoim francuskim?

– Tres bien! Od małego rodzice wkładali mi do głowy, że nauka jest bardzo ważna. Szczególnie języki i dlatego mówię dzisiaj bardzo dobrze po angielsku, niemiecku i dobrze po francusku.

– Skąd ten francuski?

– Jako 16-latek miałem szanse zostać zawodnikiem francuskiego FC Nantes. Byłem już po testach i wydawałoby się, że wszystko jest na dobrej drodze, ale kluby się nie dogadały w ostatniej fazie.

– „Przegląd Sportowy” nawet ogłosił twój transfer do FC Nantes.

– No tak, to było zaawansowane stadium. Koniec końców nie zostałem zawodnikiem Nantes, ale języka się nauczyłem.

– Fizyczność to duży problem przeskakując z wieku juniorskiego na seniorski?

– Teraz czasy się zmieniły. Młodzi zawodnicy są świadomi swoich braków i wcześniej zaczynają trenować na siłowni lub z trenerami przygotowania fizycznego, żeby poprawić te aspekty. Myślę, że różnica jeszcze jest, ale nie jakoś mocno widoczna. Co rzuca się w oczy, to szybkość operowania piłką. W piłce seniorskiej jest naprawdę na wysokim poziomie.

– Dlaczego zdecydowałeś się podpisać kontrakt z Górnikiem?

– To najwyższy czas, żeby grać na poziomie piłki seniorskiej. Wraz z bliskimi podjedliśmy decyzję o przenosinach do Górnika po tym, jak klub przedstawił szczegółową ścieżkę rozwoju i plan na moją osobę.

– Co ci dało wypożyczenie do Avii?

– Wypożyczenie do Avii akurat nie było wkalkulowane w tę ścieżkę. Jednak trafiła się okazja, żeby trochę się ograć. Pobyt w Świdniku dużo mi dał. Przede wszystkim pewność siebie, doświadczenie, którego mi brakowano oraz takie obycie na boisku. Ale w Avii przede wszystkim zbudowałem pewność siebie.

– Rozmawiając z młodym zawodnikiem, nie mogę nie zapytać o idola lub piłkarski wzór?

– Z dzieciństwa to Ronaldo, bo kiedyś występowałem wyżej – na skrzydle. A z czasem, gdy zmieniła się moja pozycja i zostałem bardziej świadomym zawodnikiem, to takim wzorem stał się Trent Alexander–Arnold. Młody chłopak, który bez kompleksów wchodził do seniorskiej piłki.

– Doświadczona linia obrony Górnika to dobre miejsce do rozwoju?

– Oczywiście. Starsi, bardziej doświadczeni zawodnicy we wszystkim mi podpowiadają. Jeśli mam jakieś pytania to poświęcają mi czas.

– Niedawno świętowałeś urodziny, więc czego ci życzyć?

– Zdrowia i coraz więcej gry.