Archiwum

Zadowoleni z pracy

Piłkarze Górnika mają za sobą pierwszy etap przygotowań. Wrócili ze zgrupowania w oddalonym od Łęcznej o 350 km Uniejowie, gdzie spędzili ostatni tydzień. Mieli tam wyśmienite warunki do pracy pod okiem trenera Franciszka Smudy, który w trakcie swojej kariery zasłynął z narzucania zawodnikom sporych obciążeń podczas zimowych obozów.

Jak podkreśla sam szkoleniowiec, dla jego drużyn przygotowanie fizyczne ma kluczowe znaczenie. Ale żeby mieć siłę na sprint w końcowych minutach rundy finałowej, trzeba wcześniej zapracować na to podczas treningów. Taki właśnie był motyw przewodni pobytu w Uniejowie. – Pierwszy tydzień mamy już za sobą, w kościach. Pracowaliśmy przede wszystkim nad wytrzymałością ogólną – tłumaczył trener Smuda, a następnie wyjaśnił, jak ten okres znieśli zawodnicy. – Wszyscy wytrzymali, wszyscy solidnie trenują – mówił.

Zielono-czarni dobrze wiedzą, że bez harówki na treningach nie będą mieli szans na grę w pierwszym składzie, dlatego nie dało się od nich usłyszeć choćby słowa narzekania. – Było dużo ciężkiej pracy, ale to jest taki okres, kiedy trzeba ją wykonać. Jestem zadowolony z tego, jak pracowaliśmy przez te siedem dni – opowiadał Vojo Ubiparip. Z kolei Grzegorz Bonin przyznał, że czuć w nogach wykonane ćwiczenia, ale i on ocenił przebieg zgrupowania pozytywnie. – Kiedy jest praca, to jest praca, a kiedy luz, to jest luz. Wszystko jest na dobrym poziomie – powiedział.

W trakcie obozu łęcznianie zagrali dwa mecze kontrolne. Choć zostały zaplanowane wyłącznie jako forma jednostki treningowej, to i tak cieszy, że z obu Górnicy wyszli zwycięsko, w dodatku nie tracąc bramki – z GKS-em Tychy było 2:0, a z Pogonią Siedlce wygraliśmy 3:0. W obu potyczkach nasi zawodnicy zostali podzieleni na dwie jedenastki, które biegały po 45 minut. – To jeszcze nie było to, co powinniśmy grać w sezonie. Sparingi pozwalają nam się bliżej poznać. Najważniejsze, że nie ma żadnej kontuzji – podsumował trener. Mecze posłużyły też jako okazja do eksperymentów, choćby Grzegorz Piesio mógł się wykazać na prawej stronie obrony, a Bartosz Śpiączka sprawdził się jako lewy pomocnik.

Na tym oczywiście nie koniec przygotowań. W środę czeka nas kolejny sprawdzian, tym razem z Wisłą Puławy. Mecz odbędzie się o 12:00 na obiektach klubowych w Łęcznej, na boisku ze sztuczną nawierzchnią. W kolejnych dniach łęcznianie wylecą do Hiszpanii na drugie zgrupowanie. Wszystkiemu przyświeca jeden cel – żeby 11 lutego, na mecz z Zagłębiem Lubin, być w jak najlepszej formie.