Pierwsza drużyna Wideo

[WIDEO] Kiereś: wciąż widać szczyt

Na konferencji prasowej Kamil Kiereś podsumował mecz, w którym ŁKS pokonał Górnika Łęczna 3:1. – Musimy być cierpliwi i zdeterminowani – mówił.

– Siedzą – za równo we mnie jak i w moich zawodnikach – emocje. Dużymi fragmentami prezentowaliśmy się dosyć dobrze. Moja drużyna bardzo się napracowała. Przebiegliśmy sporo kilometrów, Nie przyjechaliśmy tu szukać remisu, graliśmy o 3 punkty – tłumaczył szkoleniowiec Zielono-Czarnych.

Jaki plan na to spotkanie mieli podopieczni Kieresia? – Graliśmy wysokim pressingiem. Tworzyliśmy szybkie akcje. To nie był Górnik Łęczna, który tylko grał z kontry. Zamykaliśmy ŁKS na własnej połowie. Zabrakło nam precyzji w polu karnym.

– W ostatnich meczach brakuje też szczęścia. Z Odrą Opole tracimy bramkę. Piłkę dotyka zawodnik Odry a sędzia wskazuje rzut rożny. W tym meczu też sędzia podyktował sporo fauli dla ŁKS-u. Z drugiej strony były sytuacje, gdzie liniowy wskazywał, że Struski jest faulowany, a główny puszczał grę. Rzadko mówię o sędziach, ale nie podobała mi się praca sędziego – przyznał Kiereś.

– Do przerwy odbieraliśmy piłkę w środkowej strefie. Po przerwie mieliśmy odbierać wysoko i to sześciokrotnie się udało. Była sytuacja Maka, było prostopadle podanie Tymosiaka. Były momenty, w których mogliśmy się pokusić o zwycięstwo.

– Musimy być zdeterminowani i cierpliwi. W sporcie chodzi o to, żeby doświadczać radości po zwycięstwach. W ostatnim czasie tego nie doświadczamy, ale w ostatnich czterech meczach nie zostawialiśmy po sobie spalonej ziemi. Nie rezygnujemy z wejścia na szczyt. Mając te 49 punktów ten szczyt wciąż widać. Wiele osób powie, że się pompujemy, bo ciągle o tym mówimy. Przepracowaliśmy w Górniku 57 kolejek i na tym poziomie oraz w II lidze zdobywaliśmy blisko 2 punkty na mecz. Na takim długim odcinku dawaliśmy radę. Teraz przyszedł gorszy moment. Musimy być wytrwali – podsumował.