Archiwum

Górnik Łęczna – Cracovia 0:0

Górnik zdobył pierwszy punkt w nowym sezonie. W 3. kolejce Lotto Ekstraklasy zremisowaliśmy bezbramkowo z Cracovią. Mecz toczył się w trudnych warunkach, przy gęstej ulewie i burzy.

Za komentarz do pierwszego kwadransa może posłużyć informacja, że jedyny strzał w tym czasie, i to po upływie kilkudziesięciu sekund od pierwszego gwizdka, oddał Dragomir Vukobratović, ale był na tyle lekki, że bramkarz gości nie miał najmniejszych kłopotów z interwencją.

Dopiero po osiemnastu minutach gra nabrała tempa. Wtedy niesygnalizowany strzał z bliska oddał Grzegorz Bonin, a bramkarz Cracovii zdołał tylko odbić piłkę przed siebie. Niestety nie było tam żadnego gracza w zielonej koszulce, który mógłby dobić. Sześćdziesiąt sekund później dośrodkowana futbolówka spadła prosto pod nogi stojącego na jedenastym metrze Pitrego. Napastnik nie zdołał jednak uderzyć. W 25. minucie do głosu doszli goście. Wykonywali rzut wolny ze skraju pola karnego, po którym Szczepaniak strzelił głową, chybiając o raptem kilkadziesiąt centymetrów.

W 36. minucie swoją szansę w polu karnym rywali miał Maciej Szmatiuk, ale chyba nie spodziewał się, że znajdzie się w takiej sytuacji, bo powinien był oddać dużo lepszy strzał. Od razu po tym Pasy ruszyły z kontrą, którą wykończył wolejem zza pola karnego Marcin Budziński. Na szczęście odchylił się, sprawiając, że piłka poszybowała nad poprzeczką.

Na drugą połowę zawodnicy wyszli w czasie burzy i silnej ulewy, przez co już po kilku minutach sędzia zarządził przerwę. Po wznowieniu murawa była bardzo mokra i gra stała się utrudniona. Pomimo tego, w 58. minucie Grzegorz Bonin potrafił urwać się obrońcom i strzałem po ziemi sprawił problemy interweniującemu golkiperowi. Dziesięć minut później przed polem karnym sfaulowany został Przemysław Pitry, co pozwoliło Szymonowi Drewniakowi na strzał z rzutu wolnego. Nieznacznie się pomylił.

W 77. minucie Mateusz Szczepaniak ściął do środka i oddał mocny, ale niecelny strzał. Chwilę później nasi przeciwnicy mieli jeszcze jedną okazję, ale w kluczowym momencie Erik Jendrisek zamiast do partnera, kopnął prosto w Leandro. W odpowiedzi na bramkę Grzegorza Sandomierskiego strzelał Krzysztof Danielewicz. Jego strzał z linii szesnastki mógł być groźny, ale piłka wyszła na rzut rożny. Do dośrodkowanej piłki najwyżej wyskoczył Bartosz Śpiączka, ale i on nie trafił w bramkę. W 83. minucie Grzegorz Bonin mądrze rozrzucił do Grzegorza Piesia, który od razu zgrał w pole karne, ale tam nie było nikogo, kto wykończyłby akcję. Do końca meczu żadna z drużyn nie znalazła drogi do bramki.

Górnik Łęczna – Cracovia 0:0

Górnik: Sergiusz Prusak – Łukasz Bogusławski, Radosław Pruchnik, Maciej Szmatiuk, Leandro – Grzegorz Bonin, Łukasz Tymiński (72’ Krzysztof Danielewicz), Szymon Drewniak, Dragomir Vukobratović, Piotr Grzelczak (80’ Grzegorz Piesio) – Przemysław Pitry (67’ Bartosz Śpiączka)

Cracovia: Grzegorz Sandomierski – Jakub Wójcicki, Piotr Polczak, Hubert Wołąkiewicz, Deleu – Miroslav Covilo, Damian Dąbrowski (74’ Mateusz Cetnarski) – Mateusz Wdowiak (64’ Tomas Vestenicky), Marcin Budziński, Erik Jendrisek – Mateusz Szczepaniak

Sędziował: Jarosław Przybył.

Widzów: 4015.