Archiwum

Górnik Łęczna – Ruch Chorzów 0:4 (0:2)

Zielono-czarni nie dotrzymali obietnicy rewanżu na chorzowianach. Runda rewanżowa sezonu zasadniczego zaczyna się dla nas od porażki 0:4 z Ruchem.

Początek był obiecujący. Krótko po pierwszym gwizdku Grzegorz Piesio wykorzystał lekkomyślność jednego z rywali, który próbował podawać w poprzek boiska, zabrał piłkę i natychmiast wypuścił Bartosza Śpiączkę. Temu jednak nie udało się przyjąć. Zasłużone oklaski kibiców zebrała też efektowna klepka między Niką Dzamalidze a Leandro w 7. minucie, z której jednak nic nie wynikło, bo Brazylijczyk niecelnie dośrodkował.

Niestety dobre pierwsze wrażenie szybko odeszło w niepamięć. Konkretniej – w 10. minucie, kiedy Łukasz Moneta dośrodkował w pole karne, a niepilnowany przez naszych obrońców Piotr Ćwielong strzałem głową umieścił piłkę w siatce i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Łęcznianie mogli błyskawicznie zripostować, lecz uderzenie Bartosza Śpiączki zostało przyblokowane.

W 12. minucie w okolice szesnastki Ruchu zapędził się Gerson i zachował się tam jak rasowy snajper. Założył jednemu z rywali siatkę i dał się sfaulować, dzięki czemu mieliśmy rzut wolny z dogodnej pozycji. Szkoda, że wrzutka Leandro była nieudana. Trzy minuty później obrońcami z Chorzowa w ich polu karnym zakręcił Nika Dzalamidze, jednak nie zdołał wypracować sobie miejsca do strzału. Nie udało nam się wyrównać, za to przeciwnicy poszli za ciosem. W 19. minucie Patryk Lipski podszedł do stojącej piłki. Nasz bramkarz popełnił błąd, nie udało mu się utrzymać w rękach dośrodkowania, a Adam Pazio bezlitośnie to wykorzystał i podwyższył rezultat. Przed końcem połowy była jedna szansa na gola kontaktowego, jednak w 28. minucie Grzegorz Bonin zbyt długo zwlekał ze strzałem i gdy wreszcie się zdecydował, został zablokowany.

Druga połowa też nie zaczęła się źle. Aleksander Komor dobrze wrzucił w kierunku Bartosza Śpiączki, a temu zabrakło niewiele, żeby oddać strzał głową. Niestety pozytywna energia szybko uleciała z naszych zawodników i Ruch odzyskał inicjatywę. W 59. minucie Jarosław Niezgoda napędził stracha obrońcom, gdy wyskoczył zza pleców Gersona, ale to Sergiusz Prusak był pierwszy piłce. Wtedy gra przeniosła się na drugą stronę, gdzie Patryk Lipski urwał się Radosławowi Pruchnikowi i wychodził na czystą pozycję. Stoper Górnika sfaulował, a sędzia nie miał oporów by ukarać go czerwoną kartką. To nie był koniec złych wiadomości. Jakby tego było, już kilkadziesiąt sekund później Łukasz Moneta kopnął w słupek, za to Jarosław Niezgoda dobił z bliska. Zrobiło się 0:3.

W 71. minucie byliśmy bliscy trafienia na otarcie łez. Wtedy Szymon Drewniak oddał mocny strzał z rzutu wolnego, a gości przed utratą bramki uratował słupek. Dobijać próbował jeszcze zmiennik Dariusz Jarecki, lecz z bliska nie pocelował w bramkę. W 77. minucie Bartosz Śpiączka otrzymał świetne podanie i ruszył sam na sam z bramkarzem, gdy sędzia przerwał akcję z powodu spalonego. Wydawało się jednak, że napastnik ruszył z własnej połowy. Widać Górnikowi nie było dzisiaj pisane strzelić gola, odwrotnie niż chorzowianom. W 79. minucie Patryk Lipski zdecydował się na potężny strzał z dystansu, czym sprawił problemy bramkarzowi. Wtedy Jakub Arak, który pojawił się na boisku raptem kilkadziesiąt sekund wcześniej, zdobył czwartego gola.

 

 

Górnik Łęczna – Ruch Chorzów 0:4 (0:2)

Ćwielong 10’, Pazio 19’, Niezgoda 61’, Arak 79’

 

Górnik: Sergiusz Prusak – Aleksander Komor, Radosław Pruchnik, Gerson, Leandro (64’ Maciej Szmatiuk), Grzegorz Bonin, Szymon Drewniak, Adam Dźwigała, Nika Dzalamidze (57’ Javier Hernandez), Grzegorz Piesio (46’ Dariusz Jarecki), Bartosz Śpiączka

Ruch: Libor Hrdlicka – Martin Konczkowski, Michał Helik, Marcin Kowalczyk, Adam Pazio, Piotr Ćwielong, Łukasz Surma, Maciej Urbańczyk, Patryk Lipski (86’ Michał Walski), Łukasz Moneta (81’ Miłosz Przybecki), Jarosław Niezgoda (78’ Jakub Arak)

Żółte kartki: Pazio, Helik

Czerwona kartka: Radosław Pruchnik 59’

Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa)

Widzów: 1896