Archiwum

Górnik Łęczna – Lech Poznań 1:2 (1:0)

W 11. kolejce Lotto Ekstraklasy Górnik przegrał z Lechem Poznań 1:2. Nasi piłkarze długo prowadzili po golu Piotra Grzelczaka, ale ostatecznie goście zdołali wyrównać za sprawą Macieja Gajosa, a zwycięstwo gościom dał w ostatniej minucie Maciej Makuszewski.

Pierwsza połowa miała wymarzony przebieg dla zielono-czarnych. Pierwszy strzał zapisaliśmy Grzegorzowi Piesiowi, który w 3. minucie spróbował swoich sił z trzydziestu metrów, jednak wyraźnie chybił. Sześćdziesiąt sekund później skrzydłowy uderzył raz jeszcze – tym razem było trochę bliżej, ale nadal nad poprzeczką.

W 12. minucie Górnik miał pierwszą naprawdę dogodną okazję. Do piłki dośrodkowanej z rzutu wolnego najwyżej wyskoczył Gerson i uderzeniem głową sprawił niemałe problemy golkiperowi z Poznania, który ostatecznie sparował na korner. Wrzutka z tego stałego fragmentu gry trafiła do Piotra Grzelczaka, a ten jakimś cudem zmieścił ją między krótkim słupkiem a interweniującym Matusem Putnockym, dając Górnikowi prowadzenie.

Stracony gol rozdrażnił gości, którzy w następnych minutach próbowali natychmiast wyrównać. Najbliżej celu był Maciej Makuszewski, ale w sytuacji sam na sam z 20. minuty kopnął w słupek. Po nim z rzutu wolnego uderzył Darko Jevtić. Sergiusz Prusak nie miał przy jego strzale żadnych problemów z interwencją.

Jeszcze przed zmianą stron łęcznianie powinni powiększyć prowadzenie. Dobre prostopadłe podanie dostał Piotr Grzelczak i nawet zdołał sprytnie oszukać bramkarza, ale potem nie trafił do pustej bramki. Przeciwnicy od razu odpowiedzieli strzałem głową w wykonaniu Marcina Robaka. Za to w 44. minucie Darko Jevtić potężnie huknął zza pola karnego, na szczęście nasz golkiper zdołał obronić.

W 50. minucie Szymon Pawłowski ściął do środka i uderzył w kierunku dalszego słupka, a Sergiusz Prusak czubkami palców zmienił tor lotu piłki, zmierzającej do bramki. Pięć minut później wyśmienitą techniką popisał się Grzegorz Piesio, kiedy zewnętrzną częścią stopy zagrał do wbiegającego w szesnastkę Slavena Jurisy. Matus Putnocky był jednak czujny i wyjściem z linii zażegnał niebezpieczeństwo. W 59. minucie obrońcy Górnika zwlekali z wybiciem poza pole karne, co wykorzystał Makuszewski, oddając mocny, choć niecelny, strzał z półwoleja.

W 67. minucie na efektowny strzał piętą zdecydował się zmiennik Javier Hernandez, a liczna publiczność zgromadzona na Arenie Lublin mogła żałować, że nie pocelował w bramkę. Górnik nie powiększył prowadzenia, a ofensywnie nastawieni goście naciskali coraz bardziej i wreszcie w 70. minucie dopięli swego – Szymon Pawłowski celnie wrzucił na głowę Macieja Gajosa, a ten umieścił piłkę w siatce.

Na piętnaście minut przed końcem Kolejorz wyprowadził atak z wyraźną przewagą liczebną i mogli strzelić drugiego gola, gdyby nie rewelacyjne zachowanie Gersona, który przeciął ostatnie podanie. Wtedy to łęcznianie ruszyli z kontrą, zakończoną mocnym strzałem Grzelczaka. Część kibiców już poderwała się z krzesełek, lecz Matus Putnocky obronił.

Obie drużyny starały się zmienić wynik na swoją korzyść. Najpierw bliski szczęścia był Abdul Tetteh, który nieznacznie chybił głową. Tuż przed końcem jeszcze jedną znakomitą szansę miał Piotr Grzelczak, ale nie trafił po raz drugi. Wydawało się, że będzie remis, gdy w ostatniej minucie Maciej Makuszewski przelobował bramkarza i dał zwycięstwo Lechowi.

 

 

Górnik Łęczna – Lech Poznań 1:2 (1:0)

Piotr Grzelczak 13’ – Maciej Gajos 70’, Maciej Makuszewski 90’

 

Górnik: Sergiusz Prusak – Aleksander Komor (46’ Paweł Sasin), Maciej Szmatiuk, Gerson, Leandro, Grzegorz Bonin, Krzysztof Danielewicz, Adam Dźwigała, Grzegorz Piesio, Slaven Jurisa (63’ Javier Hernandez), Piotr Grzelczak (90’ Przemysław Pitry)

Lech: Matus Putnocky – Tomasz Kędziora, Lasse Nielsen, Jan Bednarek, Tamas Kadar, Maciej Makuszewski, Łukasz Trałka (61’ Maciej Gajos), Abdul Aziz Tetteh, Szymon Pawłowski, Darko Jevtić (83’ Radosław Majewski), Marcin Robak (74’ Dawid Kownacki)

Żółte kartki: Dźwigała, Jurisa – Makuszewski, Kędziora

Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom)

Widzów: 7078