Lech Poznań – Górnik Łęczna 0:0

Górnik jest pierwszą drużyną w tym roku, która urwała punkty Lechowi. W Poznaniu było 0:0. Szczególnie dobra w naszym wykonaniu była pierwsza połowa.

Choć wielu skazywało nas przed pierwszym gwizdkiem na porażkę, to na boisku w Poznaniu zobaczyliśmy wyrównany pojedynek. Mecz mógł zacząć się dla nas w wymarzony sposób. W 5. minucie wykonywaliśmy rzut rożny, po którym najwyżej wyskoczył Bartosz Śpiączką i po strzale głową trafił w poprzeczkę.

Łęcznianie mieli przewagę w posiadaniu piłki, a piłkarzom Lecha trudno było przedostać się w nasze pole karne. Udało im się to w 14. minucie, gdy Szymon Pawłowski zagrał znakomite prostopadłe podanie do Radosława Majewskiego, a ten stanął oko w oko z bramkarzem. Na szczęście Sergiusz Prusak był górą w tym pojedynku. Górnik odgryzł się w 17. minucie, niezły strzał oddał Nika Dzalamidze. Jeszcze lepszą szansę mieliśmy w 26. minucie. Javi Hernandez zwodem zrobił sobie trochę miejsca i oddał naprawdę groźny strzał zza szesnastki. Matus Putnocky uratował jednak Kolejorza skuteczną interwencją.

Końcowe minuty pierwszej części gry należały do gospodarzy, ale podopieczni Franciszka Smudy mieli sytuację pod kontrolą. Obrońcy przerywali kolejne ataki skutecznymi interwencjami. Groźnie było tylko w 42. minucie, kiedy Dawid Kownacki zdecydował się na strzał z trudnej pozycji, jednak nie udało mu się trafić w bramkę.

Po zmianie stron dobrą sytuację mieli gospodarze. W 47. minucie ruszyli z kontratakiem w przewadze liczebnej, ale zabrakło im pomysłu na rozegranie i skończyło się na niecelnym uderzeniu Radosława Majewskiego. Trzy minuty później piłkę zbitą przez jednego z naszych obrońców przechwycił Szymon Pawłowski, lecz trafił nie najlepiej. W 57. minucie Aleksander Komor popełnił błąd, po którym sporo miejsca na strzał miał Dawid Kownacki. Na szczęście nasz obrońca zdążył wrócić i odzyskać futbolówkę.

Lech przejął inicjatywę i kolejną okazję stworzył w 63. minucie. Szymon Pawłowski zmylił obrońcę i kopnął w kierunku naszej bramki, na szczęście niecelnie. Na sytuację zielono-czarnych trzeba było poczekać do 68. minuty. Wtedy z rogu pola karnego bez przyjęcia uderzył Grzegorz Bonin. Szkoda, że niecelnie. Sporo zamieszania wniósł rezerwowy Lecha Mihai Radut, który oddał dwa groźne strzały.

Końcówkę meczu Lech grał z dwoma napastnikami. Marcin Robak dał o sobie znać w 82. minucie, oddając mocny strzał głową. Górnik odpowiedział akcją Bartosza Śpiączki, który otrzymał dalekie podanie i był sam na sam z bramkarzem, tylko że strzelił za lekko. Tuż przed końcem nasz napastnik próbował nawet strzału z kilkudziesięciu metrów, jednak bez powodzenia. Ostatecznie wynik nie uległ zmianie. Wracamy z Poznania z cennym, ciężko wywalczonym punktem!

Lech Poznań – Górnik Łęczna 0:0

Lech: Matus Putnocky – Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Maciej Wilusz, Volodymyr Kostevych, Maciej Gajos, Łukasz Trałka, Radosław Majewski (68’ Mihai Radut), Darko Jevtić (74’ Maciej Makuszewski), Dawid Kownacki, Szymon Pawłowski (81’ Marcin Robak).

Górnik: Sergiusz Prusak – Gabriel Matei, Aleksander Komor, Przemysław Pitry, Leandro, Grzegorz Bonin, Paweł Sasin, Łukasz Tymiński, Nika Dzalamidze (87’ Vojo Ubiparip), Javier Hernandez, Bartosz Śpiączka (90’ Piotr Grzelczak).

Żółte kartki: Trałka, Gajos

Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).

Widzów: 40324.