Archiwum

P. Rojek: Punkty zostaną w Łęcznej

Spełniam swoje marzenia grając dla tego klubu, zakładając koszulkę z młotem na sercu – powiedział Patryk Rojek, bramkarz Górnika. Zapraszamy na rozmowę z wychowankiem naszej klubowej Akademii.

W Częstochowie udało Ci się ponownie zachować czyste konto. Dobrze dogadujesz się ze starszymi, doświadczonymi kolegami w obronie?

Nie mam jakiś problemów w komunikacji ze starszymi kolegami. Dobrze się dogadujemy, a nasza gra z meczu na mecz wygląda co raz lepiej. Wiem, że mogę się od nich wiele nauczyć. Podczas wyjazdu na mecz do Częstochowy byłem w pokoju z Tomkiem Midzierskim. Od niego czy od innych kolegów z linii obrony często słyszę od nich jakieś podpowiedzi gdy mam piłkę w rękach albo przy nodze. Kolejny mecz z czystym kontem cieszy i daje mi dużo pewności siebie przed kolejnymi spotkaniami. Myślę, że reszta powie to samo.

Jesteś już po kilkunastu treningach z trenerem Smudą. Spodziewałeś się kiedyś, że Twoim trenerem będzie tak znany szkoleniowiec?

Wiąże swoją przyszłość z piłką więc myślę że gdzieś w głowie miałem, że mogę kiedyś pracować kiedyś z dużym nazwiskiem. Nie spodziewałem się tylko, że będzie to już tak szybko i że będzie to trener Smuda. Jest to osoba z ogromnym doświadczeniem z którego wszyscy zawodnicy w szatni powinni czerpać jak najwięcej. Przyjście trenera do Górnika na pewno nam pomoże stać się lepszymi piłkarzami. Wierzę, że na poprawimy swoją pozycję w tabeli, a na stadion w Łęcznej ponownie będą przychodziły tłumy zadowolonych z naszej gry kibiców.

W sobotę gramy z ROW-em Rybnik. Ponad 4 lata temu, w sezonie 2013/2014 po którym Górnik awansował do Ekstraklasy graliśmy dwukrotnie z klubem z Rybnika. Niestety dwa razy schodziliśmy z boiska pokonani. Miałeś wówczas 15 lat, a dziś, 4 lata później w kolejnym spotkaniu z ROW-em najprawdopodobniej staniesz między słupkami jako bramkarz pierwszej drużyny. Spodziewałeś się wówczas takiego obrotu sytuacji?

Byłem zawodnikiem akademii i jak każdy młody chłopak marzyłem o grze dla pierwszej drużyny. Wtedy na boisku byli moi można powiedzieć idole, na których mecze czekałem co dwa tygodnie. Dzisiaj ci idole to moi koledzy z szatni, bo z tamtej drużyny zostali jeszcze Paweł Sasin i Sergiusz Prusak. I cieszę się że doszło do takiego obrotu sprawy, bo spełniam swoje marzenia grając dla tego klubu, zakładając koszulkę z młotem na sercu.

Doszły nas słuchy, że domowy mecz z ROW-em w kwietniu 2014 roku wspominasz chyba wyjątkowo (śmiech).

Tak (śmiech)! W przerwie meczu złapałem piłeczkę tenisową i wygrałem konkurs na środku boiska. Pamiętam, że pytanie dotyczyło wyniku pierwszego meczu w Rybniku. Wygrałem wtedy piłkę z podpisami piłkarzy pierwszej drużyny, która z resztą mam do dzisiaj. Są na niej autografy naszego obecnego prezesa, Serka, Saszki, Grześka Bonina czy Tomka Nowaka. Dziś z niektórymi gram w pierwszym zespole. To super pamiątka.

Przed Wami ostatni domowy mecz w tym roku. Jakie nastroje panują w zespole?

Na pewno chcemy wygrać żeby zbliżyć się do czołówki ale i też podziękować w ten sposób kibicom za to że wspierali nas we wszystkich meczach. Nastroje w szatni są dobre. Jest trochę śmiechu, dużo pracy i każdy jest ukierunkowany na zwycięstwo. Po ostatnim meczu mimom że nie wygraliśmy to czujemy się pewniejsi siebie. W meczu ze Skrą to my dominowaliśmy i mieliśmy więcej sytuacji do strzelenia bramki. Nie udało nam się tylko udokumentować tego bramką, ale wierzę że w sobotę będzie inaczej i punkty zostaną w Łęcznej.