Archiwum

Śląsk Wrocław – Górnik Łęczna 0:2 (0:1)

Górnicy znakomicie rozpoczęli rundę finałową. Po golach Bartosza Śpiączki i Grzegorza Bonina ograliśmy Śląsk 2:0. Dzięki temu wydostaniemy się ze strefy spadkowej.

Pierwsza połowa toczyła się w dość ospałym tempie. Górnik pierwszą akcję przeprowadził w 5. minucie, gdy strzał z siedemnastu metrów oddał Szymon Drewniak, jednak przeniósł piłkę nad poprzeczką. Wrocławianie odpowiedzieli sześć minut później. Wtedy po dośrodkowaniu Roberta Picha okazję miał Łukasz Madej.

W 17. minucie indywidualną akcję przeprowadził Ryota Morioka i zakończył ją mocnym, ale niecelnym strzałem. Na podobną próbę zdecydował się w 29. minucie Grzegorz Bonin, również bez powodzenia. Mnogość uderzeń z dystansu nie była przypadkowa – oba zespoły miały problem ze stworzeniem sobie lepszych sytuacji.

Po trzydziestu minutach gry Śląsk ruszył z szybką kontrą i zrobiło się groźnie, ale wrócić zdążył Łukasz Tymiński, który precyzyjnym wślizgiem nie dopuścił do strzału. W 33. minucie w niezłym położeniu znalazł się Szymon Drewniak, przed nim była w zasadzie pusta bramka, jednak nie wykończył najlepiej.

Pomocnik zrehabilitował się w 35. minucie. Wtedy zagrał prostopadłą piłkę do Bartosza Śpiączki, który wyskoczył zza pleców obrońców. Będącemu w dobrej dyspozycji napastnikowi mimo ostrego kąta udało się trafić do siatki, więc Górnik objął prowadzenie. Tuż przed przerwą nasz snajper mógł nawet podwyższyć, tylko że kopnął zbyt lekko, aby przelobować bramkarza z Wrocławia.

Drugą połowę z grubej rury rozpoczęli gospodarze. Z prawej strony dośrodkowywał Łukasz Madej, piłka jeszcze otarła się od jednego z obrońców i odbiła od poprzeczki bramki pilnowanej przez naszego golkipera. W 58. minucie rozegrali ładną akcję, po której sam na sam z Wojciechem Małeckim znalazł się Ryota Morioka. Na szczęście nasz bramkarz był górą w tym pojedynku.

Kilkadziesiąt sekund później lewym skrzydłem popędził Piotr Grzelczak i dograł świetną piłkę do Grzegorza Bonina. Kapitan strzelał na raty, ale zrobiło się 2:0 dla Górnika. Od tego momentu Górnik miał mecz pod kontrolą. Podopieczni Franciszka Smudy skutecznie się bronili i nie pozwalali rywalom na dojście do dogodnej sytuacji. Śląsk najbliżej gola był po rzucie wolnym w ostatniej minucie. Wynik jednak nie uległ zmianie. Górnicy wreszcie zwyciężyli ze Śląskiem.

Śląsk Wrocław – Górnik Łęczna 0:2 (0:1)

Bartosz Śpiączka 35’, Grzegorz Bonin 59’

Śląsk: Mariusz Pawełek – Kamil Dankowski, Piotr Celeban, Adam Kokoszka, Augusto (83’ Mario Engels), Aleksandar Kovacević, Robert Pich, Łukasz Madej (75’ Mateusz Lewandowski), Sito Riera, Ryota Morioka, Łukasz Zwoliński.

Górnik: Wojciech Małecki – Gabriel Matei, Przemysław Pitry (13’ Łukasz Tymiński), Adam Dźwigała, Leandro, Grzegorz Bonin, Paweł Sasin, Josimar Atoche (82’ Javier Hernandez), Szymon Drewniak (90’ Krzysztof Danielewicz), Piotr Grzelczak, Bartosz Śpiączka.

Żółte kartki: Drewniak, Tymiński.

Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).

Widzów: 4921.