Archiwum

Górnik Łęczna – Korona Kielce 4:0 (2:0)

Ten mecz zapamiętamy na długo! Górnik w świetnym stylu ograł Koronę Kielce aż 4:0. Dwa piękne gole zdobył Grzegorz Bonin, a oprócz niego strzelali Bartosz Śpiączka i Slaven Jurisa.

Pierwszy strzał na bramkę oddał w 2. minucie głową Bartosz Śpiączka, ale nie udało mu się trafić w światło bramki. Trochę lepiej ustawiony celownik miał Radek Dejmek, ale piłka po jego uderzeniu z 6. minuty wylądowała prosto w rękach Sergiusza Prusaka. W kolejnych minutach zamiast efektowych akcji byliśmy zmuszeni oglądać głównie ostre wejścia w środku boiska, po których sędzia trzy razy sięgał po żółtą kartkę, a i tak wydaje się, że obszedł się z niektórymi zawodnikami łagodnie.

Prawdziwe emocje zaczęły się w 21. minucie, kiedy na bramkę gości mocno strzelił Grzegorz Bonin. Kibice zdążyli poderwać się z krzesełek, ale piłka uderzyła w boczną siatkę. Pięć minut później Javier Hernandez posłał dobre prostopadłe podanie do Bartosza Śpiączki, który uderzył mocno, sprawiając przy tym spore problemy bramkarzowi, choć byłoby chyba lepiej, gdyby oddał jeszcze futbolówkę lepiej ustawione partnerowi.

Wreszcie w 28. minucie piłkę na prawym skrzydle otrzymał Grzegorz Bonin i zaczął swoje show. Wcześniejsza niecelna próba go nie zraziła, bo jeszcze raz kopnął w kierunku bramki. Tym razem piłka wpadła za kołnierz Maciejowi Gostomskiemu i zatrzepotała w siatce. Górnicy objęli prowadzenie, ale to nie był jeszcze koniec. W 35. minucie Grzegorz Bonin oddał jeszcze jeden strzał zza pola karnego – i co to było za uderzenie! Kopnięcie skrzydłowego Górnika będzie z pewnością jednym z faworytów do miana bramki sezonu. Co gol, to ładniejszy!

Górnik jeszcze przed przerwą objął zatem dwubramkowe prowadzenie, ale gwoli ścisłości trzeba zaznaczyć, że równie dobrze mogło być 2:2. Tuż po pierwszym golu na bramkę Górnika strzelił Serhii Pylypchuk i przed utratą gola uratował nas słupek. Za to w 40. Minucie świetną interwencją popisał się Prusak, który instynktownie odbił uderzenie Nabila Aankoura.

Pierwszej akcji po zmianie stron nie mógł przeprowadzić nikt inny niż Grzegorz Bonin. Podprowadził on piłkę na swojej stronie, po czym dośrodkował w kierunku Bartosza Śpiączki. Czujny na przedpolu był jednak Maciej Gostomski. Kilkadziesiąt sekund później Grzegorz Piesio zagrał w poprzek boiska do Grzegorza Bonina, który raz jeszcze spróbował strzału w stylu tych, które dały mu wcześniej gole, ale tym razem się nie udało.

W 55. minucie Górnik wyprowadził trzeci cios. Piłkę w szesnastce dostał Bartosza Śpiączka, który zauważył, że golkiper rywali stoi przed linią. Postanowił go przelobować, a obrońcom Korony nie było spieszno do piłki, dzięki czemu wpadła ona do siatki. Jakby było mu mało, w 59. minucie strzelił mocnym półwolejem w kierunku bliższego słupka, ale tym razem Maciej Gostomski wybronił.

W 69. minucie to kielczanie mieli dobrą sytuację. Ich skrzydłowy napędził akcję na lewym skrzydle i dograł plasowaną piłkę na piąty metr. Tam czekał na nią Łukasz Sekulski, który jednak się machnął.

Tempo gry trochę spadło aż do 83. minuty. Wtedy jeden z obrońców Korony popełnił błąd, po którym piłkę przejął Grzegorz Bonin. Ten wyłożył ją Slavenowi Jurisy, któremu nie pozostało nic innego, jak ustalić wynik meczu na 4:0!

 

 

Górnik Łęczna – Korona Kielce 4:0 (2:0)

Grzegorz Bonin 28’, 34’, Bartosz Śpiączka 55’, Slaven Jurisa 83’

 

Górnik: Sergiusz Prusak – Aleksander Komor, Maciej Szmatiuk, Gerson, Leandro, Krzysztof Danielewicz, Szymon Drewniak, Grzegorz Bonin, Javier Hernandez (43’ Slaven Jurisa), Grzegorz Piesio (76’ Przemysław Pitry), Bartosz Śpiączka (85’ Piotr Grzelczak)

Korona: Maciej Gostomski – Vladislavs Gabovs, Radek Dejmek, Dmitrij Wierchowcow, Ken Kallaste – Miguel Palanca (58’ Jacek Kiełb), Rafał Grzelak, Mateusz Możdżeń, Nabul Aankour, Serhii Pylypchuk (58’ Marcin Cebula) – Łukasz Sekulski (84’ Vanja Marković)

Żółte kartki: Drewniak, Śpiączka, Hernandez, Danielewicz – Aankour x2

Czerwona kartka: Aankour 77’

Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce)

Widzów: 2401