Pierwsza drużyna

Olisadebe w Łęcznej. Jak kadra Engela zagrała z Górnikiem?

Reprezentacja Polski grająca sparing z Górnikiem Łęczna? Brzmi jak science-fiction, ale taka sytuacja naprawdę miała miejsce. 29 sierpnia 2001 roku Zielono-Czarni podejmowali takich piłkarzy jak Emanuel Olisadebe, Piotr Świerczewski czy Jerzy Dudek.

Policyjna eskorta

„Mecz wywołał olbrzymie zainteresowanie. Na trybunach zasiedli przedstawiciele władz wojewódzkich, samorządowych i parlamentarzyści. Przyjechali także wiceprezesi Polskiego Związku Piłki Nożnej — Zbigniew BoniekEugeniusz Kolator. W przerwie spotkania dokonano symbolicznego otwarcia i poświęcenia zmodernizowanego stadionu” – pisała Gazeta Wyborcza. Na stadionie zasiadło równo 4500 widzów. Najdroższe bilety kosztowały 80 złotych.

Oficjalnie, bo czarnorynkowe ceny pod stadionem osiągały nawet 200 złotych. Tzw. koniki handlowały nimi także w oddalonym od 25 kilometrów Lublinie. Choć cena mogła odstraszać, to stadion zapełnił się do ostatniego miejsca. Ten fakt tylko podkreślał, jak duże zapotrzebowanie na futbol panuje na wschód od Warszawy.

– W Łęcznej było święto. Z jednej strony ja, z drugiej strony Olisadebe, który był wtedy najlepszym piłkarzem w Polsce. Fantastyczne wspomnienie. Mam ten mecz na kasecie VHS i czasem obejrzę – wspomina Piotr Jaroszyński, który wówczas był kapitanem Górnika Łęczna. – Oglądałem i jestem bardzo dumny z taty – dodawał Jakub, młodszy syn Piotra, który jest aktualnie wypożyczony do Hetmana Zamość.

Kadra prowadzona przez Jerzego Engela przyjechała na Lubelszczyznę w eskorcie policji. Funkcjonariusze towarzyszyli reprezentantom Polski przez całą drogę z Konstancina do Łęcznej. Na meczu była obecna niemiecka telewizja ARD, która przygotowywała dokument o Emanuelu Olisadebe. Byli też Anglicy z TWI. TVP Lublin przeprowadziła retransmisję meczu.

„Diabeł taktyki”

Po podróży reprezentanci Polski odpoczęli w klubowym hotelu. Fajerwerki zaczęły się jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Piłkarzom zagrała kapela Karbon, a później show dali spikerzy. „Masażystów kadry Artura Frączka i Krzysztofa Leszczyńskiego przedstawili jako “złote rączki” czyniące cuda; doktora Stanisława Machowskiego jako tego, który “stawia na nogi leżących”; a trenera kadry jako “diabła taktyki, choć niektórzy mówią o nim Anioł, czyli Jerzy Engel” – skrzętnie zanotowano na łamach sport.pl.

– Plan na kadrę był prosty. Dojeżdżaliśmy na miejsca, gdzie reprezentacja jeszcze nie grała. Jednym z takich miejsc była Łęczna – tłumaczy Jerzy Engel. – Już wtedy było widać, że to miejsce, gdzie jest podatny grunt do piłki.

– Zdecydowaliśmy się pojechać na Lubelszczyznę, gdzie zagraliśmy mecz pokazowy. Wydałoby się spotkanie towarzyskie, ale dużo dało naszej drużynie. Pewne aspekty taktyczne, które ćwiczyliśmy w spotkaniu z Górnikiem, zastosowaliśmy przeciwko Norwegom. Przypomnę tylko, że ten drugi mecz wygraliśmy 3:0 dodał Engel.

– Dla mnie to było wielkie przeżycie. Zagrałem przeciwko świetnym piłkarzom. To duże wyróżnienie – dodawał Grzegorz Bronowicki. Nie mogło być inaczej. To Biało-Czerowni przeważali. Już w 7. minucie Marcin Mańka wyciągał piłkę z siatki po strzale Bartosza Karwana. Przed przerwą podwyższył Paweł Kryszałowicz. Na te dwa trafienia odpowiedział Piotr Cetnarowicz. Niestety na 3:1 podwyższył Radosław Gilewicz.

Kibice Górnika Łęczna liczyli, że Jerzy Engel da szansę Jakubowi Wierzchowskiemu, który w latach 1997-98 występował w Zielono-Czarnych barwach. Selekcjoner postawił jednak na Jerzego Dudka i Radosława Majdana.

„Kręcenie kadrowiczami”

Reprezentanci udali się z Łęcznej do Chorzowa, gdzie w eliminacjach do MŚ w Korei i Japonii wygrali 3:0 z Norwegią. Olisadebe zdobył bramkę i zaliczył asysty przy trafieniach Marcina Żewłakowa i Pawła Kryszałowicza. Miał łatwiej z Norwegami niż ze mną – żartuje Jaroszyński. – To był bardzo ważny mecz. Śmieliśmy się potem, że przed każdym muszą grać z nami sparing, żeby awansować na mundial.

Warto przypomnieć o “cudzie w Łęcznej”. Wszystko wskazywało na to, że przeciwko Górnikom nie zagra Piotr Świerczewski. Mimo że zmagał się z kontuzją, wybiegł na boisko. – Noga mnie nie boli. Raz zabolała, kiedy stanąłem w jakiejś dziurze poza boiskiem. Podczas meczu czułem jednak mocno, że przez trzy tygodnie nie miałem kontaktu z piłką. Tego mi bardzo brakuje. Ale do meczu z Norwegią jeszcze trzy dni, więc coś da się poprawić. Myślę, że jednak zagram, bo noga leczy się szybko – mówił portalowi sport.pl

W drugiej połowie na boisko wszedł Mariusz Sawa. – Debiutowałem w Górniku w trzeciej lidze. To był, zdaje się, sezonie 1994/15 – mówi. – W tym meczu z reprezentacją wracałem na Lubelszczyznę po pobycie w fińskim Rovaniemi Palloseura.

– Kręciło się kadrowiczami – śmieje się Sawa. – Pamiętam, że byłem blisko zdobycia bramki. Radek Majdan miał wielkie problemy z obroną. Czy był stres? Nie. Nie byłem już dzieckiem, trochę w piłkę się grało. Do tego ja tych chłopaków dobrze znałem. Chociażby z Żewłakami byłem w juniorach Polonii Warszawa. Z wieloma kadrowiczami Engela spotykałem się młodzieżowych reprezentacjach Polski – dodaje.

Stadion przy alei Jana Pawła II wciąż ma wiele wspólnego z kadrą. W 2019 roku reprezentacja kobiet rozbiła tu Białorusinki. A podczas MŚ U-20 w 2020 roku obiekt Górników był bazą treningową m.in. dla reprezentacji Hondurasu i Urugwaju.

GÓRNIK ŁĘCZNA – REPREZENTACJA POLSKI 1:3 (1:2)

Górnik: Mańka (46. Nalepa) – Warakomski (46. Bosowski), Jaroszyński, Różański (46. Wilk) – G. Bronowicki (46. Piszczek), Jarzynka (46. Ozimek ), P. Bronowicki (59. Barycza), Bugała (46. Fojna), Wójcik (46. Pranagal) – Cetnarowicz (46. Sawa), Cetnarowicz (46. Szałachowski, 83. Rośmiarek).

Reprezentacja: Dudek (46. Majdan) – Kłos, Hajto (46. J. Bąk), Wałdoch, Michał Żewłakow (46. Rząsa) – Karwan (46. Kaczorowski), Świerczewski (46. Kukiełka), A. Bąk, Koźmiński (46. Krzynówek) – Olisadebe (46. Gilewicz), Kryszałowicz (46. Marcin Żewłakow).

Widzów: 4500

Wypowiedzi Piotra Jaroszyńskiego pochodzą z reportażu “Od kopania do kopalni. Historia Piotra Jaroszyńskiego”