Archiwum

GKS Jastrzębie – Górnik Łęczna 1:1, k. 7:6

Górnik Łęczna odpada z rozgrywek Pucharu Polski. Z dramatycznego i obfitującego w zwroty akcji meczu zwycięsko wyszedł GKS Jastrzębie, a do wyłonienia wygranego potrzebne były rzuty karne.

Jeśli ktoś nie dowierzał w zapowiedzi jastrzębian, którzy obiecywali odważną grę, to po kilku minutach meczu musiał zmienić zdanie. Gospodarze oddali pierwszy strzał po kilkudziesięciu sekundach i wyglądali na pełnych wiary w zwycięstwo. Po kilku minutach Górnik przejął inicjatywę, co zaowocowało dwoma dobrymi akcjami. W 6. minucie po ładnej kombinacji na lewej stronie przed znakomitą szansą stanął Aleks Aftyka, lecz strzelił zbyt lekko. Za to w 8. minucie z dystansu przymierzył Adam Dźwigała i byliśmy naprawdę blisko objęcia prowadzenia, bo piłka uderzyła w poprzeczkę.

Nie zraziło to piłkarzy GKS-u, którzy co chwila odgryzali się atakami, z których wiele kończyło się rzutami rożnymi. Po jednym z nich piłkę sprzed szesnastki zgarnął Dominik Kulawiak i swoim uderzeniem sprawił trochę problemów naszemu bramkarzowi. Do kontrowersyjnej sytuacji doszło w 14. minucie, kiedy Aleksander Komor sfaulował wychodzącego na dobrą pozycję Wojciecha Caniboła. Miejscowi domagali się pokazanie czerwonej kartki, ale sędzia poprzestał na żółtej.

W 23. minucie drugą okazję, po tym jak Adam Dźwigała rzucił piłkę za plecy obrońców, miał Aleks Aftyka. Pocelował jednak obok słupka. Chwilę później młody zawodnik Górnika uderzył wolejem zza pola karnego, ale Grzegorz Drazik nie miał żadnych problemów z interwencją. W odpowiedzi na bramkę Górnika dwukrotnie strzelał Farid Ali, jednak nie udało mu się trafić. Przed końcem pierwszej połowy zobaczyliśmy wreszcie celne strzały, ale choć Dariusz Jarecki, jak i Damian Tront, trafiali w światło bramki, to ich strzały nie były na tyle mocne, żeby zakłopotać bramkarzy.

W 48. minucie w szesnastce gości piłkę otrzymał Slaven Jurisa, tylko że źle przyjął i nie udało mu się oddać strzału. Dwie minuty później umiejętności golkipera GKS-u sprawdził uderzeniem z rzutu wolnego Dariusz Jarecki. Po wyrównanej pierwszej połowie, te akcje zwiastowały, że druga część gry będzie należeć już do zielono-czarnych. Ale wydawało się tak tylko do 61. minuty. Wtedy piłkarze GieKSy wykonywali rzut rożny, po którym piłka spadła na głowę Kamila Szymury. Temu nie pozostało nic innego, jak skierować ją do siatki i dać swojej drużynie prowadzenie. Jakby tego było mało, chwilę potem mogło być już 0:2 – kiks popełnił Wojciech Małecki, piłka odbiła się od napastnika gospodarzy, po czym minęła naszą bramkę o kilkanaście centymetrów.

Zielono-czarni zabrali się za odrabianie straty, ale z minuty na minutę w ich poczynania wkradała się coraz większa nerwowość i o zmianę sytuacji było coraz trudniej. Na dodatek w 81. minucie drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną, obejrzał Aleksander Komor, więc o korzystny wynik trzeba było walczyć w osłabieniu. Blisko gola był Bartosz Śpiączka, ale po jego strzale z kilku metrów piłka przeszła obok słupka. Nie pomagał fakt, że GieKSa starała się kontratakować, czego przykładem może być akcja z 83. minuty, kiedy znakomity strzał oddał Farid Ali, ale jeszcze lepszą interwencją wykazał się Wojciech Małecki.

Jednak w ostatnim czasie Górnicy upodobali sobie dramatyczne rozstrzygnięcia i tak też było tym razem. Już w doliczonym czasie gry Dariusz Jarecki wpadł w pole karne jastrzębian, a jeden z rywali zatrzymał go faulem. Mimo protestów miejscowych sędzia wskazał na wapno, dyktując rzut karny. Piłkę wziął Radosław Pruchnik i pewnym strzałem zamienił jedenastkę na gola, doprowadzając do wyrównania, a tym samym dogrywki!

Dogrywka obfitowała w emocje – zaczęło się w 100. minucie, kiedy Radosław Pruchnik zderzył się z bramkarzem w polu karnym i mocno ucierpiał. Wydawało się, że nie będzie w stanie kontynuować gry, ale wiedząc, że jego koledzy grają w osłabieniu, powrócił na boisko. W d106. minucie sędzia zauważył w środku pola faul, którego dopuścić miał się Przemysław Pitry i pokazał mu drugą żółtą, i czerwoną kartkę. Resztę dogrywki Górnik musiał grać w dziewiątkę, więc nie dziwi, że to rywale przeważali. Jastrzębianie mogli zmienić wynik. Najpierw w poprzeczkę po strzale głową trafił Daniel Szczepan. Najlepsza okazję miał w ostatnich sekundach Damian Tront, ale z bliskiej odległości strzelił tak, że piłka tylko musnęła słupek.

Wynik nie uległ zmianie, a więc o awansie rozstrzygnąć miały karne. Zaczęło się od kilku pewnych strzałów, aż pomylił się Grzegorz Piesio. Chwilę później Wojciech Małecki obronił jednak strzał Kamila Szymury i Górnik wrócił do gry. Dopiero w ósmej serii jedenastek w słupek trafił Dariusz Jarecki. Po nim do piłki podszedł Dominik Kulawiak i celnym strzałem dał awans do kolejnej fazy GKS-owi Jastrzębie.

GKS Jastrzębie – Górnik Łęczna 1:1 (1:0) k. 7:6

GKS: Grzegorz Drazik – Dominik Kulawiak, Piotr Pacholski, Kamil Szymura, Oskar Mazurkiewicz, Farid Ali, Tomasz Musioł (65’ Kamil Kawula), Damian Zajączkowski (56’ Dominik Szczęch), Damian Tront, Kamil Jadach, Wojciech Caniboł (69’ Daniel Szczepan)

Górnik: Wojciech Małecki – Paweł Sasin, Aleksander Komor, Radosław Pruchnik, Dariusz Jarecki, Piotr Grzelczak, Szymon Drewniak (69’ Krzysztof Danielewicz), Adam Dźwigała, Aleks Aftyka (55’ Grzegorz Piesio), Slaven Jurisa (68’ Bartosz Śpiączka), Przemysław Pitry

Żółte kartki: Pacholski, Musioł – Komor x2, Pitry x2, Pruchnik, Śpiączka

Czerwone kartki: Komor 81’, Pitry 106’, (drugie żółte).

Sędziował: Szymon Lizak (Poznań)