Archiwum

Cracovia – Górnik Łęczna 1:1 (0:0)

W 18. kolejce Lotto Ekstraklasy Górnikowi udało się przerwać złą passę bez punktów. Z Cracovią zremisowaliśmy 1:1.

Chwilę po pierwszym gwizdku dopisało nam szczęście. Gospodarze od razu zabrali się za atakowanie i nie wiele brakowało, by już w drugiej minucie objęli prowadzenie. Na szczęście po strzale Jakuba Wójcickiego refleksem wykazał się Wojciech Małecki, a dobitka otarła się o nogi Pawła Sasina i przeszła obok słupka. Natomiast w 14. minucie, już po drugiej stronie boiska, piłka zatrzepotała w siatce, ale gol nie mógł zostać uznany, gdyż Grzegorz Bonin był na spalonym.

Nie da się ukryć, że to Cracovia miała przewagę i więcej okazji. Niewiele z nich było jednak naprawdę groźnych. W 18. minucie Mateusz Szczepaniak oddał celny strzał z okolic dwudziestego metra, ale nie zdziałał nic poza poprawieniem statystyk. W pozostałych sytuacjach dobrze spisywała się nasza defensywa, jak w 24. minucie, gdy Wojciech Małecki zatrzymał plasowany strzał Jakuba Wójcickiego, czy dwie minuty później, kiedy Paweł Sasin  w ostatniej chwili wślizgiem zdjął piłkę z buta Erikowi Jendriskowi. Zielono-czarni dobrze wywiązali się z obowiązków obronnych, jednocześnie nie byli zbyt aktywni w ataku. Najgroźniej w polu karnym Pasów było po tym jak Vojo Ubiparip sprawił trochę problemów bramkarzowi, choć trudno powiedzieć, czy chciał strzelać, czy raczej dośrodkowywać. Jeszcze przed przerwą zawodnicy Cracovii postraszyli nas niezłym uderzeniem Mateusza Cetnarskiego z rzutu wolnego, my z kolei odpowiedzieliśmy kontrą z 45. minuty, zakończoną strzałem Piotra Grzelczaka ze skraju pola karnego. Niestety napastnik Górnika uderzył zbyt lekko.

W 56. minucie gospodarze przejęli piłkę po złym przyjęciu Piotra Grzelczaka i przez chwilę było groźnie. Skończyło się na uderzeniu Deleu w środek bramki. Chwilę niepewności przeżyliśmy po godzinie gry, gdy po przepychance z Maciejem Szmatiukiem w naszym polu karnym upadł Mateusz Szczepaniak. Sędzia pozostał jednak niewzruszony. Nie zapowiadało się, żeby któraś z drużyn znalazła sposób na przełamanie impasu, więc obaj trenerzy zwrócili się ku rezerwowym. Jacek Zieliński miał nosa wpuszczając na boisko Krzysztofa Piątka – ten wszedł w 65. minucie, a już kilkadziesiąt sekund później, w drugim kontakcie z piłką, trafił na 1:0 dla Cracovii.

W 72. minucie Grzegorz Bonin porwał się na trudny technicznie strzał z półobrotu i skiksował. Ale i tak radość Pasów z prowadzenia nie trwała zbyt długo. Była 73. minuta gdy zielono-czarni zagrali naprawdę ładną akcję, w której kluczowe było prostopadłe podanie autorstwa właśnie Grzegorza Bonina. W efekcie Miroslav Covilo wpakował piłkę do własnej siatki i zrobiło się 1:1. Mecz wcale nie musiał się skończyć takim rezultatem. Na sześć minut przed końcem mieliśmy trochę szczęścia. Steblecki znalazł się bowiem w doskonałej sytuacji, na szczęście przeniósł piłkę nad poprzeczką. Górnicy też starali się ugrać coś więcej – ale z prób Bartosza Śpiączki niewiele wynikło.

 

 

Cracovia – Górnik Łęczna 1:1 (0:0)

Krzysztof Piątek 66’  – Miroslav Covilo 72’ (sam.)

 

Cracovia: Grzegorz Sandomierski – Deleu, Hubert Wołąkiewicz, Piotr Polczak, Paweł Jaroszyński (82’ Tomasz Brzyski), Jakub Wójcicki, Miroslav Covilo, Mateusz Cetnarski, Hubert Adamczyk (61’ Sebastian Steblecki), Erik Jendrisek (65’ Krzysztof Piątek), Mateusz Szczepaniak

Górnik: Wojciech Małecki – Paweł Sasin, Aleksander Komor, Maciej Szmatiuk, Leandro, Grzegorz Bonin (C), Szymon Drewniak, Łukasz Tymiński, Piotr Grzelczak (65’ Bartosz Śpiączka), Przemysław Pitry (79’ Nika Dzalamidze), Vojo Ubiparip (61’ Bartosz Śpiączka)

Żółte kartki: Deleu, Covilo – Szmatiuk

Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa)

Widzów: 5432