Archiwum

J.Fiedeń: Ważne, żeby zawodnicy uczyli się wygrywać

Górnik II Łęczna zakończył rundę jesienna w IV lidze na 4 miejscu z dorobkiem 38 punktów. W ostatnim półroczu drużyna prowadzona przez trenera Jacka Fiedenia zanotowała serię 10 meczów bez porażki oraz jako jedyna wygrała z obecnym liderem – Chełmianką Chełm. Dobre wyniki zespołu cieszą wszystkich i dają powody do optymizmu. Na koniec roku porozmawialiśmy z trenerem Fiedeniem o minionej rundzie i pierwszych refleksjach.

Trenerze, wchodzimy w czas podsumowań. Jakby trener podsumował minioną rundę w wykonaniu drugiej drużyny?

Jakby na to nie spojrzeć to wygląda bardzo dobrze, ale można analizować czy nie mogłoby wyglądać lepiej. Na pewno nikt, ze mną włącznie, przed startem rozgrywek nie zakładał takiej postawy drugiej drużyny. Z perspektywy całej rundy można powiedzieć, że mogliśmy się włączyć do walki o pierwsze miejsce. Uspokoiłbym tutaj jednak nastroje. Cieszymy się z wyników, ale jeszcze dużo przed nami.

Drużyna skończyła pierwszą część rozgrywek na czwartym miejscu w tabeli, gromadząc przy tym prawie dwa razy więcej punktów, niż na tym samym etapie poprzedniego sezonu. W czym trener upatruje głównej składowej takiego progresu?

Nie analizowałem poprzedniego sezonu. Ciężko wskazać jeden powód. Najważniejsza jest praca i rozwój. Musimy pamiętać, że to są młodzi chłopcy. Oni już mieli za sobą jeden sezon, a w tym wieku rok czasu to bardzo dużo. Każdy indywidualnie zrobił progres. To na pewno teraz zaprocentowało. Może lepiej odnajdują się w nowej taktyce. Wzmocnienia z pierwszego zespołu też nam na pewno pomagały, aczkolwiek nie było ich też jakoś dużo. W niektórych meczach brakowało szczęścia, za to w innych mieliśmy go trochę więcej od rywali. To wszystko składało się na wynik końcowy.

W trwającym sezonie trzon drużyny stanowią młodzi zawodnicy, dla których jest to drugi rok w rezerwach. Przed sezonem miał trener obawy czy ten zespół jest gotowy, żeby wygrywać, ale czas pokazał, że ta młodzież potrafi to robić.

Chłopcy mówili, że w poprzednim sezonie nie mogli wygrać dwóch meczów z rzędu, a tutaj trafiła nam się taka seria. 10 spotkań bez porażki robi wrażenie. Każdy mecz kosztował nas dużo wysiłku. Cieszę się, że udało się zanotować taką serię. Ważne, żeby zawodnicy uczyli się wygrywać.

Wygraliście z Ładą (2:1), Lewartem(1:0), Lublinianką (2:0) czy Chełmianką(2:1). Minimalnie gorsi byliście od Hetmana(0:1) czy Stali Kraśnik (1:2). Zespół walczył z najlepszymi w tej lidze, jak równy z równym.

To są zespoły, które w większości spadły z wyższego poziomu i nadają ton w tej lidze. Jako jedyni wygraliśmy z Chełmianką. To wszystko cieszy i pokazuje, że ta drużyna zmierza w dobrym kierunku. Jak się wychodzi do gry i staje do walki to po to, żeby wygrać, a nie żeby sobie pograć. Jako rezerwy skupiamy się na rozwoju i walce o zwycięstwo w każdym meczu. Hetman czy Chełmianka mają pewnie trochę inne cele, a my jako rezerwy ekstraklasowej drużyny mamy inne. Musimy to wszystko równoważyć.

Porażka 6:0 z Tomasovią na początek sezonu nie napawała optymizmem, ale później było już tylko lepiej. Jakie trener widzi momenty przełomowe?

Pokłady optymizmu po trzech kolejkach nie były za duże, ale wtedy mówiłem chłopakom, żeby nie patrzyli na te wynik, bo najważniejsza jest praca. W Hrubieszowie mogliśmy pokusić się o zwycięstwo. Mecz z Tomasovią sprowadził nas mocno na ziemię, ale w Kraśniku przegraliśmy minimalnie. Mieliśmy tam piłkę meczową. Następnie przyszedł mecz z Powiślakiem, który przyjechał do nas z konkretną myślą taktyczną – „autobus” i gra z kontry. Było ciężko, ale mieliśmy trochę szczęścia, wykazaliśmy się determinacją i to zaprocentowało. W końcówce udało się strzelić dwie bramki i od tego meczu ruszyliśmy. To na pewno był ważny moment dla drużyny.

Jaką ocenę wystawiłby pan swoim podopiecznym za ten czas? Co teraz dla nich powinno być najważniejsze?

Rundę oceniam poprawnie, ale zawsze może to lepiej wyglądać. Jako drugi zespół powinniśmy się skupiać na rozwoju tych zawodników. Realnie oceniając to dużo pracy przed wszystkimi, którzy są w drugiej drużynie. Mamy ciekawych zawodników, którzy muszą pracować nad sobą cały czas. Aleks Aftyka i Miłosz Turewicz w minionym roku podpisali profesjonalne kontrakty i muszą iść za ciosem. Ich koledzy muszą pracować, żeby iść w ich ślady. Życie pokazuje, że najdalej dochodzą nie Ci, którzy mają tylko talent, ale Ci, którzy swoją pasję popierają ciężką pracą. Wielką radością będzie, jeżeli któryś z nich w przyszłości dołączy do pierwszego zespołu. Piłka jest nieprzewidywalna. Alek Komor jeszcze na wiosnę grał w III lidze w Motorze Lublin, a teraz z powodzeniem radzi sobie w Górniku w Ekstraklasie. To sygnał dla wszystkich chłopców z regionu, nie tylko z drugiej drużyny, że to jest możliwe. Trzeba cierpliwie pracować i walczyć o swoją szansę, bo Ekstraklasę mają na wyciągnięcie ręki.

Jak wygląda przerwa zimowa w II zespole?

Ligę skończyliśmy tydzień później niż wszyscy, bo mieliśmy jeszcze do rozegrania zaległy mecz z Polesiem Kock. To spotkanie zagraliśmy 19 listopada w Koku i potem jeszcze do 14 grudnia mieliśmy okres roztrenowania. Teraz zawodnicy mają miesiąc przerwy, bo wracamy do zajęć 16 stycznia. Przez ten czas mają nakazaną aktywność, tak żeby podtrzymać wytrzymałość ogólną.

Strata do wicelidera jest niewielka. Jakie cele trenera stawia na drugą część sezonu?

Nie patrzymy całościowo na sezon. Skupiamy się na tym, żeby wygrać w najbliższym meczu. Najważniejszy jest rozwój indywidualny każdego zawodnika . Zależy mi również na tym, żeby nasza gra była poukładana taktycznie. Sporo nam się udało przez pół roku zrobić i mniej więcej każdy wie, jakie ma zadania na boisku i jak je realizować. Cały czas mamy pole do poprawy i na tym się będziemy skupiać. Chcę, żeby widać było w naszej grze jakość. To by mnie najbardziej cieszyło. Jak dzisiaj patrzymy na tabelę to mamy powody do optymizmu, ale chłodna głowa w piłce jest bardzo ważna. Tak jak na początku sezonu powiedziałem zawodnikom, tak teraz będę powtarzał: ” Najważniejsza jest praca”.

Czy zdążył się już trener poznać z Franciszkiem Smudą? Jakie pierwsze wrażenia?
Widzieliśmy się na wigilii klubowej, ale nie było to moje pierwsze spotkanie z trenerem. Pamiętam go jeszcze z czasów, kiedy byłem asystentem trenera Jacka Zielińskiego. Nie mieliśmy jeszcze okazji porozmawiać o sprawach służbowych, bo były inne priorytety. Wrażenie jest jedno – tak utytułowanego trenera w Górniku jeszcze nie było. Życzę trenerowi powodzenia w walce o utrzymanie Górnika w Ekstraklasie, bo to niezmiernie ważne dla całego klubu i piłki nożnej na Lubelszczyźnie.