Nowy obrońca Górnika Łęczna, Rafał Kobryń, w szczerej rozmowie opowiada o pierwszych wrażeniach po wejściu do zielono-czarnej szatni, swojej uniwersalności defensywnej oraz twardej lekcji życia, która ukształtowała go jako piłkarza. Dlaczego wybrał Łęczną i co uważa za klucz do sukcesu w nadchodzącym sezonie? Zapraszamy do lektury.
Jakie są Twoje pierwsze wrażenia po podpisaniu kontraktu i wejściu do szatni Górnika? Jak przyjęli Cię nowi koledzy?
Rafał Kobryń: Same pozytywne wrażenia. Obiekt w Łęcznej jest naprawdę piękny, a boiska są świetnej jakości. Miałem już okazję wystąpić w sparingu na głównej płycie i grało się super. Atmosfera w drużynie wydaje się świetna, a kiedy na trybunach pojawi się więcej kibiców, będzie jeszcze lepiej. Chłopaki w szatni przyjęli mnie znakomicie. Każdy w zespole stara się pomóc, zamieniłem już z każdym po parę słów i wszystko idzie w bardzo dobrym kierunku.
Czy przed podjęciem decyzji o transferze do Górnika rozmawiałeś z kimś, kto grał w Łęcznej w przeszłości lub występuje tu obecnie?
Nie miałem takiej okazji, chociaż kojarzę kilku chłopaków z ligowych boisk. Z Michałem Walskim grałem kiedyś w Sandecji Nowy Sącz, więc zawsze miło jest zobaczyć znajomą twarz na wejściu. Moje kulisy były proste: przyjechałem na testy sportowe, pokazałem się z dobrej strony, trener mnie polubił i zostałem w klubie.
Dołączasz do klubu jako wolny zawodnik. Dla piłkarza to z jednej strony komfort wyboru, a z drugiej moment niepewności. Jak wyglądały kulisy tego transferu z Twojej perspektywy i dlaczego to właśnie projekt Górnika przekonał Cię najbardziej?
Górnik od początku wykazał duże zainteresowanie moją osobą. Sztab i dyrekcja znali mnie z występów na wyższych szczeblach rozgrywkowych oraz z gry w II lidze. Zaproponowano mi przyjazd na testy, abym mógł zaprezentować swoją aktualną dyspozycję. Zdecydowałem się na ten krok i cieszę się, że szybko doszliśmy do porozumienia.
Masz już spore doświadczenie na drugoligowym poziomie. Ta liga z roku na rok staje się coraz bardziej wymagająca i fizyczna. Co będzie kluczem do tego, by Górnik realnie włączył się do walki o najwyższe cele?
Grałem w tej lidze przez ostatnie trzy lata i z czystym sumieniem mogę potwierdzić, że poziom stale rośnie. Rywalizacja jest bardzo fizyczna, a o wynikach coraz częściej decydują najmniejsze detale. Według mnie kluczowym aspektem będzie drużynowość, pełna kontrola boiskowych wydarzeń w każdym fragmencie meczu oraz walka do ostatniego gwizdka. W tej lidze w końcówkach można odwrócić każdy wynik albo stracić cenne punkty. Jeśli te elementy dopracujemy do perfekcji, jestem spokojny o nasz powrót do I ligi.
Jesteś uniwersalnym defensorem – możesz zagrać na boku obrony, na wahadle, a w razie potrzeby na środku. Czy trener przedstawił Ci już konkretny plan na Twoją pozycję i gdzie sam czujesz się najlepiej?
Konkretnego, sztywnego planu jeszcze nie nakreśliliśmy, bo jestem w Łęcznej zbyt krótko. Jeśli chodzi o moje preferencje, w ustawieniu z trójką obrońców z tyłu najlepiej czuję się jako półprawy stoper. Nie mam jednak żadnego problemu z grą na środku, półlewym stoperze czy na wahadle. Wyjdę tam, gdzie trener mnie wystawi i gdzie będę najbardziej potrzebny drużynie.
Dołączasz do zespołu pod koniec okresu przygotowawczego. Jak oceniasz swoją dyspozycję fizyczną i ile czasu potrzebujesz, by wejść na 100% możliwości?
Myślę, że już teraz jestem gotowy niemal na sto procent. Przez ostatni miesiąc byłem bez klubu, więc musiałem sam zadbać o organizację treningów, ale wykonałem dobrą robotę. Moje pierwsze dni w Łęcznej oraz rozegrany sparing, w którym spędziłem na boisku pełne 90 minut, tylko to potwierdzają. Nie odstawałem fizycznie, pokazałem się z dobrej strony i uważam, że mogę pomóc drużynie od pierwszego meczu ligowego.
Twoja piłkarska droga wiodła przez różne rejony Polski: od Trójmiasta, przez Kielce, aż po Nowy Sącz i Grudziądz. Jak radzisz sobie z aklimatyzacją w nowym miejscu?
To kolejny raz, kiedy przeprowadzam się w zupełnie inny region kraju. Dla mnie to żaden problem, wręcz przeciwnie – takie zmiany zawsze mnie cieszyły. Dobrze jest czasem wyjść z rutyny. W Grudziądzu spędziłem trzy lata i siłą rzeczy wkradło się tam trochę monotonii. Cieszę się na nowe otoczenie, nowych ludzi, stadion i wyzwania.
Patrząc wstecz na dotychczasową karierę – co uważasz za swój największy sukces, a co za najcenniejszą lekcję, która najbardziej ukształtowała Cię jako człowieka i piłkarza?
Rafał Kobryń: Największym sukcesem był debiut w Ekstraklasie w barwach Lechii Gdańsk i ten okres, w którym wywalczyłem sobie mocną pozycję w składzie. Jednak tamte wydarzenia przyniosły też ważną lekcję. Byłem młody, szybko poczułem się „wielkim piłkarzem”, a życie boleśnie i szybko sprowadziło mnie na ziemię. To mnie najbardziej ukształtowało. Dziś doskonale wiem, że w sporcie nic nie dostaje się za darmo. Obronić może cię tylko ciężka, codzienna praca i z takim nastawieniem wchodzę w każdy kolejny dzień mojej kariery.
Kibice w Łęcznej są bardzo zżyci z klubem i potrafią stworzyć świetną atmosferę. Co chciałbyś im przekazać na starcie swojej przygody z Górnikiem?
Chcę im obiecać przede wszystkim wolę walki, ambicję i to, że nigdy nie odpuszczę żadnej piłki. Od tego zawsze trzeba zaczynać. Umiejętności piłkarskie w tym zespole są wysokie, ja również znam swoją wartość. Jeśli dołożymy do tego charakter i serce zostawione na boisku, to jestem pewien, że damy kibicom mnóstwo radości.
Gdybyśmy mieli odbyć tę rozmowę na koniec sezonu, z jakiego wyniku – indywidualnego i drużynowego – byłbyś w pełni zadowolony?
Będę w pełni zadowolony tylko w jednym przypadku: jeśli na koniec sezonu będziemy świętować awans do I ligi, a ja będę mógł powiedzieć, że byłem ważną częścią tego sukcesu.
Nie wyznaczasz sobie celów liczbowych, takich jak konkretna liczba asyst czy minut?
Wolę tego unikać. W sporcie różnie układają się scenariusze i nie ma sensu nakładać na siebie dodatkowej presji liczbami. Patrzę na to globalnie: chcę pomagać drużynie w każdym momencie, w którym będę potrzebny i wspólnie z Górnikiem awansować klasę wyżej.
Czego w takim razie życzyć Ci na ten czas w Łęcznej, poza zdrowiem?
Myślę, że przede wszystkim wytrwałości w dążeniu do wyznaczonego celu. Nic więcej nie potrzeba.
Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w zielono-czarnych barwach.
Dziękuję bardzo.
