F.Smuda: W drugiej połowie postawiliśmy wszystko na jedną kartę

Franciszek Smuda podsumował mecz ze Śląskiem Wrocław.

Przyjechaliśmy tu z jedną myślą – że spotkanie jest do wygrania. Gdyby nie takie błędy, których nie możemy popełniać w przyszłości jeżeli chcemy utrzymać się w Ekstraklasie, to nie wiadomo jakby to spotkanie się skończyło. W drugiej połowie postawiliśmy wszystko na jedną kartę i były sytuacje, które wykorzystaliśmy. Mamy jeden punkt, a dla nas każdy punkt jest na wagę złota.

Śląsk to nie jest początkujący zespół, tylko zespół z ogranymi w Ekstraklasie, doświadczonymi zawodnikami. Jak się jest na końcu tabeli, to pecha ma się zawsze wcześniej niż ci, którzy są przodu. Nie chcieliśmy na początku ryzykować, ale to nic nam nie dało. Szkoda, że od razu nie graliśmy tak, jak choćby w pierwszej połowie z Płockiem. Ale na koniec uważam, że jeśli się przegrywa na wyjeździe 0:2, a potem się remisuje, to trzeba się z tego cieszyć.

Wiadomo było, że Śląsk gra na własnym podwórku i musi zaatakować wcześniej niż my. Chcieliśmy skontrować, ale to się nie udało. Popełniliśmy szkolne błędy, wybijając piłkę nie trafił dobrze, i z tego zrobiła się bramka. Druga bramka to samo. Później nie miałem już innej możliwości. Miałem koncepcję, żeby zagrać ofensywnie i się poszczęściło. Jeżeli będziemy grali jeszcze raz ze Śląskiem, to może być atrakcyjny mecz. Dzisiaj oba zespoły to potwierdziły.

Grzelczak to na pewno dobry zawodnik. Dzisiaj po wejściu nie strzelił bramki, ale zrobił trochę niebezpiecznych sytuacji.

Teraz każdy zespół musi uzbierać jak najwięcej punktów. Przez to jest więcej walki i zaangażowania niż pięknej gry, bo każdy patrzy na wynik. Każdy patrzy na to, żeby przed podziałem mieć jak najwięcej punktów.