Pierwsza drużyna Wideo

Od Widzewa do Korony. Setka “Midziera”

27 luty 2007 to już szmat czasu. Najmłodszych członków naszej Akademii nie było jeszcze wtedy na świecie, a co niektórych dopiero niósł bocian. Górnik Łęczna występował wówczas w Ekstraklasie. W składzie Zielono-Czarnych grali m.in. Aleksandar Bajevski, Toni Golem oraz… młodziutki Tomasz Midzierski.

Puchar Pasztetowej

Trzynaście lat to szmat czasu. W 2007 roku FSO zakończyło produkcję Matiza, Pałac Kultury i Nauki został wpisany do rejestru zabytków, a w San Francisco właśnie zaprezentowano iPhone’a. Tak wyglądał świat, gdy 22-letni Tomasz Midzierski debiutował w Górniku Łęczna. Nawiasem mówiąc, lider formacji defensywnej Górnika jest wielkim fanem sprzętu z nadgryzionym jabłuszkiem.

Gdy w 2006 roku Ekstraklasa S.A. ogłosiła powrót Pucharu Ligi, część klubów przyjęło to z radością. Było to dla nich kolejne trofeum do wygrania. Dla częśći – szczególnie tej z węższą ławką rezerwowych – było to utrapieniem.

Zimowe wyjazdy do Wodzisławia Śląskiego nie brzmią przecież szczególnie atrakcyjnie. Niektórzy kibice przemianowali więc Puchar Ekstraklasy na… Puchar Pasztetowej. Do wygrania była jednak góra pieniędzy. Dokładnie 300 tysięcy złotych. Może byłoby za to kupić 46 154 sztuki wspomnianej pasztetowej.

Można też kupić 22-letniego Tomasz Midzierskiego, który wówczas był wyceniany przez portal Transfermarkt.pl na 50 tysięcy euro. Ba, jeszcze by zostało na jakąś oranżadę. “Midzier” czy chociażby Dawid Nowak, byli tymi piłkarzami, którym gra w Pucharze Ekstraklasy otworzyła drzwi do poważnego futbolu.

Do czterech razy sztuka

– Jak zmieniłem się przez te lata? Nie jestem już takim dzieciakiem – śmieje się wychowanek MOSiR-u Jastrzębie-Zdrój. Droga na Lubelszczyznę prowadziła przez Ziemię Świętokrzyską, bowiem Midzierski do Górnika Łęczna przeniósł się z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.

20 września 2020 to nie tylko 41. urodziny klubu. Wtedy to Tomasz Midzierski zagrał swój setny mecz w Górniku. – Nie ma łatwych spotkań. Szczególnie w tej lidze – powiedział po meczu z Koroną Kielce. – Pierwsza liga jest wymagająca i wyrównana. Każde spotkanie będzie wymagało od nas 110% – dodaje.

– Pamiętam młodego Tomka – przyznaje Velijko Nikitović, dyrektor sportowy Górnika Łęczna. – To był zawodnik o dużym potencjale. Nie bez powodu szybko zamienił nasz Klub na Lecha Poznań. Skauci “Kolejorza” musieli zobaczyć tę iskrę.

Midzierski do Górnika trafiał czterokrotnie. Najpierw w styczniu 2007, gdy był dobrze rokującym zawodnikiem. Po pół roku wrócił z Poznania na Lubelszczyznę. Kolejny raz zawitał na stadion przy alei Jana Pawła II w sezonie 2012/13.

Wówczas zespół występował pod nazwą Bogdanka Łęczna. Midzierski wracał na “stare śmieci” z Sandecji Nowy Sącz. Czwarty i ostatni powrót miał miejsce we wrześniu 2018 roku, kiedy to zamienił Katowice na Łęczną.

Zakurzony Bajevski

Od debiutu Tomka w Górniku zmieniło się praktycznie wszystko. Zmienił się sam jubilat. – Przede wszystkim mam dzieci. Ojcostwo sprawia, że inaczej patrzy się na świat – przyznaje obrońca Zielono-Czarnych.

Co dość oczywiste także przez te 13 lat zmienili się też piłkarze. Wówczas w bramce Górnika stał młodziutki Przemysław Tytoń, który dziś występuje w amerykańskim FC Cincinnati. Oprócz Midzierskiego blok defensywny stanowili: Przemysław Kulig, chorwacki stoper Toni Golem oraz Tomasz Lisowski.

W pomocy zagrali Marcin Rogowski, Michał Łabędzki, Macedończyk Borce Manevski i Łukasz Masłowski. Zaś w ataku zagrał nieco zakurzony już Aleksandar Bajevski i Grzegorz Szymanek. Z ławki weszli odpowiednio Paweł Głowacki, Janusz Surdykowski i Dariusz Jarecki. Ten drugi w poprzednim sezonie zagrał przeciwko Górnikowi Łęczna w barwach Stali Rzeszów.

Czy Tomek pamiętał, z kim zagrał? Sprawdźcie wideo:

Fot. Włodzimierz Sierakowski / własne