Archiwum kategorii: Bez kategorii

Wielkie emocje na Arenie. Górnik zremisował z Pogonią

W 25. kolejce Lotto Ekstraklasy obejrzeliśmy niezwykle emocjonujące widowisko. Pogoń dwa razy wychodziła na prowadzenie, a Górnik odrabiał straty. Końcówkę graliśmy w przewadze, ale ostatecznie skończyło się wynikiem 2:2.

Początek meczu należał do zielono-czarnych. Piłkarze Franciszka Smudy grali szybko, odważnie i nie bali się próbować trudniejszych rozwiązań. Na dogodne sytuacje nie trzeba było więc długo czekać. W 4. minucie obrońcom gości urwał się Bartosz Śpiączka. To właśnie on stwarzał na początku największe zagrożenie. Jego pierwszy strzał był zbyt lekki, ale już pięć minut później wielu kibiców poderwało się z miejsc, sądząc, że piłka wyląduje w siatce. Do szansy doszło wskutek kapitalnego podania od Grzegorza Bonina. Niestety bramkarz Pogoni wykazał się refleksem i obronił. Jakub Słowik ponownie był górą w 11. minucie, gdy Bartosz Śpiączka wyszedł z nim sam na sam po prostopadłej piłce od Grzegorza Piesia.

Odpowiedzi Portowców doczekaliśmy się w 17. minucie. Zza szesnastki na bramkę Prusaka strzelił Spas Delev, lecz źle pocelował. Nasi piłkarze nie dali rywalom zbytnio się rozgościć i po chwili akcja znów przeniosła się pod drugie pole karne. W 24. minucie do rzutu wolnego na osiemnastym metrze podszedł Javi Hernandez. Lewą nogą kopnął niemalże perfekcyjnie – piłka przeleciała nad murem i uderzyła w słupek. Mieliśmy naprawdę sporego pecha.

Na nasze nieszczęście, wszystkie te niewykorzystane sytuacje – jak to mają w zwyczaju – zemściły się. W 33. minucie Pogoń objęła prowadzenie po celnej główce Mateusza Matrasa. Łęcznianie starali się szybko wyrównać. Dwie minuty po golu na dobrą pozycję wyszedł Javi Hernandez i po starciu z Davidem Niepsujem przewrócił się w polu karnym rywali. Nasi zawodnicy domagali się podyktowania jedenastki, ale sędzia pozostał niewzruszony. Karny nie był jednak potrzebny do wyrównania. W 41. minucie Grzegorz Bonin otrzymał piłkę z autu, obrócił się w szesnastce rywali i uderzył z półwoleja. Bramkarz nie miał szans i było 1:1.

Podopieczni Kazimierza Moskala nie pozostali dłużni i w 37. minucie zagrozili naszej bramce po uderzeniu głową w wykonaniu Adama Frączczaka.  Przed jeszcze lepszą szansą napastnik ze Szczecina stanął w 43. minucie, gdy zakręcił obrońcami Górnika i już składał się do strzału, ale w ostatniej chwili powstrzymał go Gabriel Matei. Piłka wyszła na rzut rożny. Dośrodkowaną futbolówkę jeden z naszych defensorów zbił przed pole karne, gdzie stał Spas Delev. Ten bez namysłu uderzył i trafił do siatki, przez co zeszliśmy do szatni przy stanie 1:2 dla Pogoni.

Po emocjonującej pierwszej połowie, początkowe minuty drugiej części gry toczyły się w nieco wolniejszym. Było tak do 53. minuty, kiedy Górnik wyprowadził podręcznikową kontrę. Szybka wymiana podań między Grzegorzem Piesiem i Paweł Sasinem sprawiła, że Grzegorz Bonin miał na prawym skrzydle futbolówkę i sporo wolnego miejsca. Dośrodkował znakomicie, a Bartosz Śpiączka wyprzedził wszystkich obrońców i głową wpakował piłkę do bramki, wyrównując stan rywalizacji.

To wcale nie było koniec emocji. W 62. minucie Grzegorz Bonin w swoim stylu przedryblował między obrońcami, zanim oddał piłkę Bartoszowi Śpiączce. Ten strzelił tylko trochę za wysoko. W odpowiedzi jeden z Portowców zagrał świetne dalekie podanie do Adama Frączczaka i wydawało się, ze snajper może znaleźć się sam na sam z naszym bramkarzem, ale dobrze interweniował Leandro, który nie pozwolił mu na celny strzał.  Gdy zielono-czarni wznowili grę obrońca Pogoni Jarosław Fojut dopuścił się faulu w środku pola. Obejrzał za to drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, więc Górnik kończył mecz w przewadze.

Trener wprowadził dodatkowych napastników, a zielono-czarni napierali. W 81. minucie Bartosz Śpiączka huknął wolejem zza szesnastki, ale obok bramki. Nawet w osłabieniu Pogoń potrafiła zagrozić, czego dowodem jest akcja z 82. minuty, gdy uratowała nas ofiarna interwencja Piotra Grzelczaka. Na pięć minut przed końcem Bartosz Śpiączka urwał się na prawym skrzydle, a jeden z jego kolegów czekał niepilnowany na dogranie przed bramką, niestety podanie było niecelne. W 89. minucie Grzegorz Bonin wrzucił celnie na głowę Piotra Grzelczaka, a ten strzelił w słupek. Ataków było wiele, ale żaden z nich nie dał nam upragnionego gola.

 

Górnik Łęczna – Pogoń Szczecin 2:2 (1:2)

Grzegorz Bonin 41’, Bartosz Śpiączka 53’ – Mateusz Matras 33’ Spas Delev 44’

 

Górnik: Sergiusz Prusak – Gabriel Matei, Aleksander Komor, Gerson, Leandro, Grzegorz Bonin, Grzegorz Piesio (72’ Piotr Grzelczak), Javier Hernandez (85’ Przemysław Pitry), Paweł Sasin, Nika Dzalamidze (72’ Vojo Ubiparip), Bartosz Śpiączka.

Pogoń: Jakub Słowik – David Niepsuj, Sebastian Rudol, Jarosław Fojut, Ricardo Nunes, Rafał Murawski (78’ Robert Obst), Mateusz Matras, Spas Delev (90’ Marcin Listkowski), Adam Gyurcso, Dawid Kort (61’ Mate Cincadze), Adam Frączczak.

Żółte kartki: Gerson, Matei  – Fojut x2.

Czerwona kartka: Fojut 64’.

Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).

Widzów: 2126.