[WIDEO] Daniel Rusek: Chcemy dyktować rywalom własne warunki gry

W najbliższy weekend do gry wraca Górnik II Łęczna. Nasz drugi zespół w sobotę zmierzy się z liderem tabeli – Huraganem Międzyrzec Podlaski. O specyfice pracy w drużynie rezerw porozmawialiśmy z trenerem Danielem Ruskiem.

Za wami okres przygotowawczy do wiosennych spotkań w ramach rozgrywek Hummel IV Ligi. Jak podsumowałbyś ten czas z perspektywy trenera?

Na pewno specyfika tego okresu była istotna dla naszego zespołu. Przerwa w rozgrywkach trwa dość długo. Ostatnio analizowaliśmy to, ile pracy wykonaliśmy w kierunku przygotowań do rozgrywek. Rozegraliśmy 8 spotkań kontrolnych; to naprawdę bardzo wiele. Okres przygotowań pod kątem motorycznym czy techniczno-taktycznym przyniósł nam wiele odpowiedzi na jeszcze więcej pytań. Kwintesencją tego wszystkiego jest jednak fakt, że z meczu na mecz nasz zespół wyglądał coraz lepiej, zwłaszcza pod względem fizycznym, ale też w aspektach technicznych i taktycznych.

Rozgrywki Hummel IV Ligi są dość specyficznie. Teoretycznie wkraczamy w ich wiosenną część, natomiast to jest de facto końcówka rundy rewanżowej. Czy mógłbyś pokrótce przedstawić system rozgrywek, tym kibicom którzy są z nimi słabiej zaznajomieni?

Drużyny są podzielone na dwie grupy. W każdej z nich znajduje się 12 zespołów. Szóstka najlepszych ekip w każdej grupie stworzy niebawem grupę mistrzowską, w której będą rywalizować o awans do III ligi. Pozostałe drużyny będą rywalizowały w grupie spadkowej, gdzie będą walczyć o utrzymanie tych rozgrywek w kolejnym sezonie.

Do końca pierwszej części rozgrywek zostały tylko cztery spotkania. My już wiemy, że spadek nam nie grozi. Czy spodziewałeś się przed startem rozgrywek, że już zimą Górnik II Łęczna zapewni sobie utrzymanie w lidze i będzie rywalizował w grupie mistrzowskiej?

Pierwsze gry kontrolne przed wznowieniem rozgrywek dały nam dużo niepewności. Wielu chłopców zderzyło się z rozgrywkami w piłce seniorskiej. Wprowadzenie ich do tego rodzaju spotkań to bardzo newralgiczny moment. Pierwsze sparingi pokazały nam, że będzie to dla nas bardzo trudne zadanie. Stawiamy sobie poprzeczkę jak najwyżej. Dobrze znam chłopaków, których trenuje i wiem, że ich ambicje są również bardzo wysokie i chcą grać o jak najwyższe cele. Podkreślam jednak, że jest to bardzo młody zespół i niestety na początku gier kontrolnych mieliśmy przed oczami obraz, w którym będziemy grać o utrzymanie. Po meczach, w których nie punktowaliśmy analizowaliśmy nasze błędy i szukaliśmy sposobów na ich wyeliminowanie. Robiliśmy to konsekwentnie, aż przyszła seria 9 zwycięstw z rzędu. Myślę, że zespół z meczu na mecz radził sobie coraz lepiej.

Za nami 18 kolejek. Na swoim koncie macie aż 35 pkt. Tylko 5 spotkań przegraliście. Do tego zanotowaliście 17 meczów zwycięstich i 2 remisy. Wśród tych wygranych jest okazałe zwycięstwo z liderem (Huragan Międzyrzec Podlaski), który na pewno będzie się chciał w najbliższy weekend zrehabilitować. Jaka jest wasza motywacja przed tą potyczką?

Mecz z Huraganem był bardzo specyficzny. Wygraliśmy 7-1, a praktycznie każdą sytuację zamienialiśmy na bramkę. Wynik nie do końca odzwierciedla tego, co się działo na boisku. Było to jak powiedziałem specyficzne spotkanie – do przerwy prowadziliśmy 4:0, a wszystkie gole padły po stałych fragmentach gry. W drugiej połowie przeciwnik zaczął ryzykować, a nam to bardzo odpowiadało. Był to bardzo otwarty mecz, w którym nie zabrakło czerwonej kartki. Przed najbliższym meczem z Huraganem nie zamierzamy dostosowywać swojego stylu i pomysłu na mecz pod przeciwnika. Jeśli mamy o rywalu jakieś informacje, to oczywiście wykorzystujemy to, ale to my staramy się dyktować warunki gry i sami decydować o tym czy bronimy wysoko, czy nisko. Chcemy dominować, choć na pewno nie jest to możliwe w każdym meczu. Mam nadzieję, że uda się w sobotę wygrać i będziemy punktować również w kolejnych spotkaniach.

Które mecze rundy jesiennej, oprócz oczywiście wspomnianego 7-1 z Huraganem, najbardziej utkwiły Ci w pamięci?

Na pewno bardzo dobrze, nie tylko ze względu na wynik (Górnik II wygrał 1-0 – przyp. red.) wspominamy spotkanie z Motorem Lublin. Wiemy, że w Lublinie jest akademia, której sporo zawodników gra w rezerwach tego klubu. W tamtym spotkaniu wspomagali ich również piłkarze z pierwszego zespołu. Takie mecze napawają nas optymizmem. Chcemy grać wysoko i nie ograniczać się jedynie do działań defensywnych. Naszym założeniem jest wychodzenie spod pressingu i skupienie się na budowaniu gry. Zarówno my jak i Motor mieliśmy ciekawy pomysł na to spotkanie w kontekście taktyki. Przez cały mecz musieliśmy reagować z ławki rezerwowych, w przerwie meczu również. Dodatkowym smaczkiem tej potyczki był fakt, że było to spotkanie derbowe, a takie zwycięstwa zawsze zapadają w pamięci.

Gdybyś miał wymienić największe atuty swojego zespołu w dotychczasowych spotkaniach, to co by to było?

Na pewno faza atakowania i rozumienia przez zawodników gry i naszej filozofii. Najczęściej spotykaliśmy się z problemami podczas spotkań z zespołami, które grają bardzo defensywnie – cały szukaliśmy sposobu i odpowiedzi jak z nimi grać. Często poświęcamy mezocykle treningowe miesięczne fazie atakowania. Widać efekt po coraz większej liczbie sytuacji, które sobie stwarzamy, przy czym jednocześnie nie powodujemy wzrostu sytuacji bramkowych przeciwnika.

Praca w drugim zespole stawia przed trenerem inne problemy i wyzwania niż przed szkoleniowcem, który ma do dyspozycji sztywną kadrę. Co należy do najtrudniejszych zadań podczas prowadzenia drugiej drużyny?

Większość naszej kadry to są chłopcy z naszej szkoły. Mamy też osoby, które studiują czy pracują i często z powodów osobistych lub zawodowych nie mogą pojawić się na zajęciach. Oczywiście staramy się być wyrozumiali i pomóc im w tym, ale ta kadra na treningach bywa bardzo ruchoma. Wiadomo też, że niektórzy chłopcy dostają szansę pokazania się na treningu pierwszego zespołu, gdzie mogą sprawdzić swoje umiejętności. Tak więc pod tym względem musimy zawsze na bieżąco reagować. Zależy mi na tym by ci chłopcy się rozwijali, więc cieszę się gdy dostają szansę pokazania się w pierwszej drużynie.

Wspomniałeś, że część zawodników trenuje z pierwszym zespołem. Jak wygląda i na czym polega współpraca z trenerem Kamilem Kieresiem? Często analizujecie z trenerami pierwszej drużyny mecze drużyny rezerw?

Nasza współpraca funkcjonuje bardzo dobrze. Trener Kamil Kiereś ma bardzo dużo obowiązków związanych z prowadzeniem pierwszego zespołu. Łącznikiem między nami jest trener Andrzej Orszulak. Zawsze dzień po spotkaniu dużo rozmawiamy czy to telefonicznie, czy to w klubie. Trener nie dopytuje tylko o zawodników branych pod uwagę w kontekście pierwszego zespołu, ale pyta również o postacie wiodące w mojej drużynie. Dotyczy to również gier kontrolnych. Wiadomo, że w pierwszej drużynie często potrzeba nagle 1 czy 2 zawodników, więc trenerzy Kiereś i Orszulak stale obserwują nasze spotkania, cały sztab pierwszego zespołu był obecny np. na spotkaniu w Milejowie. Często też trenerzy przychodzą na nasze treningi, by przyjrzeć się zawodnikom. Nasza współpraca jest na naprawdę wysokim poziomie.

Czy w zespole rezerw są zawodnicy, którzy w niedalekiej przyszłości mogą zasilić kadrę pierwszego zespołu i stanowić o sile Górnika?

To dość specyficzne pytanie. Na pewno są tacy gracze. Celem naszego funkcjonowania jest dostarczanie zawodników do pierwszego zespołu. Póki co ci chłopcy przede wszystkim uczą się piłki seniorskiej. Z meczu na mecz zbierają cenne doświadczenie, które miejmy nadzieję w przyszłości zaprocentuje i trenerzy pierwszej drużyny skorzystają z naszych wychowanków. Wielu chłopaków ma predyspozycje do tego, by zaistnieć w pierwszym zespole. Obstawiam, że w niedalekiej przyszłości jedno, dwa lub nawet trzy nazwiska będą rozpoznawalne.

Dyrektor Nikitović wspomniał niedawno, że bracia Bronowiccy, Mariusz Pawelec czy Sebastian Szałachowski nie grali w Górniku dlatego, że byli wychowankami klubu tylko dlatego, że po prostu byli dobrzy. Czy zgadzasz się z tym stwierdzeniem?

Oczywiście. Uważam, że trzeba reprezentować pewien poziom i kolokwialnie mówiąc przepychać się łokciami, po to by móc sięgnąć szczytu. W 100% zgadzam się z Velem w tej kwestii – tak po prostu jest skonstruowany świat piłki nożnej. Trzeba cały czas walczyć o swoje, żeby w przyszłości móc osiągnąć sukces.

Przed meczem macie jakiś plan na spotkanie. Czy nagła obecność w kadrze kogoś z pierwszej drużyny utrudnia wam realizację założeń przedmeczowych czy też jest wręcz przeciwnie?

Jest wręcz przeciwnie. Chcemy by sztab pierwszego zespołu widział jaki jest nasz pomysł na grę, jak pracujemy z zawodnikami. Pracujemy w jednym klubie i jak powiedziałem wcześniej, nasza współpraca jest bardzo dobra. Często trener Orszulak podpowiada nam swoje rozwiązania, my również dzielimy się z nim refleksjami. Działa to oczywiście z korzyścią dla obu naszych zespołów.

W przerwie zimowej do Chełmianki został wypożyczony Kamil Duda. Czy jego brak będzie miał istotny wpływ na grę drugiego zespołu? Przy okazji czy możesz wspomnieć o innych ubytkach w kadrze rezerw?

Opuścił nas Kamil Duda, ale i Paweł Perdun. Obaj, mam nadzieję, będą występować na poziomie III-ligowym. Dla nas fakt, że mamy zapewnioną grupę mistrzowską jest bardzo istotny. Dla wspomnianych chłopaków pójście do wyższej ligi to na pewno podniesienie poprzeczki i może to stanowić dla nich wartość dodatnią. Wiadomo, że III liga to wyższy poziom. Będziemy zbierać informację o występach naszych chłopaków. Jeżeli w przyszłości chcemy z nich skorzystać w pierwszym zespole, to oni muszą podnosić swoją poprzeczkę i się rozwijać. Opuszczają swoją strefę komfortu. Zmiana środowiska, klubu, szatni, sztabu – to wszystko powoduje, że będą mogli się wciąż rozwijać. Wypożyczyliśmy też trzech innych zawodników na pół roku i po sezonie chcemy wiedzieć, czy będziemy mogli korzystać z ich usług w przyszłym sezonie.

Nasze rezerwy prawdopodobnie dysponują najmłodszą kadrą w rozgrywkach IV ligowych w całej Polsce. Czy z twojej perspektywy to dobrze czy niekoniecznie?

Na pewno dobrze jeśli chodzi o funkcjonowanie akademii. Sam kiedyś byłem zawodnikiem i bywały różne czasy – często zawodnicy spadali z pierwszego zespołu i Ci młodzi chłopcy nie mieli gdzie grać. Teraz jest to bardziej komfortowa sytuacja. Z pierwszej drużyny pomaga nam 2,3 zawodników. To również są młodzi gracze. Szatnia na pewno jest specyficzna. Oprócz młodości ważny jest też starszy zawodnik, który jak trzeba to podniesie ton głosu lub poklepie po plecach. Pełni on poniekąd rolę ojca w szatni zespołu.

Zdecydowana większość zespołu ma również inne obowiązki niż tylko gra w piłkę. Duża ich część to uczniowie naszego SMS-u. Na ile pomaga to, że ich plan dnia powoduje, że są częściej do twojej dyspozycji?

To działa tylko wyłącznie na nasz plus. Chłopcy rano są zawożeni do szkoły, gdzie mają zajęcia edukacyjne. Po nich z powrotem autokar odwozi ich do nas na zajęcia sportowe. Działa to tylko na naszą korzyść. Po godzinie 16:00 zawodnicy są już wolni. Mają czas dla siebie, często korzystają z odnowy biologicznej, różnych form regeneracji czy też konsultacji z trenerem przygotowania fizycznego, by wyeliminować pewne deficyty. Uważam, że SMS to bardzo dobre rozwiązanie i tylko nam ułatwia pracę.

Właśnie taki jest cel powstania SMS-u. Ma on ułatwić młodym zawodnikom stać się profesjonalnymi piłkarzami. Twoim zdaniem warto stawiać na tak młodych graczy na poziomie IV ligi?

Jeśli mają predyspozycję, które przekonują nas że warto w ich inwestować – jak najbardziej. Uważam, że lepiej jeśli zdolni zawodnicy występują na poziomie seniorskim niż np. w rozgrywkach Centralnej Ligi Juniorów, bo jest to duży przeskok. Inna jest specyfika meczów z zawodnikami, którzy w przeszłości grywali na najwyższym poziomie. Uważam jednak, że CLJ również są potrzebne i dają trenerom nowe alternatywy, dla realizowania określonych założeń. Często w takich spotkaniach drużyny rozpoczynają każdy mecz z innym pomysłem i wizją gry.

Poza trenowaniem II drużyny jesteś koordynatorem klubowej Akademii, wspólnie z trenerami Kowalczykiem i Farotimim. Jak przebiega wasza współpraca?

Nasza współpraca układa się bardzo dobrze. Jesteśmy zadowoleni. Trochę się pozmieniało od początku sezonu. Trenerzy Michał i Damian odpowiadają za grupy młodsze. Od dawna dobrze nam się współpracuje więc przejścia od ich grup do naszych, nie stanowią żadnego problemu. Etap szkolenia jest stale rozwijany i monitorowany. Nie jest tak, że zespoły 11-osobowe są traktowane inaczej niż te składające się z 9 lub 7 zawodników na boisku. Nasza współpraca stoi na naprawdę wysokim poziomie i stale stawia przed nami nowe cele i nowe rozwiązania, bo stale napotykamy się na różne problemy. Jesteśmy jednak grupą ambitnych ludzi, którzy poświęcają swój czas i ambicje, po to by akademia Górnika szła w dobrym kierunku.

Odpowiadasz również za zespoły 11-osobowe składające się z grup U-15 i U-17. Obie występują w rozgrywkach centralnych. Jakie stawiacie sobie cele w tym sezonie?

Na pewno należy te cele rozgraniczyć. Mamy innych zawodników w grupie U-15 i U-17. Specyfika tych rozgrywek pokazała nam, że kadry zespołów mocno różnią się personalnie. Polskie kluby cały czas monitorują zawodników z tej kategorii wiekowej. Zespoły w CLJ się zmieniają. My musimy się identyfikować z miejscem i środowiskiem w jakim jesteśmy obecnie. Na pewno naszym celem jest utrzymanie. Chociaż wiemy, że zespół U-15 dobrze zakończył minione rozgrywki. Jest to ciekawa drużyna, która ciekawie pracuje ze sztabem na treningach. Nie chcę się wypowiadać za trenera, ale widać jak funkcjonuje ta drużyna, myślę że spokojnie mogą grać o wyższe cele. Zespół U-17 debiutuje w rozgrywkach CLJ. Nie znamy, aż tak dobrze zespołów rywala. Przy reformie tej ligi głównym celem tej drużyny jest przede wszystkim utrzymanie się w tej klasie rozgrywkowej.

Wróćmy na koniec do drugiej drużyny. Jakie stawiacie sobie cele – zarówno drużynowo jak i personalnie jako trener?

Naszym głównym celem było zakwalifikowanie się do grupy mistrzowskiej. Chcemy rywalizować z najlepszymi zespołami i nie musieć co chwila patrzeć w tabelę i liczyć punktów w walce o utrzymanie. Wolimy skupić się na grze i nad rozwojem zespołu. Podchodzimy do rozgrywek z wysokiego poziomu ambicji. Z meczu na mecz chcemy wygrywać, a co to przyniesie? Zobaczymy w przyszłości

Dyrektor Nikitović w niedawnej rozmowie bardzo ciepło się o Tobie wypowiadał. Wspomniał, że w przyszłości widzi Cię w pierwszym zespole. A gdzie ty siebie widzisz za jakiś czas?

W pierwszym zespole Górnika Łęczna.

Czego Ci życzyć na koniec rozmowy?

Awansu do III ligi