Archiwum

Arka Gdynia – Górnik Łęczna 2:4 (0:2)

Górnicy zagrali świetny mecz i wygrali z Arką 4:2, odnosząc tym samym drugie wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie. Bramki dla nas zdobyli Javier Hernandez, Grzegorz Bonin, Bartosz Śpiączka i Szymon Drewniak.

Co prawda to gdynianie lepiej weszli w mecz, ale już do szatni na przerwę w dużo lepszych nastrojach udali się zielono-czarni. Pierwszą ciekawą akcję zobaczyliśmy w 5. minucie, gdy gospodarze pograli kombinacyjnie w naszej szesnastce, lecz na posterunku był Sergiusz Prusak, który nie pozwolił napastnikowi opanować piłki. Kilkadziesiąt sekund później lewą stroną pobiegł Leandro, po czym celnie dośrodkował i niewiele brakowało, żeby Bartosz Śpiączka oddał strzał głową.

W 8. minucie zawodnicy Arki rozegrali naprawdę ładną akcję. Ze skrzydła piłka powędrowała do niepilnowanego Marcusa da Silvy, mającego sporo miejsca na celne uderzenie. Na szczęście na drodze stanął mu Przemysław Pitry, który zablokował kopnięcie Brazylijczyka. Wyśmienity finał dla łęcznian okazała się mieć sytuacja z 17. minuty. Sergiusz Prusak wybijał piłkę spod własnej bramki, tak jak to robi wiele razy podczas każdego spotkania. Jednak tym razem defensorzy rywali fatalnie się pomylili, a niezdecydowanie ich bramkarza wykorzystał Javi Hernandez, czubkiem buta kierując futbolówkę do siatki. Było 1:0 dla Górnika.

Arkowcy mogli doprowadzić do wyrównania w 26. minucie. Wtedy z bliska wolejem uderzył Mateusz Szwoch, ale dobrze ustawił się Gerson i wybił piłkę z linii bramkowej, ratując nas przed utratą prowadzenia. Jednak to wcale nie była najlepsza akcja naszego stopera. Dziesięć minut później znalazł się on pod drugim polem karnym, gdzie przedryblował między obrońcami i wyłożył futbolówkę Grzegorzowi Boninowi. Ten zrobił to, co potrafił najlepiej – czyli technicznym strzałem trafił w samo okienko i podwyższył wynik. Przed przerwą mogło być nawet 3:0, bo w 40. minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Bartosz Śpiączka, ale włożył w strzał trochę za dużo siły.

Drugą połowę od mocnego uderzenia zaczęli gdynianie, a konkretniej nasz były gracz Miroslav Bożok, który w 47. minucie strzelił głową obok słupka. Górnicy grali jednak mądrze, starając się jak najdłużej utrzymywać i zagrażać Arce szybkimi atakami. W 56. minucie Bartosz Śpiączka umieścił piłkę w bramce rywali, ale był na spalonym i o golu nie mogło być mowy. Nasz napastnik doczekał się jednak prawidłowego trafienia – w 62. minucie dostał prostopadłe podanie od Pawła Sasina i pewnie wykorzystał sytuację sam na sam.

Arkowcy się nie poddali. Najpierw niezłą okazję miał Przemysław Trytko, a w 73. minucie rezerwowy Dariusz Formella świetnie zachował się w naszym polu karnym i strzelił gola, który przedłużył nadzieje zespołu z Gdyni. Piłkarze Franciszka Smudy pozostawali jednak skoncentrowani i nie pozwolili przeciwnikom na więcej. Do tego w 80. minucie strzelili czwartego gola, ugruntowując swoją wygraną. Z kontratakiem ruszył wtedy Leandro, a żeby go zatrzymać obrońca musiał faulować. Do rzutu wolnego podszedł wracający po kontuzji Szymon Drewniak i ładnym strzałem nad murem pokonał Konrada Jałochę.

To nie był koniec emocji. W 88. minucie drugiego gola dla Arki zdobył Josip Barisić. Chwilę później z boiska wyleciał Gabriel Matei, a rywale trafili w słupek. Przez moment było nerwowo, ale piłkarze Smudy dopięli swego i wygrali. Brawo Górnik!

Arka Gdynia – Górnik Łęczna 2:4 (0:2)

Dariusz Formella 73’, Josip Barisić 88’ – Javier Hernandez 17’, Grzegorz Bonin 36’, Bartosz Śpiączka 62’, Szymon Drewniak 80’

Arka: Konrad Jałocha – Tadeusz Socha, Krzysztof Sobieraj, Dawid Sołdecki, Adam Marciniak, Yannick Sambea, Dominik Hofbauer (70’ Michał Nalepa), Marcus da Silva (58’ Dariusz Formella), Mateusz Szwoch (62’ Josip Barisić), Miroslav Bożok, Przemysław Trytko.

Górnik: Sergiusz Prusak – Gabriel Matei, Przemysław Pitry, Gerson, Leandro, Grzegorz Bonin, Paweł Sasin, Łukasz Tymiński (82’ Josimar Atoche), Nika Dzalamidze (46’ Szymon Drewniak), Javier Hernandez, Bartosz Śpiączka (71’ Grzegorz Piesio).

Żółte kartki: Sambea, Sołdecki, Socha –  Matei x2, Śpiączka, Tymiński, Prusak.

Czerwona kartka: Matei 90’ (za drugą żółtą).

Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).

Widzów: 6621.